Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirus. Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 marca 2021
czas rozprawić się z lutym bo marzec jest ciekawszy;)
Ciemność widzę,ciemność.Na dworze paskudnie choć czasem udwałą mi się uchwycić pierwsze promienie słońca kiedy to o świtaniu do pracy jechałam. Czasem śniegu nie było czasem był.
Nasza Rudeńka miała problemy z łapką a tu X-men nadal w drodze to nijak jechać do ościennego miasta do znajomego i sprawdzonego weta.Młoda poprosiła koleżankę która ma auto i jakoś dojechały;).Trzeba nam się umówić na kompleksowe badanie ale czekamy na powrót X-mena a on z powodu świąt przedłużył pobyt.Muszę częściej gryźć się w język bo pogadałam że jak to ,nie będziesz? No i bach,ma wrócić pod koniec marca....A!A!A! Weterynarz ma oddział w naszym mieście.Szukając gabinetu a raczej idąc wg rady googlemaps trafiłam tu.....
Było ich ww naszym mieście kilka ,ostałą się tylko ta;). Gabinet był ciutkę (jakiś kilometr dalej) ,google prowadziły mnie wzdłuż płotu,chaszczy i wądołów ,Młoda rzekła - mamoooooo ale wlazłaś w meliniarski teren.Uffffff,dobrze że szybko trafiłam na cywillizację. Niestety,generalnego przeglądu mi w tym gabinecie nie zrobią i tak odeślą do głónego gabinetu bo tam jest labolatorium i rtg i wiele innych rzeczy.Rudka dostała suplementy na stawy i jak na razie śmiga;)
....W pracy było intensywnie i irytująco.Niestety braki w personelu odbijają się na mnie,bo jestem w centralnym miejscu hali i w zasadzie jak stoję przy stole krojczym to widać tylko mnie jako tą latarnię na wzburzonym morzu i każdy klient się do mnie kieruje....a co z tego wynika? Awantury....A!A!A!
No bo wyobraźmy sobie tą sytuację - stoję w stroju funkcyjnym(zielona koszulka) ,z nożyczkami w ręce ,mam przed sobą materiał któy klientka pragnie kupić i mówię - NIE,NIE UTNĘ PANI MUSI PANI SZUKAĆ OBSŁUGI....
A gdzie jest ktoś z doradców tego działu ? A niee wiem.....A!A!A!
- Na dziale była koleżanka....cóż. Niby miła ale nie do końca.Klientka jej się poskarżyła a ta poleciała do kierowniczki...WYjaśniłam sytuację,kierowniczka mnie rozumie,koleżanka nic nie osiągnęła ale ja wyciągnęłam wnioski i ..........................
TADAM !!!!!!!!!!!
W marcu pokażę jeszcze lepszą;))))
Koszulka funkcyjna MOJEJ PROFESJI!!!
Kolor granatowy - bo takie kolory są informacji punktu krawieckiego.
Kolorowe litery - bo zielono-czerwone koszulki ma LM.No i teraz kto mi podskoczy?:))))
Nareszcie zrozumienie. Patrzą na koszulkę i dociera że nie znam się np.na roletach,że niee wystawię paragonu itepe.I z dziką satysfakcją odsyłam kklienta do "doradcy w zielonej koszulce" :))))))))
Moja matka zostałą zaszczepiona pierwszą dawką. Na szczęście zapisywałąm ją kiedy nie było jeszcze tej AZ ww polsce.Dostała P. CHciała,rozmawiałam,dyskutowałam,chciała.Nie jest ubezwłasnowolniona,bardzo umysłowo sprawna,skończyła 88 lat w styczniu i zadecydowała .
Żadnych skutkó ubocznych- tylko lekko miejsce wkłucia bolało przez pierwszy dzień ale dopiero przy dotknięciu.
Siedziałam z nią trzy dni i obserwowałam ale obeszło się bezz kłopotów.
No i luty dobiegł końca.....
piątek, 2 października 2020
jak to z wirusem było czyli covid,dyskusje i nagle prrrrr
Od kiedy ogłoszono pandemię,wiaddomo dyskutujemy o tym w pracy.Na jednej zmianie jest u nas około 140 osób które się przemieszczają,chodzą do sklepów,restauracji/barów/kawiarni/kin, jeżdżą na wakacje,jeżdżą środkami transportu miejskiego,chodzą do galerii i ogólnie korzystają z życia.
Do tego dochodzą klienci.Mamy ich sporo co dnia....Niekiedy kichają,smarkają,kaszlą na potęgę ( tych jest sporo) a i sątacy którzy nie chodzą w maseczkach ani niczym innym na twarzy BO NIE.
Sama jeżdżę tramwajem lub autobusem do pracy.....
I tak sobie gadamy z koleżankami...
Mama jednej z nich dorabia sobie na emeryturze sprzątając.Sprząta w przychodni!!!
Jak to wygląda obecnie,kiedy Covvid - 19 zaatakował mocniej?
Otóż przychodnie zostały (teoretycznie) przygotowane do przyjmowania pacjentów z wirusem bo...wszak ciężar stwierdzenai czy ktoś jest chory spoczął na lekarzach roddzinnych.
W rzeczonej przychodni oddział dziecięcy(chorych i zdrowych ) został przeniesiony na piętro a na parterze zrobiono remont i zorganizowano izolatki. Mama koleżanki tam sprzątała po remoncie. Wymyła wszystko płynami dezynfekującymi ( niemniej uważam że można to zrobić lepiej,widziałam jak działają specjalistyczne firmy.W ochronnych kobinezonach mają spryskiwacze i lecą po wszystkim tymi płynami.)
Jednak toalety tam zabrakło ponieważ wcześniej, jakiś robotnik uszkodził sedes i trzebaa było go zdemontować.....Znaczy toalety NIE MA (może na razie???)
Do kontaktu z pacjentami którym się wydaje że są chorzy,takimi którzy naprawdę są zarażeni lub takimi którzy się świetnie czują ale jednak mają wirusa zostali przeznaczeni czterej lekarze rodzinni.
W przychodniach - o czym nie wiedziałam, są lekarze kontraktowi oraz lekarze z NFZ.Z NFZ lekarze to są na emeryturach,na pół etatu zatrunieni,i nie wiem jacy jeszcze.Kontraktowi są rozliczani z innej puli.Kontraktowi nie chodzą do covidowców....
Przychodzi ktosiek i mówi że nie ma węchu....oraz stracił smak...no to go pakują do tych izolatek i schodzi do niego stareńki lekarz .Wkłada na się specjalistyczny kombinezon wart 300zł....I onże robi mu test.Jeśłi niechcący wyjdzie bo test ttrzeba na en przykład gdzieś wysłać to zdejmuje tenże cudd kombinezon i go utylizują.Wracajać do pacjenta wkłada NOWY cud kombinezon za 300zł....i tak w kółko.Bywa że takich pacjentów ddziennie jest z 10 sztuk acz większośćma grypę/kolkę,stracha i takie tam pierdy.
Lekarz który schodzi do covidowca ( teoretycznego) zostawia swoich pacjentów w poczekalni.I oni na siebie kichają,smarkają,kaszlą i się grupują niepotrzebnie....Jak wróci,to się wszyscy dezynfekują ( tja....za ten czas to covid już zebrał żniwo i kto miał być zarażon,jest nim.
Znaczy ciężko wierzyć w ten wirus w takich idiotycznych sytuacjach....
U nas w pracy nikt nie zachorował mimo takich kontaktó rozległych.Jeden kolega był na kwarantannie ale to przez żlobek swojego dziecka.Ponoć jedni z rodziców byli niejdenoznaczni i wszystkich wzięto na kwarantannę.(jakby kto ył chory to to by się rozniosło.Nie ma siły by nikt nic nie wiedział) Wracam do domu,wchodzę na fb i czytam u koleżanki (znam ją minimum lat 17 acz tylko z neta) że jej były właśniee przeszedł zakażenie i niby wyzdrowiał.
No wyzdrowiał acz....nie jest w stanie przejsć 30 metrów do śmietnika ze śmieciami żeby się nie dusić.
W takiej sytuacji żanej pracy ...a on pracował fizycznie,wyćwiczony,nigdy nie chorował na nic....DUPA NIE ?
Do tego dochodzą klienci.Mamy ich sporo co dnia....Niekiedy kichają,smarkają,kaszlą na potęgę ( tych jest sporo) a i sątacy którzy nie chodzą w maseczkach ani niczym innym na twarzy BO NIE.
Sama jeżdżę tramwajem lub autobusem do pracy.....
I tak sobie gadamy z koleżankami...
Mama jednej z nich dorabia sobie na emeryturze sprzątając.Sprząta w przychodni!!!
Jak to wygląda obecnie,kiedy Covvid - 19 zaatakował mocniej?
Otóż przychodnie zostały (teoretycznie) przygotowane do przyjmowania pacjentów z wirusem bo...wszak ciężar stwierdzenai czy ktoś jest chory spoczął na lekarzach roddzinnych.
W rzeczonej przychodni oddział dziecięcy(chorych i zdrowych ) został przeniesiony na piętro a na parterze zrobiono remont i zorganizowano izolatki. Mama koleżanki tam sprzątała po remoncie. Wymyła wszystko płynami dezynfekującymi ( niemniej uważam że można to zrobić lepiej,widziałam jak działają specjalistyczne firmy.W ochronnych kobinezonach mają spryskiwacze i lecą po wszystkim tymi płynami.)
Jednak toalety tam zabrakło ponieważ wcześniej, jakiś robotnik uszkodził sedes i trzebaa było go zdemontować.....Znaczy toalety NIE MA (może na razie???)
Do kontaktu z pacjentami którym się wydaje że są chorzy,takimi którzy naprawdę są zarażeni lub takimi którzy się świetnie czują ale jednak mają wirusa zostali przeznaczeni czterej lekarze rodzinni.
W przychodniach - o czym nie wiedziałam, są lekarze kontraktowi oraz lekarze z NFZ.Z NFZ lekarze to są na emeryturach,na pół etatu zatrunieni,i nie wiem jacy jeszcze.Kontraktowi są rozliczani z innej puli.Kontraktowi nie chodzą do covidowców....
Przychodzi ktosiek i mówi że nie ma węchu....oraz stracił smak...no to go pakują do tych izolatek i schodzi do niego stareńki lekarz .Wkłada na się specjalistyczny kombinezon wart 300zł....I onże robi mu test.Jeśłi niechcący wyjdzie bo test ttrzeba na en przykład gdzieś wysłać to zdejmuje tenże cudd kombinezon i go utylizują.Wracajać do pacjenta wkłada NOWY cud kombinezon za 300zł....i tak w kółko.Bywa że takich pacjentów ddziennie jest z 10 sztuk acz większośćma grypę/kolkę,stracha i takie tam pierdy.
Lekarz który schodzi do covidowca ( teoretycznego) zostawia swoich pacjentów w poczekalni.I oni na siebie kichają,smarkają,kaszlą i się grupują niepotrzebnie....Jak wróci,to się wszyscy dezynfekują ( tja....za ten czas to covid już zebrał żniwo i kto miał być zarażon,jest nim.
Znaczy ciężko wierzyć w ten wirus w takich idiotycznych sytuacjach....
U nas w pracy nikt nie zachorował mimo takich kontaktó rozległych.Jeden kolega był na kwarantannie ale to przez żlobek swojego dziecka.Ponoć jedni z rodziców byli niejdenoznaczni i wszystkich wzięto na kwarantannę.(jakby kto ył chory to to by się rozniosło.Nie ma siły by nikt nic nie wiedział) Wracam do domu,wchodzę na fb i czytam u koleżanki (znam ją minimum lat 17 acz tylko z neta) że jej były właśniee przeszedł zakażenie i niby wyzdrowiał.
No wyzdrowiał acz....nie jest w stanie przejsć 30 metrów do śmietnika ze śmieciami żeby się nie dusić.
W takiej sytuacji żanej pracy ...a on pracował fizycznie,wyćwiczony,nigdy nie chorował na nic....DUPA NIE ?
czwartek, 11 czerwca 2020
dawno nie było o....
np.o spacerach z Rudą;))))))
Dziś pogoda rankiem dopisała to wybrałam się na Stawiki.Żeby nie męczyć piesa za bardzo postanowiłam pojechać tramwajem.No ja z nią nigdy ale Młoda i owszem kiedyś tam jeździła.Niepokoiłam się trochę ale poszło sprawnie.Zwinęła się w kłębek u mych stóp i tak sobie jechałyśmy;))
Niemniej wyszło że byłą mocno zestresowana bo po wyjściu z tramwaju ekhm,zrobiła kupę....( trzy już zwaliła idąc na tramwaj;))).
Rankiem na Stawikach było cicho,spokojnie,mało ludzi , Rudka przy pierwszej okazji dała nura z rozbiegu do wody i ach i och jak przyjemnie;))).
W końcu po wodnych szaleństwach zaczęła wysychać,to pomyślałam że wrócimy także tramwajem bo upał i przez miasto,szkoda Rudeńki.Gdzież tam....prawie że sucha zanurkowała ostatni raz i hm, no to usiadłam w takiej jednej dość eleganckiej knajpce,gdzie mają stoliki na pomoście i czekałam aż wyjdzie z wody.No tak...wyszła.Nie otrzepując się runęła między stoliki.................Elegancka to była kałuża,mokre deski i lejąca się woda z futra....Ale Rudka szczęśliwa.Dobrze że mnie z tej knajpy nie wygonili;))).







a skoro już jesteśmy przy kupie............
Dla zawodowego kierowcy istotne są parkingi z toaletą i prysznicem.Stał sobie X-men na odprawie celnej i marudził bo we Francji w zasadzie żadnego otwartego prysznica nie udało mu się namierzyć.Bez sensu !!! Że niby wirus to nie wolno ? A jak się człowiek wykąpie to lepiej się czuje i zmywa zarazki co nie ? Acz to Francja oni mieli wstręt do kąpieli woleli pachnidła....No to żele bakteriobójcze i owszem są wszędzie i to pachnące;>>>
Bardzo mu się już chciało do toalety i jadąc po towar zauważył czynny market!!!!!!!!! Poleciał do toalety i....dzwoni - tuv,jaka ulga ale wody nie ma!!!! Nie wiedziałem jak spuścić!!! Co się sarenka namacałem różnych takich dingsów i nic! Jak się namacałem to się musiałem odkazić potrójnie ! ;)))
I to byłoby na tyle na razie....
Dziś pogoda rankiem dopisała to wybrałam się na Stawiki.Żeby nie męczyć piesa za bardzo postanowiłam pojechać tramwajem.No ja z nią nigdy ale Młoda i owszem kiedyś tam jeździła.Niepokoiłam się trochę ale poszło sprawnie.Zwinęła się w kłębek u mych stóp i tak sobie jechałyśmy;))
Niemniej wyszło że byłą mocno zestresowana bo po wyjściu z tramwaju ekhm,zrobiła kupę....( trzy już zwaliła idąc na tramwaj;))).
Rankiem na Stawikach było cicho,spokojnie,mało ludzi , Rudka przy pierwszej okazji dała nura z rozbiegu do wody i ach i och jak przyjemnie;))).
W końcu po wodnych szaleństwach zaczęła wysychać,to pomyślałam że wrócimy także tramwajem bo upał i przez miasto,szkoda Rudeńki.Gdzież tam....prawie że sucha zanurkowała ostatni raz i hm, no to usiadłam w takiej jednej dość eleganckiej knajpce,gdzie mają stoliki na pomoście i czekałam aż wyjdzie z wody.No tak...wyszła.Nie otrzepując się runęła między stoliki.................Elegancka to była kałuża,mokre deski i lejąca się woda z futra....Ale Rudka szczęśliwa.Dobrze że mnie z tej knajpy nie wygonili;))).







a skoro już jesteśmy przy kupie............
Dla zawodowego kierowcy istotne są parkingi z toaletą i prysznicem.Stał sobie X-men na odprawie celnej i marudził bo we Francji w zasadzie żadnego otwartego prysznica nie udało mu się namierzyć.Bez sensu !!! Że niby wirus to nie wolno ? A jak się człowiek wykąpie to lepiej się czuje i zmywa zarazki co nie ? Acz to Francja oni mieli wstręt do kąpieli woleli pachnidła....No to żele bakteriobójcze i owszem są wszędzie i to pachnące;>>>
Bardzo mu się już chciało do toalety i jadąc po towar zauważył czynny market!!!!!!!!! Poleciał do toalety i....dzwoni - tuv,jaka ulga ale wody nie ma!!!! Nie wiedziałem jak spuścić!!! Co się sarenka namacałem różnych takich dingsów i nic! Jak się namacałem to się musiałem odkazić potrójnie ! ;)))
I to byłoby na tyle na razie....
wtorek, 2 czerwca 2020
o tym że jedni mają łabądki,drudzy mają UFO
od kiedy postanowiła, do pracy dojeżdżać tramwajem a potem iść na piechotę,poczułam że trochę chudnę i trochę się lepiej ruszam.No,taką miałam nadzieję.
Raz tylko szłam w deszczu i pod wiatr,ogólnie nie jest źle.A nawet wtedy spotkała mnie nagroda na końcu drogi -
Nie chodzę zatłoczonymi ulicami,wręcz przeciwnie,wchodzę w spokojne osiedle a potem mam kładkę nad drogą szybkiego ruchu i staw.Taki prawdziwy staw z szuwarami,trochę dalej jest ich jeszcze kilka ale ten jest dla mnie miłą odskocznią w gorące dni lata a teraz areną ptasich narodzin.
Wylęgły się łyski,para wyprowadza chyba z sześć maluchów.I wylęgły się w końcu łabędzie!!! Para doczekała się tylko dwójki.Łabędzie znoszą od 5-9 jaj a tu tylko dwójka.No ale łatwiej będzie im upilnować rozbrykane potomstwo;). Zauważyłam że sporo osób z osiedla się ptakami interesuje. W sumie ,przyjemniej się je ogląda niż tv gadzinówkę;).



Za to X-men stojąc na parkingu ostatnio w tej Wielkiej Brytanii ma oto takie widoczki;)))

Jak nic UFO ! :DDD
I to jeździ często wokół parkingu i świeci lampeczką na czubku chorągiewki.:)Intrygujące maleństwo.Zaproponowałam X-menowi by potuptał za nim ale nie chciał,bo jakby co to "pomyślą że chciałem ukraść" :))
W Anglii,Irlandii,tam gdzie ostatnio bywał X-men maseczki twardo są noszone.U nas nie ma obowiązku na obszarze otwartym,w sklepach i obiektach użyteczności publicznej jednak trzeba. Wiele osób i tak nosi wszędzie,ba noszą rękawiczki i stoją w dużym oddaleniu od innych na przystankach.Ja niestety muszę jak wsiadam do tramwaju i wtedy bywa że wyglądam tak:

W pracy muszę mieć.Nie zawsze noszę ale jednak coraz więcej klientów plącze się po sklepie,to i maseczkę mus nałożyć.W tramwaju też zdejmuję jak tylko mogę ale wczoraj dziewczę koło mnie usiadło w maseczce to chcąc nie chcąc też musiałam mieć na twarzy.Jaka ulga gdy wysiadłam....Taka byłam szczęśliwa że wpadłam do domu,zostawiłam bambetle i pobiegłam do sklepu ....zapominając maseczki.A!A!A! Ostatnio i w naszym dyskoncie widziałam klientów bezmaskowych ale nie wczoraj....od progu przyuważył mnie ochroniarz i coś trzeba było wymyślić. Miałam w saszetce taką niewielką irchową szmatkę do wycierania okularów to walnęłam na paszczę i przytrzymywałam ręką.- "Niech pani to trzyma cały czas,krzyknął za mną ochroniarz,mus mieć bo mamy inspekcję z sanepidu!!!.No i ok,nie będę im wiochy robić,nie ?Acz prze irchę słabo się oddycha....
A tak ogólnie to mnie zirytowała informacja że jest luka w przepisach (może już naprawiona?)....................osoby na kwarantannie wiadomo,nie mogą wychodzić przez 14 dni z mieszkania/domu.Ale....o czym mało kto wie,MOGĄ MIEĆ GOŚCI !!!.....No to ten,zanim się okaże że są np.zarażeni,zarażą pół miasta....
Raz tylko szłam w deszczu i pod wiatr,ogólnie nie jest źle.A nawet wtedy spotkała mnie nagroda na końcu drogi -
Nie chodzę zatłoczonymi ulicami,wręcz przeciwnie,wchodzę w spokojne osiedle a potem mam kładkę nad drogą szybkiego ruchu i staw.Taki prawdziwy staw z szuwarami,trochę dalej jest ich jeszcze kilka ale ten jest dla mnie miłą odskocznią w gorące dni lata a teraz areną ptasich narodzin.Wylęgły się łyski,para wyprowadza chyba z sześć maluchów.I wylęgły się w końcu łabędzie!!! Para doczekała się tylko dwójki.Łabędzie znoszą od 5-9 jaj a tu tylko dwójka.No ale łatwiej będzie im upilnować rozbrykane potomstwo;). Zauważyłam że sporo osób z osiedla się ptakami interesuje. W sumie ,przyjemniej się je ogląda niż tv gadzinówkę;).



Za to X-men stojąc na parkingu ostatnio w tej Wielkiej Brytanii ma oto takie widoczki;)))

Jak nic UFO ! :DDD
I to jeździ często wokół parkingu i świeci lampeczką na czubku chorągiewki.:)Intrygujące maleństwo.Zaproponowałam X-menowi by potuptał za nim ale nie chciał,bo jakby co to "pomyślą że chciałem ukraść" :))
W Anglii,Irlandii,tam gdzie ostatnio bywał X-men maseczki twardo są noszone.U nas nie ma obowiązku na obszarze otwartym,w sklepach i obiektach użyteczności publicznej jednak trzeba. Wiele osób i tak nosi wszędzie,ba noszą rękawiczki i stoją w dużym oddaleniu od innych na przystankach.Ja niestety muszę jak wsiadam do tramwaju i wtedy bywa że wyglądam tak:

W pracy muszę mieć.Nie zawsze noszę ale jednak coraz więcej klientów plącze się po sklepie,to i maseczkę mus nałożyć.W tramwaju też zdejmuję jak tylko mogę ale wczoraj dziewczę koło mnie usiadło w maseczce to chcąc nie chcąc też musiałam mieć na twarzy.Jaka ulga gdy wysiadłam....Taka byłam szczęśliwa że wpadłam do domu,zostawiłam bambetle i pobiegłam do sklepu ....zapominając maseczki.A!A!A! Ostatnio i w naszym dyskoncie widziałam klientów bezmaskowych ale nie wczoraj....od progu przyuważył mnie ochroniarz i coś trzeba było wymyślić. Miałam w saszetce taką niewielką irchową szmatkę do wycierania okularów to walnęłam na paszczę i przytrzymywałam ręką.- "Niech pani to trzyma cały czas,krzyknął za mną ochroniarz,mus mieć bo mamy inspekcję z sanepidu!!!.No i ok,nie będę im wiochy robić,nie ?Acz prze irchę słabo się oddycha....
A tak ogólnie to mnie zirytowała informacja że jest luka w przepisach (może już naprawiona?)....................osoby na kwarantannie wiadomo,nie mogą wychodzić przez 14 dni z mieszkania/domu.Ale....o czym mało kto wie,MOGĄ MIEĆ GOŚCI !!!.....No to ten,zanim się okaże że są np.zarażeni,zarażą pół miasta....
czwartek, 28 maja 2020
Taki to męski ten nasz świat...
kiedy X-men wyjeżdżał w trasę na początku marca,epidemia dopiero nabierała rozpędu a on będąc wtedy koło 2 miesięcy poza domem łaknął wieści i należało do moich jakby obowiązków ich dostarczanie.Jednak w pewnym momencie znudziła mi się "gadzinówka",(niemniej jak na szybko się chce info to pasek można czytać.) i również pod wpływem takiej jednej znajomej z USA zaczęłam szukać informacji ze źródeł niezależnych.Trochę więcej wiem,jakie takie rozeznanie mam jednak ja nie o Covid-19 chciałam tu napisać.
Natknęłam się na bardzo ciekawą rzecz,która dotyka mnie jako kobiety osobiście i niepokoi.Ba,rzekłabym strach się bać....
A skoro wirus na tapecie to zacznę od wirusa właśnie .....
A w zasadzie od leków szeroko rozumianych.Nie wiedziałam że rzadziej na kobietach testuje się nowe leki.Dotyczy to zarówno fazy klinicznej jak i przedklinicznej,podczas której wykorzystuje się gryzonie płci męskiej...
Pytani naukowcy odpowiedzieli...."kobiecy cykl menstruacyjny może wpływać na działanie leku...." !!!
Jednak TEN SAM LEK przebadany ma mężczyznach podaje się KOBIETOM i to również w fazie cyklu , nie mając pojęcia jak ten lek zadziała...!!!!
Mamy przecież inną budowę,fizjologię ,metabolizm.To ponoć się powoli zmienia ale....
jak pokazały badania jeden z popularnych leków na arytmię w pierwszej fazie cyklu u kobiet może ZWIĘKSZAĆ a nie zmniejszać ryzyko zawału serca!!!
Od początku 1990 roku choroby serca są jedną z głównych przyczyn zgonów Amerykanek,jednak mają one o 50% mniej szans by być właściwie zdiagnozowane.....Objawy zawału u kobiet są atypowe.Mężczyźni odczuwają głównie ból w klatce piersiowej a kobieta? Zgaga,wymioty,zmęczenie i inne takie....Niestety tego nie uczą na studiach i lekarze zdarza się że odsyłają pacjentkę do domu,poddając jej leki na żołądek...A!A!A!
W podręcznikach studentów medycyny USA I EUROPY na ponad 16 tys obrazków i zdjęć ,ciała męskie stanowią 3/4 całości...
Niejaki University of Pennsylvania przeprowadził ww 2017 roku badania dotyczące ratowania zasłabnięć na ulicach miast.Otóż 23 % !!! o tyle większe szanse mają ....mężczyźni.Wynika to z faktu że w miejscach publicznych kobietom rzadziej wykonuje się resuscytację.Spowodowane jest to większym skrępowaniem osób ratujących....no usta usta,uciska klatki piersiowej,rozpięcie ubrania...)
Jeśli chodzi o odzież ochronną...TO akuracik wiem z praktyki własnej.Odzież jest szyta z uwzględnieniem wymiarów męskich niestety....Ileż ja się napoprawiałam tych roboczych spodni !!! Jestem wysoka i nie jestem wychudzona oraz lotto mi to jak wyglądam,bo w sumie w tych ciuchach nie wyglądam źle.Ale koleżanki malutkie,drobne,chudziutkie ? Porażka....Galoty ciągną się za nimi po ziemi....
w sumie kit że źle leży ale też ŹLE CHRONI WTEDY !!!
Z raportu Trade Union CONGRESS- brytyjskie TUC opublikowanego również w 2017 roku wynika że najwięcej problemów z odzieżą ochronną mają służby alarmowe takie jak policja,pogotowie,straż pożarna.Niedopasowane kombinezony i kamizelki kuloodporne przyczyniają się do ryzyka wypadku przy pracy a nawet śmierci!!!
Jedna z policjantek brytyjskich ujawniła że przeszła operację zmniejszenia piersi z powodu ucisku kamizelki...i NIE JEST to śmieszne...
Powszechnie ignorowany jest problem dopuszczalnej dawki substancji niebezpiecznych,na kontakt z którymi narażeni są pracownicy wielu sektorów.Badania wg których ustalono te limity były przeprowadzane oczywiście na mężczyznach....A salony kosmetyczne na ten przykład?
Pracujątam głownie kobiety codziennie narażone na działanie toksycznych związków zawartych w "lakierach,żelach,zmywaczach,klejach,farbach".Część z nich może zwiększać ryzyko nowotworu,chorób płuc a także niepłodności....(lata temu X-men zaczynał po studiach pracę w niejakich Rudnikach pod Częstochową.Praca min.przy boraksie....ile kobiet tam miało poronienia...A i on uciekł stamtąd po pół roku bo i mężczyźni narzekali na płodność...
Praca - CV i przyjęcia do pracy.Do lat 70.XX wieku skład Orkiestry Nowojorskiej Filharmonii stanowili niemal wyłącznie mężczyźni.Obecnie to pół na pół.Jak tego dokonano? Ano za sprawą tzw."Ślepych przesłuchań">Członkowie jury słyszeli ale nie widzieli kandydata ....
A teraz auta....analizy przeprowadzone przez University of Virginia Center for Applied Biomechanics wykazały że ryzyko poważnych urazów u kobiet jest o 47 % większe a lżejszych o 71% niż u mężczyzn.Mamy inną budowę ciała,inny kształt miednicy,inaczej rozmieszczone mięśnie.Mniej mięśni na karku i górnej części tułowia sprawia że w razie wypadku ryzyko urazu kręgosłupa rośnie u nas aż trzykrotnie !!!
Auta przechodzą bardzo rygorystyczne testy bezpieczeństwa ALE....do niedawna badania przeprowadzano na manekinach niemal wyłącznie męskich....
Gdy w USA w 2011 wprowadzono do testów zderzeniowych kobiecą wersję manekina - oceny bezpieczeństwa wielu aut drastycznie spadły....
W 2018 roku badaczka Astrid Linder (Szwecja) przyjrzała się testom wymaganym w UE,odkryła że tylko część przewiduje użycie damskiego manekina i to tylko na siedzeniu pasażera!!!!!!!!! O niedopasowanych fotelach,kolanach pod brodą itp kłopotach żal pisać.A o jeśli za kierownicą siada kobieta ww zaawansowanej ciąży? Ponad 60% kobiet nie jest w stanie wtedy zapiąć pasów bezpieczeństwa...Ba,jak weszliśmy do Unii dawno to było ,i wszedł nakaz wożenia dzieci w fotelikach samochodowych okazywało się że NIE DA SIĘ OBJĄĆ ICH PASAMI !!! Dlaczego? Ano producenci nie przewidywali że dłuższe pasy są potrzebne....
A o z telefonami oraz systemami rozpoznawania głosu ww samochodach? HA !!! Niemal bez wyjątku reagują one o 70% lepiej na głos męski....
Powód - baza danych nie zawiera w zasadzie próbek głosów damskich.Jest przytaczany przykład kobiety której JEJ WŁASNY SAMOCHÓD Ford Focus reagował tylko na głos męża i to nawet wtedy gdy siedział on na fotelu pasażera..........
Kobietom o takich problemach mechanicy radzą mówić o kilka tonów niiiiiżeeeejjjj i to ponoć działa .....
A na koniec opowiastki historia dwóch astronautek.NASA zaplanowało na dzień 29 marca 2019 roku spacer kosmiczny dla dwóch kobiet bez asysty męskiej.Jednak w ostatniej chwili to wydarzenie odwołano ponieważ....na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej NIE BYŁO dwóch kombinezonów w rozmiarze średnim pasujących na kobiety...Były tylko "L" i "XL" zaprojektowane dla mężczyzn....Dopiero pół roku później mogły poszybować w przestrzeń kosmiczną jak zbudowano dopasowane do nich skafandry....
( opierałam się min.na artykule Agnieszki Fiedorowicz "FOCUS" )
Natknęłam się na bardzo ciekawą rzecz,która dotyka mnie jako kobiety osobiście i niepokoi.Ba,rzekłabym strach się bać....
A skoro wirus na tapecie to zacznę od wirusa właśnie .....
A w zasadzie od leków szeroko rozumianych.Nie wiedziałam że rzadziej na kobietach testuje się nowe leki.Dotyczy to zarówno fazy klinicznej jak i przedklinicznej,podczas której wykorzystuje się gryzonie płci męskiej...
Pytani naukowcy odpowiedzieli...."kobiecy cykl menstruacyjny może wpływać na działanie leku...." !!!
Jednak TEN SAM LEK przebadany ma mężczyznach podaje się KOBIETOM i to również w fazie cyklu , nie mając pojęcia jak ten lek zadziała...!!!!
Mamy przecież inną budowę,fizjologię ,metabolizm.To ponoć się powoli zmienia ale....
jak pokazały badania jeden z popularnych leków na arytmię w pierwszej fazie cyklu u kobiet może ZWIĘKSZAĆ a nie zmniejszać ryzyko zawału serca!!!
Od początku 1990 roku choroby serca są jedną z głównych przyczyn zgonów Amerykanek,jednak mają one o 50% mniej szans by być właściwie zdiagnozowane.....Objawy zawału u kobiet są atypowe.Mężczyźni odczuwają głównie ból w klatce piersiowej a kobieta? Zgaga,wymioty,zmęczenie i inne takie....Niestety tego nie uczą na studiach i lekarze zdarza się że odsyłają pacjentkę do domu,poddając jej leki na żołądek...A!A!A!
W podręcznikach studentów medycyny USA I EUROPY na ponad 16 tys obrazków i zdjęć ,ciała męskie stanowią 3/4 całości...
Niejaki University of Pennsylvania przeprowadził ww 2017 roku badania dotyczące ratowania zasłabnięć na ulicach miast.Otóż 23 % !!! o tyle większe szanse mają ....mężczyźni.Wynika to z faktu że w miejscach publicznych kobietom rzadziej wykonuje się resuscytację.Spowodowane jest to większym skrępowaniem osób ratujących....no usta usta,uciska klatki piersiowej,rozpięcie ubrania...)
Jeśli chodzi o odzież ochronną...TO akuracik wiem z praktyki własnej.Odzież jest szyta z uwzględnieniem wymiarów męskich niestety....Ileż ja się napoprawiałam tych roboczych spodni !!! Jestem wysoka i nie jestem wychudzona oraz lotto mi to jak wyglądam,bo w sumie w tych ciuchach nie wyglądam źle.Ale koleżanki malutkie,drobne,chudziutkie ? Porażka....Galoty ciągną się za nimi po ziemi....
w sumie kit że źle leży ale też ŹLE CHRONI WTEDY !!!
Z raportu Trade Union CONGRESS- brytyjskie TUC opublikowanego również w 2017 roku wynika że najwięcej problemów z odzieżą ochronną mają służby alarmowe takie jak policja,pogotowie,straż pożarna.Niedopasowane kombinezony i kamizelki kuloodporne przyczyniają się do ryzyka wypadku przy pracy a nawet śmierci!!!
Jedna z policjantek brytyjskich ujawniła że przeszła operację zmniejszenia piersi z powodu ucisku kamizelki...i NIE JEST to śmieszne...
Powszechnie ignorowany jest problem dopuszczalnej dawki substancji niebezpiecznych,na kontakt z którymi narażeni są pracownicy wielu sektorów.Badania wg których ustalono te limity były przeprowadzane oczywiście na mężczyznach....A salony kosmetyczne na ten przykład?
Pracujątam głownie kobiety codziennie narażone na działanie toksycznych związków zawartych w "lakierach,żelach,zmywaczach,klejach,farbach".Część z nich może zwiększać ryzyko nowotworu,chorób płuc a także niepłodności....(lata temu X-men zaczynał po studiach pracę w niejakich Rudnikach pod Częstochową.Praca min.przy boraksie....ile kobiet tam miało poronienia...A i on uciekł stamtąd po pół roku bo i mężczyźni narzekali na płodność...
Praca - CV i przyjęcia do pracy.Do lat 70.XX wieku skład Orkiestry Nowojorskiej Filharmonii stanowili niemal wyłącznie mężczyźni.Obecnie to pół na pół.Jak tego dokonano? Ano za sprawą tzw."Ślepych przesłuchań">Członkowie jury słyszeli ale nie widzieli kandydata ....
A teraz auta....analizy przeprowadzone przez University of Virginia Center for Applied Biomechanics wykazały że ryzyko poważnych urazów u kobiet jest o 47 % większe a lżejszych o 71% niż u mężczyzn.Mamy inną budowę ciała,inny kształt miednicy,inaczej rozmieszczone mięśnie.Mniej mięśni na karku i górnej części tułowia sprawia że w razie wypadku ryzyko urazu kręgosłupa rośnie u nas aż trzykrotnie !!!
Auta przechodzą bardzo rygorystyczne testy bezpieczeństwa ALE....do niedawna badania przeprowadzano na manekinach niemal wyłącznie męskich....
Gdy w USA w 2011 wprowadzono do testów zderzeniowych kobiecą wersję manekina - oceny bezpieczeństwa wielu aut drastycznie spadły....
W 2018 roku badaczka Astrid Linder (Szwecja) przyjrzała się testom wymaganym w UE,odkryła że tylko część przewiduje użycie damskiego manekina i to tylko na siedzeniu pasażera!!!!!!!!! O niedopasowanych fotelach,kolanach pod brodą itp kłopotach żal pisać.A o jeśli za kierownicą siada kobieta ww zaawansowanej ciąży? Ponad 60% kobiet nie jest w stanie wtedy zapiąć pasów bezpieczeństwa...Ba,jak weszliśmy do Unii dawno to było ,i wszedł nakaz wożenia dzieci w fotelikach samochodowych okazywało się że NIE DA SIĘ OBJĄĆ ICH PASAMI !!! Dlaczego? Ano producenci nie przewidywali że dłuższe pasy są potrzebne....
A o z telefonami oraz systemami rozpoznawania głosu ww samochodach? HA !!! Niemal bez wyjątku reagują one o 70% lepiej na głos męski....
Powód - baza danych nie zawiera w zasadzie próbek głosów damskich.Jest przytaczany przykład kobiety której JEJ WŁASNY SAMOCHÓD Ford Focus reagował tylko na głos męża i to nawet wtedy gdy siedział on na fotelu pasażera..........
Kobietom o takich problemach mechanicy radzą mówić o kilka tonów niiiiiżeeeejjjj i to ponoć działa .....
A na koniec opowiastki historia dwóch astronautek.NASA zaplanowało na dzień 29 marca 2019 roku spacer kosmiczny dla dwóch kobiet bez asysty męskiej.Jednak w ostatniej chwili to wydarzenie odwołano ponieważ....na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej NIE BYŁO dwóch kombinezonów w rozmiarze średnim pasujących na kobiety...Były tylko "L" i "XL" zaprojektowane dla mężczyzn....Dopiero pół roku później mogły poszybować w przestrzeń kosmiczną jak zbudowano dopasowane do nich skafandry....
( opierałam się min.na artykule Agnieszki Fiedorowicz "FOCUS" )
niedziela, 24 maja 2020
między tam a z powrotem
X-men siedzi znów gdzieś na bujance i czeka na ciąg dalszy. Peregrynował między Anglią a Irlandią acz niewiele z tych podróży wyniósł bo wiadomo wirus,obostrzenia i trzeba siedzieć na dupie.
Za to widział morze acz w przelocie.


Na promie aut i ludzi mało,stołówka pusta,część miejsc zablokowana,wiadomo.
W Dublinie widział tylko trochę portu i to wszystko.Bez sensu.





Jedyna korzyść to fakt,że może się porządnie wysrać,wykąpać i wyciągnąć na łóżku w kabinie,bo jak rejs trwa dłużej niż trzy godziny to bukują mu kabinę.
Ja za to uszyłam sobie daszek do huśtawki.Huśtawka nowa to i daszek był elegancki ale do szału doprowadzało mnie ciągłe zdejmowanie szmaty ze stelaża.A niby czemu to robiłam? A bo jak raz powiało i z daszka zrobił się żagiel,i huśtawka jeździła po tarasie jak bojer po lodzie to nie ma że boli,trzeba ściągać.Niestety,dom stoi w korytarzy powietrznym miedzy bloczyskami to wiatry czasem silne tu wieją.



Jak widać widoki mam cudne z tej huśtawki a że ocieplają bloczysko to i mnie widzą jak na patelni.Daszek nie tylko chroni przed za dużym czasem słońcem,co i zasłoni mnie przed ludźmi.Córa mnie karmi shusi,sama robi z JNZ i to jest pyszne!!! Wychodzi zdecydowanie taniej niż zamawiane z dostawą do domu,może ciut inne w smaku,nie wiem ale mnie jej wyrób bardzo odpowiada;).
Pogoda na weekend się niestety zbiesiła,trafiłam na lukę w deszczu i poszłam z Rudką na spacer.W parku o poranku cudnie.Znalazłam się w takim magicznym kręgu;)))

Nie czytam i nie oglądam gadzinówki ale X-men się dopytuje wieści,to sobie znalazłam źródła niezależne w miarę i robię mu prasówkę na wieczór.Idzie zwariować.Zresztą on też jest skarbnicą wiedzy nieoczywistej typu - w Irlandii w firmie gdzie zrzucał towar,nie wysiadał nawet z szoferki,nie chcieli niczego podpisywać,dokumenty oglądali zza szyby byle nie mieć kontaktu.W Anglii na stacji paliw,jak poprosił o wydruk z terminala to baba zza szyby mu na kiju od szczotki go podawała.Chciał zrobić zakupy w markecie ale kolejki go odstraszały.Nie noszą ludzie maseczek ale dystans zachowują i kolejka zakręcała na dobre 100 metrów wokół sklepu....Dopiero w trzecim po drodze udało mu się zakupy zrobić i nie stać. I tak radośnie mija mu czas.....
Za to widział morze acz w przelocie.


Na promie aut i ludzi mało,stołówka pusta,część miejsc zablokowana,wiadomo.
W Dublinie widział tylko trochę portu i to wszystko.Bez sensu.





Jedyna korzyść to fakt,że może się porządnie wysrać,wykąpać i wyciągnąć na łóżku w kabinie,bo jak rejs trwa dłużej niż trzy godziny to bukują mu kabinę.
Ja za to uszyłam sobie daszek do huśtawki.Huśtawka nowa to i daszek był elegancki ale do szału doprowadzało mnie ciągłe zdejmowanie szmaty ze stelaża.A niby czemu to robiłam? A bo jak raz powiało i z daszka zrobił się żagiel,i huśtawka jeździła po tarasie jak bojer po lodzie to nie ma że boli,trzeba ściągać.Niestety,dom stoi w korytarzy powietrznym miedzy bloczyskami to wiatry czasem silne tu wieją.



Jak widać widoki mam cudne z tej huśtawki a że ocieplają bloczysko to i mnie widzą jak na patelni.Daszek nie tylko chroni przed za dużym czasem słońcem,co i zasłoni mnie przed ludźmi.Córa mnie karmi shusi,sama robi z JNZ i to jest pyszne!!! Wychodzi zdecydowanie taniej niż zamawiane z dostawą do domu,może ciut inne w smaku,nie wiem ale mnie jej wyrób bardzo odpowiada;).
Pogoda na weekend się niestety zbiesiła,trafiłam na lukę w deszczu i poszłam z Rudką na spacer.W parku o poranku cudnie.Znalazłam się w takim magicznym kręgu;)))

Nie czytam i nie oglądam gadzinówki ale X-men się dopytuje wieści,to sobie znalazłam źródła niezależne w miarę i robię mu prasówkę na wieczór.Idzie zwariować.Zresztą on też jest skarbnicą wiedzy nieoczywistej typu - w Irlandii w firmie gdzie zrzucał towar,nie wysiadał nawet z szoferki,nie chcieli niczego podpisywać,dokumenty oglądali zza szyby byle nie mieć kontaktu.W Anglii na stacji paliw,jak poprosił o wydruk z terminala to baba zza szyby mu na kiju od szczotki go podawała.Chciał zrobić zakupy w markecie ale kolejki go odstraszały.Nie noszą ludzie maseczek ale dystans zachowują i kolejka zakręcała na dobre 100 metrów wokół sklepu....Dopiero w trzecim po drodze udało mu się zakupy zrobić i nie stać. I tak radośnie mija mu czas.....
piątek, 15 maja 2020
dawno nie było o kupie czyli warto coś wrzucić;)
Jeżdżę do pracy,nawet mnie to bawi po prawie 2 miesiącach siedzenia w domu.

Korzystam jak pisałam z aplikacji w telefonie przy zakupie biletów.Pewnie nie trzeba było ich kupować,bo wszak w czasie pandemii,ograniczonej ilości pasażerów ,maseczkach,rękawiczkach i hgw co jeszcze kontrolerzy siedzą w domu,ale ja zawsze kasowałam wirtualnie;).
Dziś stojąc już na przystanku i wiedząc że do przyjazdu mojego tramwaju zostały 4 minuty,wchodzę w apkę ,klikam "kup bilet" ,naciskam i ? Ano wywala mi "za mało środków na koncie".
- Wkurzona pewnie za mocno machnęłam palcem albo co bo....wylogowało mnie z aplikacji!!!!!!!!!!!! No żesz kurwa ja pierdole pomyślałam i jak dobrze że mam na pysku maseczkę bo nikt mojego wkurwu nie śledzi....
A o co chodzi?
A bo ja NIE ZNAM HASEŁKA do aplikacji....Po kija pana mam znać skoro byłam cały czas zalogowana?!?(a córka mi to robiła za pierwszym razem....)
Zawarczałam pod maseczką w łabądki i trzeba było zmienić hasło a czas uciekał....
Za pierwszym razem wbiłam na dodatek zły login,kurwasz.
Za drugim dobry,potem kod capcha co znaczy nie jestem robotem,potem kurwa wróć,bo apka wysłała wstępne hasełko na maila...
JAK SIĘ KURWA DOSTAĆ DO MAILA NIE WYŁĄCZAJĄC STRONY Z APLIKACJĄ ?!?
Mam nowy telefon,i już mi ręce latały ze złości,maseczka w łabądki była błogosławiona....
Wlazłam na maila,odczytałam hasełko- masz 15 minut spiesz się,lecę na apkę wbijam najpierw login,potem ten jebany kod capcha,potem to nowe hasełko i .............NIESTETY PODAŁEŚ BŁĘDNE !!!!!!!!!!!!!
Okulary mi z wkurwu zaparowały,czas ucieka ,zaraz będzie tramwaj a ja w polu!!!
Zdejmuję okulary,opuszczam maseczkę i chuj tam,łabądki też mnie zaczynają wkurwiać jako i telefon.Na szczęście na przystanku nikogo.
Biorę oddech i znów wchodzę na maila,gdzie się okazuje że dopiero teraz wpadł ten właściwy,poprzedni był sprzed dwóch tygodni....A!A!A!
Usiłuję zapamiętać hasełko,wracam na apkę,wbijam login,kod capcha,hasełko i ......podałeś nieprawdziwe/błędne hasełko...........
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Znów wchodzę na tego jebanego maila,czytam hasełko i usiłuję zapamiętać,w oddali słychać nadjeżdżający tramwaj.............
Wchodzę na apkę,wbijam login,kod capcha i w końcu hasełko działa.....wyskakuje komunikat - WPROWADŹ NOWE HASŁO
A żeby cie posrało warczę !!!!!!!!!!!!!!!!!! I wbijam hasełko nieparlamentarne,potem powtórka hasełka i komunikat - hasełka się od siebie różnią....................
Ty kurwo jebana syczę i wbijam hasełko raz jeszcze,potem powtórka i uffff jest.Widzę tramwaj !!!
Apka moja.Wchodzę w zakładkę - doładuj konto....
Wybieram kwotę,idę na przelewy,wybieram bank ( nie,nie mam bliku),wchodzę do banku - kurwa hurrra nie pomyliłam ani loginu ani hasełka ale nie ciesz się kurwa kobieto bo przychodzi sms do zatwierdzenia przelewu.Widzę go kilka sekund !!!!!!!!!!!!! Kurwa jak się wchodzi na tym jebanym telefonie w smsy żeby potem wrócić do banku?!?!?
Wsiadam do tramwaju i myślę i chuj z tym,jadę bez biletu,niech mnie kto spróbuje sprawdzić....
Wdech,wydech,a niech tam,teraz na spokojnie załatwię to doładowanie sobie myślę.Wchodzę w apkę,wbijam na stronę doładowania,przechodzę przez te kilka okien,jestem w banku,przychodzi sms,widzę go kilka sekund ale wydaje mi się że zapamiętałam,wbijam cyfry..................NIEPRAWIDŁOWY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DKJP.................................wdech,wydech....znajduję notesik,długopis,robię wszystkie czynności opisane wyżej,chcę wejść na bank...............wrzuciłeś nieprawidłowy login/hasło- zaloguj się jeszcze raz........................
Ręce i cycki mi opadają.....Tramwaj podjeżdża na kolejny przystanek,drzwi się otwierają,staje przed nimi młody człowiek i wrzeszczy - POJEBY ZDEJMIJCIE TE PODPASKI Z PYSKÓW !!!!!!!!!!!!
Wysiadłam,potuptałam do sklepu i kupiłam butelkę czerwonego wina................
Na uspokojenie wrzucę wam tym którzy nie widzieli mnie na fb zdjęciunio z pewnego kibla w KIJOWIE..........................

Korzystam jak pisałam z aplikacji w telefonie przy zakupie biletów.Pewnie nie trzeba było ich kupować,bo wszak w czasie pandemii,ograniczonej ilości pasażerów ,maseczkach,rękawiczkach i hgw co jeszcze kontrolerzy siedzą w domu,ale ja zawsze kasowałam wirtualnie;).
Dziś stojąc już na przystanku i wiedząc że do przyjazdu mojego tramwaju zostały 4 minuty,wchodzę w apkę ,klikam "kup bilet" ,naciskam i ? Ano wywala mi "za mało środków na koncie".
- Wkurzona pewnie za mocno machnęłam palcem albo co bo....wylogowało mnie z aplikacji!!!!!!!!!!!! No żesz kurwa ja pierdole pomyślałam i jak dobrze że mam na pysku maseczkę bo nikt mojego wkurwu nie śledzi....
A o co chodzi?
A bo ja NIE ZNAM HASEŁKA do aplikacji....Po kija pana mam znać skoro byłam cały czas zalogowana?!?(a córka mi to robiła za pierwszym razem....)
Zawarczałam pod maseczką w łabądki i trzeba było zmienić hasło a czas uciekał....
Za pierwszym razem wbiłam na dodatek zły login,kurwasz.
Za drugim dobry,potem kod capcha co znaczy nie jestem robotem,potem kurwa wróć,bo apka wysłała wstępne hasełko na maila...
JAK SIĘ KURWA DOSTAĆ DO MAILA NIE WYŁĄCZAJĄC STRONY Z APLIKACJĄ ?!?
Mam nowy telefon,i już mi ręce latały ze złości,maseczka w łabądki była błogosławiona....
Wlazłam na maila,odczytałam hasełko- masz 15 minut spiesz się,lecę na apkę wbijam najpierw login,potem ten jebany kod capcha,potem to nowe hasełko i .............NIESTETY PODAŁEŚ BŁĘDNE !!!!!!!!!!!!!
Okulary mi z wkurwu zaparowały,czas ucieka ,zaraz będzie tramwaj a ja w polu!!!
Zdejmuję okulary,opuszczam maseczkę i chuj tam,łabądki też mnie zaczynają wkurwiać jako i telefon.Na szczęście na przystanku nikogo.
Biorę oddech i znów wchodzę na maila,gdzie się okazuje że dopiero teraz wpadł ten właściwy,poprzedni był sprzed dwóch tygodni....A!A!A!
Usiłuję zapamiętać hasełko,wracam na apkę,wbijam login,kod capcha,hasełko i ......podałeś nieprawdziwe/błędne hasełko...........
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Znów wchodzę na tego jebanego maila,czytam hasełko i usiłuję zapamiętać,w oddali słychać nadjeżdżający tramwaj.............
Wchodzę na apkę,wbijam login,kod capcha i w końcu hasełko działa.....wyskakuje komunikat - WPROWADŹ NOWE HASŁO
A żeby cie posrało warczę !!!!!!!!!!!!!!!!!! I wbijam hasełko nieparlamentarne,potem powtórka hasełka i komunikat - hasełka się od siebie różnią....................
Ty kurwo jebana syczę i wbijam hasełko raz jeszcze,potem powtórka i uffff jest.Widzę tramwaj !!!
Apka moja.Wchodzę w zakładkę - doładuj konto....
Wybieram kwotę,idę na przelewy,wybieram bank ( nie,nie mam bliku),wchodzę do banku - kurwa hurrra nie pomyliłam ani loginu ani hasełka ale nie ciesz się kurwa kobieto bo przychodzi sms do zatwierdzenia przelewu.Widzę go kilka sekund !!!!!!!!!!!!! Kurwa jak się wchodzi na tym jebanym telefonie w smsy żeby potem wrócić do banku?!?!?
Wsiadam do tramwaju i myślę i chuj z tym,jadę bez biletu,niech mnie kto spróbuje sprawdzić....
Wdech,wydech,a niech tam,teraz na spokojnie załatwię to doładowanie sobie myślę.Wchodzę w apkę,wbijam na stronę doładowania,przechodzę przez te kilka okien,jestem w banku,przychodzi sms,widzę go kilka sekund ale wydaje mi się że zapamiętałam,wbijam cyfry..................NIEPRAWIDŁOWY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DKJP.................................wdech,wydech....znajduję notesik,długopis,robię wszystkie czynności opisane wyżej,chcę wejść na bank...............wrzuciłeś nieprawidłowy login/hasło- zaloguj się jeszcze raz........................
Ręce i cycki mi opadają.....Tramwaj podjeżdża na kolejny przystanek,drzwi się otwierają,staje przed nimi młody człowiek i wrzeszczy - POJEBY ZDEJMIJCIE TE PODPASKI Z PYSKÓW !!!!!!!!!!!!
Wysiadłam,potuptałam do sklepu i kupiłam butelkę czerwonego wina................
Na uspokojenie wrzucę wam tym którzy nie widzieli mnie na fb zdjęciunio z pewnego kibla w KIJOWIE..........................
czwartek, 23 kwietnia 2020
ja się wyleguję na huśtawce a mój X-men....
nie ma nic za darmo niestety.
Huśtawka okazała się prawdziwym hitem,nawet Rudka chwilkę ze mną poleżała.Jestem za długa by na niej spać;))).Siedzisko ma tylko 160cm,niestety mnie by było potrzebne dla wygody 190cm(bo mam 180cm wzrostu) no ale półleżąc też można fajnie wypocząć.Tylko że nie bardzo jest po czym.Za to kawa ,winko,muffinki które Młoda upiekła same nie znikną a dupa rośnie;)).
Kupiłam doniczkę oraz pelaśki i mam czerwono na parapecie.Wyniosłam juki i mam dżunglę, tylko nadal Tarzana brak....



Może jeszcze coś dokupię ale to trzeba jechać do marketu,bo chciałam duże donice i jakieś rozłożyste.Muszę też jukom zmienić doniczki bo potrzaskane,często wiatr je wywraca na tarasie a stoją przez pól roku rok w rok na nim.
Byłoby cudnie gdyby nie te bloczydła;(.Szybko słońce ginie za nimi i trzeba zmykać z tarasu bo o tej porze roku robi się jednak chłodno w cieniu.
A co z Tarzanem a raczej X-menem wszak już wracał do domu ?
Przeżył półtora miesiąca tułaczki w dobrym zdrowiu.Przeżył wjazd do Włoch ,Węgry i kontrole graniczne a tuż przed naszą granicą,wczoraj jeszcze po stronie Słowackiej miał wypadek.....
Siedem kilometrów do granicy...SIEDEM !!!!!!!!! a tu bum.
I to nie z jego winy...
Zobaczył z oddala korek,nawet usłyszał jak ktoś opony pali,zwolnił, wyhamował spokojnie,chciał stanąć i ....tir mu w dupę wjechał z rozpędem... X-men master truckiem,lekki bo bez towaru,tamten wielki z naczepą i towarem na pace....
X-men znalazł się w potrzasku pomiędzy dwoma pojazdami.Z przodu wielki,z tyłu wielki i cóż.Auto z przodu harmonijka,z tyłu też zdrowo oberwał a uderzenie było tak silne że raz że pasy się mocno napinają - to boli a potem pasy się zluzowały ale nie zdążyły znów napiąć i uderzył klatką w kierownicę.To już prawie trzy lata mijają jak miał sławetny wypadek i złamany mostek.OD razu ból w klatce,karetka,szpital,badania ,rtg ale na szczęście złamanie się nie odnowiło.Ale boli.( Kierowca tego tira z tyłu się tłumaczył że nie zauważył i że przecież wpadł na X-mena bo mu jakaś skoda w tyłek wjechała.....Skoda ?!? Waży może z tonę.Tir - najmniej 20 ton...to jakby mrówka słonia pchała....Co za dupek...) I kiedy X-men wrócił ze szpitala to się okazało że dwaj tirowcy się ze słowacką policją dogadali że zniszczenia pierwszego tira są z jego winy bo NIE MA DROGI HAMOWANIA ( a jak ma być skoro zdążył się zatrzymać?!?) ,i ten co na niego najechał...pojechał......Zwiał!!! Dobrze że X-men zdjęcie protokołu zrobił,bo mu tamtejsza policja udostępniła go.A i jeszcze zdążył zrobić zdjęcia kierowy tira i tego jak mu siadł na dupie.
Niestety musiał zapłacić mandat choć walczył do upadłego. W końcu Słowacy stwierdzili że może oddać sprawę do sądu ale nie wiedział czy mu nie zabiorą prawa jazdy....
Już miał być w domu a na razie czeka na lawetę ,od wczoraj i dopiero jutro zjedzie do domu.
Człowiek boi się wirusa a tu kopa z innej strony dostaje....
Huśtawka okazała się prawdziwym hitem,nawet Rudka chwilkę ze mną poleżała.Jestem za długa by na niej spać;))).Siedzisko ma tylko 160cm,niestety mnie by było potrzebne dla wygody 190cm(bo mam 180cm wzrostu) no ale półleżąc też można fajnie wypocząć.Tylko że nie bardzo jest po czym.Za to kawa ,winko,muffinki które Młoda upiekła same nie znikną a dupa rośnie;)).
Kupiłam doniczkę oraz pelaśki i mam czerwono na parapecie.Wyniosłam juki i mam dżunglę, tylko nadal Tarzana brak....



Może jeszcze coś dokupię ale to trzeba jechać do marketu,bo chciałam duże donice i jakieś rozłożyste.Muszę też jukom zmienić doniczki bo potrzaskane,często wiatr je wywraca na tarasie a stoją przez pól roku rok w rok na nim.
Byłoby cudnie gdyby nie te bloczydła;(.Szybko słońce ginie za nimi i trzeba zmykać z tarasu bo o tej porze roku robi się jednak chłodno w cieniu.
A co z Tarzanem a raczej X-menem wszak już wracał do domu ?
Przeżył półtora miesiąca tułaczki w dobrym zdrowiu.Przeżył wjazd do Włoch ,Węgry i kontrole graniczne a tuż przed naszą granicą,wczoraj jeszcze po stronie Słowackiej miał wypadek.....
Siedem kilometrów do granicy...SIEDEM !!!!!!!!! a tu bum.
I to nie z jego winy...
Zobaczył z oddala korek,nawet usłyszał jak ktoś opony pali,zwolnił, wyhamował spokojnie,chciał stanąć i ....tir mu w dupę wjechał z rozpędem... X-men master truckiem,lekki bo bez towaru,tamten wielki z naczepą i towarem na pace....
X-men znalazł się w potrzasku pomiędzy dwoma pojazdami.Z przodu wielki,z tyłu wielki i cóż.Auto z przodu harmonijka,z tyłu też zdrowo oberwał a uderzenie było tak silne że raz że pasy się mocno napinają - to boli a potem pasy się zluzowały ale nie zdążyły znów napiąć i uderzył klatką w kierownicę.To już prawie trzy lata mijają jak miał sławetny wypadek i złamany mostek.OD razu ból w klatce,karetka,szpital,badania ,rtg ale na szczęście złamanie się nie odnowiło.Ale boli.( Kierowca tego tira z tyłu się tłumaczył że nie zauważył i że przecież wpadł na X-mena bo mu jakaś skoda w tyłek wjechała.....Skoda ?!? Waży może z tonę.Tir - najmniej 20 ton...to jakby mrówka słonia pchała....Co za dupek...) I kiedy X-men wrócił ze szpitala to się okazało że dwaj tirowcy się ze słowacką policją dogadali że zniszczenia pierwszego tira są z jego winy bo NIE MA DROGI HAMOWANIA ( a jak ma być skoro zdążył się zatrzymać?!?) ,i ten co na niego najechał...pojechał......Zwiał!!! Dobrze że X-men zdjęcie protokołu zrobił,bo mu tamtejsza policja udostępniła go.A i jeszcze zdążył zrobić zdjęcia kierowy tira i tego jak mu siadł na dupie.
Niestety musiał zapłacić mandat choć walczył do upadłego. W końcu Słowacy stwierdzili że może oddać sprawę do sądu ale nie wiedział czy mu nie zabiorą prawa jazdy....
Już miał być w domu a na razie czeka na lawetę ,od wczoraj i dopiero jutro zjedzie do domu.
Człowiek boi się wirusa a tu kopa z innej strony dostaje....
środa, 22 kwietnia 2020
jak nie masz co robić weź się za porządki prawdaż....
No to się wzięłam.Bo akurat ból ucha zelżał a nawet znikł.
Niestety tylko jak się okazało na 12 godzin.Rankiem się pożegnaliśmy,wieczorem powrócił w innej formie,bo walił w węzeł chłonny z lewej strony szyi a potem do mózgu mi wbijał szpilę.Zawsze to odmiana....Ja niestety jednak zmęczona byłam tym bólem,bo nie szło go uśpić/zneutralizować.Kolejna noc nieprzespana.W dzień jakoś uciekał a może zbyt zajęta różnymi rzeczami nie czułam go tak mocno?
Nic to.Firanki sobie uszyłam do salonu,zasłony były jeszcze przed bólem ucha poprawione,te co wiszą warto by zmienić to się wzięłam za robotę.Okazało się że materiał na firanki kupowany na raty w lutym na jedno okno,w marcu na drugie się był okazał INNY !!! Pomimo tej samej referencji,wysokości,kodu,nazwy i na pierwszy rzut oka wzoru....
Uch, znam te możliwości dostawców/producentów i powinnam sprawdzić no ale....Uszyłam jednak,Młoda weszła,spojrzała e tam,nie widać różnicy,kto by się im tak mocno przyglądał ?. No to wiszą bo co mam zrobić.A ładne są,delikatne,z niewielkim dyskretnym połyskiem na wzorze.

Zmieniając zasłony niechcąco całkiem popsułam (zjebałam) karnisz....Ukręciłam oczko,i rurka nie ma na czym wisieć.Gdyby nie przelotki,tobym karnisza nie ruszała ,niestety do nich trzeba odkręcać różne śrubki żeby na rurkę zasłony nałożyć.Spec taśmę przykleiłam,jest krzywo ale oj tam,do przyjazdu X-mena musi tak być.Trzeba będzie je wymienić.Wrrr.


Niedługo mam urodziny,nie lubię tego dnia bo za bardzo mi przypomina iż bliżej niż dalej niestety.Razu pewnego matka przyszła (mieszka nad nami w jednym domu,to tylko kilka schodów ,z pierwszego piętra) i rzuciła kasą.Dostała trzynastkę to postanowiła zrobić mi prezent urodzinowy.Masz i kup sobie coś.
No to kupiłam ;))))))))))))))

Pogoda niestety dziś niewyględna,i nie wiem czy skorzystam ale dwa dni twardo na niej przesiadywałam.Zamówiłam zieloną a przyszła czarna,stoliczek chciałam czarny a przyszedł szary ale oj tam nie będę się handryczyć.Czarne mnie wkurza i na pewno daszek uszyję z czegoś kolorowego;).Ale to jak X-men wróci.
Pisałam że jechał do Włoch.
Na trasie w poprzek stał mu odcinek Lombardii ( ten najbardziej dotknięty przez wirus okręg,gdzie 15 ml ludzi ma kwarantannę,tak przynajmniej pisali i pokazywali jak jeszcze oglądałam tv.)
Jechał z duszą na ramieniu ,zastanawiał się co go spotka na granicy i ...........NIC !!!
Kurwa nic ! Celnik gdy zwalniał przy nim,podniósł przyłbicę,się zaśmiał,machnął ręką i sobie poszedł w dal siną.Znaczy jedź durniu jeśli musisz....
No to pojechał.Lombardię przeciął jadąc autostradą.No pustawa ale nic poza tym.Być może na zjazdach kontrole itepe .
Na miejscu,siedział cały czas w szoferce,tylko drzwi paki otworzył do załadunku i fru z powrotem.Niestety uziemiony teraz na parkingu na Węgrzech ,po rozładunku czeka na zlecenie do Polski bo w końcu chce wracać!!!
c.d.n
Niestety tylko jak się okazało na 12 godzin.Rankiem się pożegnaliśmy,wieczorem powrócił w innej formie,bo walił w węzeł chłonny z lewej strony szyi a potem do mózgu mi wbijał szpilę.Zawsze to odmiana....Ja niestety jednak zmęczona byłam tym bólem,bo nie szło go uśpić/zneutralizować.Kolejna noc nieprzespana.W dzień jakoś uciekał a może zbyt zajęta różnymi rzeczami nie czułam go tak mocno?
Nic to.Firanki sobie uszyłam do salonu,zasłony były jeszcze przed bólem ucha poprawione,te co wiszą warto by zmienić to się wzięłam za robotę.Okazało się że materiał na firanki kupowany na raty w lutym na jedno okno,w marcu na drugie się był okazał INNY !!! Pomimo tej samej referencji,wysokości,kodu,nazwy i na pierwszy rzut oka wzoru....
Uch, znam te możliwości dostawców/producentów i powinnam sprawdzić no ale....Uszyłam jednak,Młoda weszła,spojrzała e tam,nie widać różnicy,kto by się im tak mocno przyglądał ?. No to wiszą bo co mam zrobić.A ładne są,delikatne,z niewielkim dyskretnym połyskiem na wzorze.

Zmieniając zasłony niechcąco całkiem popsułam (zjebałam) karnisz....Ukręciłam oczko,i rurka nie ma na czym wisieć.Gdyby nie przelotki,tobym karnisza nie ruszała ,niestety do nich trzeba odkręcać różne śrubki żeby na rurkę zasłony nałożyć.Spec taśmę przykleiłam,jest krzywo ale oj tam,do przyjazdu X-mena musi tak być.Trzeba będzie je wymienić.Wrrr.


Niedługo mam urodziny,nie lubię tego dnia bo za bardzo mi przypomina iż bliżej niż dalej niestety.Razu pewnego matka przyszła (mieszka nad nami w jednym domu,to tylko kilka schodów ,z pierwszego piętra) i rzuciła kasą.Dostała trzynastkę to postanowiła zrobić mi prezent urodzinowy.Masz i kup sobie coś.
No to kupiłam ;))))))))))))))

Pogoda niestety dziś niewyględna,i nie wiem czy skorzystam ale dwa dni twardo na niej przesiadywałam.Zamówiłam zieloną a przyszła czarna,stoliczek chciałam czarny a przyszedł szary ale oj tam nie będę się handryczyć.Czarne mnie wkurza i na pewno daszek uszyję z czegoś kolorowego;).Ale to jak X-men wróci.
Pisałam że jechał do Włoch.
Na trasie w poprzek stał mu odcinek Lombardii ( ten najbardziej dotknięty przez wirus okręg,gdzie 15 ml ludzi ma kwarantannę,tak przynajmniej pisali i pokazywali jak jeszcze oglądałam tv.)
Jechał z duszą na ramieniu ,zastanawiał się co go spotka na granicy i ...........NIC !!!
Kurwa nic ! Celnik gdy zwalniał przy nim,podniósł przyłbicę,się zaśmiał,machnął ręką i sobie poszedł w dal siną.Znaczy jedź durniu jeśli musisz....
No to pojechał.Lombardię przeciął jadąc autostradą.No pustawa ale nic poza tym.Być może na zjazdach kontrole itepe .
Na miejscu,siedział cały czas w szoferce,tylko drzwi paki otworzył do załadunku i fru z powrotem.Niestety uziemiony teraz na parkingu na Węgrzech ,po rozładunku czeka na zlecenie do Polski bo w końcu chce wracać!!!
c.d.n
sobota, 18 kwietnia 2020
co tam słychać w wielkim świecie i w naszej pipidówie?
ano X-men rozbija się nadal po Europie.Chce wracać jednak wyznaczyli mu jeden jeszcze kurs,kurs który mnie dobija do jedzie do Włoch....
Miał ostatnio kilka postoi długodystansowych bo święta,bo czekanie na towar bo...Naprawdę aż szkoda że ten wirus nie pozwala na zwiedzanie;(. Ostatnio parkował w ślicznych okolicznościach przyrody gdzieś w Danii...
---jak najedziesz na zdjęcie myszką i zrobisz klik to się powiększy;))))




Ja się cieszyłam bo miał wrócić na weekend a tu dupa,niestety.Wyjechał 8 marca,to ma rekord bycia poza domem w trasie.Wróci do zupełnie innej rzeczywistości,przecież jak wyjeżdżał to jeszcze,jeszcze było w miarę normalnie....
Żeby nie zwariować w domowej izolacji a szycie maseczek się skończyło,postanowiłam że będę wychodzić z Rudką.Będę i już.Ona utyła przez to siedzenie w ogródku ja też mam boczki czyli obu nam to dobrze zrobi.I akurat zamknęli parki....A!A!A!
Do parku mam blisko, jakieś 700 metrów i można iść wzdłuż,bo prowadzą tam uliczki i alejki.No to chodziłam okrążając go co ranek a że Rudka wbiegała głębiej,to już jej psia sprawa.A w parku byli ci z Zieleni Miejskiej.Grupki po kilka osób grabiły liście,sprzątały śmieci,bezmaseczkowe zgrupwania .A ja z psem nie mogę ,no!!!
Tu Rudeńka od dupy strony,wygląda jak rasowy Chow-Chow.Po kąpieli,z podciętym futrem na tyłku i ciut grubsza niż normalnie;))))
I takie tam ładnie kwiatuszki wiosnenne,muszę sprawdzić co to .


Kocisko ,Kubunia mój czuje się znacznie lepiej,znaczy sranko być musiało.We wtorek,po świętach poleciałam mu specjalnie po mokrą karmę,bo wet rzekł żeby mu częściej taką dawać,no i nie chciał jeść suchej.Powoli,powoli zaczynał skubać.Kosztowne to chorowanie,bo nawet mokrą saszetkę czy puszeczkę poliże,coś tam skubnie i trzeba wyrzucić.Dziś chrupał suche,myślę że już całkiem doszedł do siebie.

Normalna praca dawała mi pewną wolność.Z ogromną przyjemnością wychodziłam z domu po latach siedzenia ( bo sklep w podziemiu u nas przecież miałam) Frajdą nawet było jeżdżenie tymi autobusami z przesiadką.Teraz mi to wirus zabrał,czego nie umiem przeboleć.Żeby nie zwariować postanowiłam spróbować zrobić nalewkę/winko/cokolwiek z kwaitków forsycji;))))
Uzbierałam tego 300gram a spędziłam pół dnia na dworze w ogródku co też było niejaką zaletą.Wsadziłam urobek do słoja,zasypany cykrem i pokropiony sokiem z cytryny fermentuje.Zobaczymy co dalej ;))).



I ta moja niewielka aktywność została dziś ukrócona ku mojej rozpaczy.Wczoraj wieczorem dopadł mnie paskudny ból.Noc była ciężka.Ból ucha.Szpila wwiercała mi się znienacka w mózg,uderzenia były niespodziewane,bez zapowiedzi....Pomogła trochę aspiryna.Rankiem Młoda poleciała do apteki i kupiła mi jakieś krople oraz olejek kamforowy.Miałam plany na ten dzień ale go przeleżałam,przespałam, no jakoś dobijam do nocy.Ataki bólu zelżały,może do jutra przejdzie ? Aspiryna rządzi....
Miał ostatnio kilka postoi długodystansowych bo święta,bo czekanie na towar bo...Naprawdę aż szkoda że ten wirus nie pozwala na zwiedzanie;(. Ostatnio parkował w ślicznych okolicznościach przyrody gdzieś w Danii...
---jak najedziesz na zdjęcie myszką i zrobisz klik to się powiększy;))))




Ja się cieszyłam bo miał wrócić na weekend a tu dupa,niestety.Wyjechał 8 marca,to ma rekord bycia poza domem w trasie.Wróci do zupełnie innej rzeczywistości,przecież jak wyjeżdżał to jeszcze,jeszcze było w miarę normalnie....
Żeby nie zwariować w domowej izolacji a szycie maseczek się skończyło,postanowiłam że będę wychodzić z Rudką.Będę i już.Ona utyła przez to siedzenie w ogródku ja też mam boczki czyli obu nam to dobrze zrobi.I akurat zamknęli parki....A!A!A!
Do parku mam blisko, jakieś 700 metrów i można iść wzdłuż,bo prowadzą tam uliczki i alejki.No to chodziłam okrążając go co ranek a że Rudka wbiegała głębiej,to już jej psia sprawa.A w parku byli ci z Zieleni Miejskiej.Grupki po kilka osób grabiły liście,sprzątały śmieci,bezmaseczkowe zgrupwania .A ja z psem nie mogę ,no!!!
Tu Rudeńka od dupy strony,wygląda jak rasowy Chow-Chow.Po kąpieli,z podciętym futrem na tyłku i ciut grubsza niż normalnie;))))
I takie tam ładnie kwiatuszki wiosnenne,muszę sprawdzić co to .


Kocisko ,Kubunia mój czuje się znacznie lepiej,znaczy sranko być musiało.We wtorek,po świętach poleciałam mu specjalnie po mokrą karmę,bo wet rzekł żeby mu częściej taką dawać,no i nie chciał jeść suchej.Powoli,powoli zaczynał skubać.Kosztowne to chorowanie,bo nawet mokrą saszetkę czy puszeczkę poliże,coś tam skubnie i trzeba wyrzucić.Dziś chrupał suche,myślę że już całkiem doszedł do siebie.

Normalna praca dawała mi pewną wolność.Z ogromną przyjemnością wychodziłam z domu po latach siedzenia ( bo sklep w podziemiu u nas przecież miałam) Frajdą nawet było jeżdżenie tymi autobusami z przesiadką.Teraz mi to wirus zabrał,czego nie umiem przeboleć.Żeby nie zwariować postanowiłam spróbować zrobić nalewkę/winko/cokolwiek z kwaitków forsycji;))))
Uzbierałam tego 300gram a spędziłam pół dnia na dworze w ogródku co też było niejaką zaletą.Wsadziłam urobek do słoja,zasypany cykrem i pokropiony sokiem z cytryny fermentuje.Zobaczymy co dalej ;))).



I ta moja niewielka aktywność została dziś ukrócona ku mojej rozpaczy.Wczoraj wieczorem dopadł mnie paskudny ból.Noc była ciężka.Ból ucha.Szpila wwiercała mi się znienacka w mózg,uderzenia były niespodziewane,bez zapowiedzi....Pomogła trochę aspiryna.Rankiem Młoda poleciała do apteki i kupiła mi jakieś krople oraz olejek kamforowy.Miałam plany na ten dzień ale go przeleżałam,przespałam, no jakoś dobijam do nocy.Ataki bólu zelżały,może do jutra przejdzie ? Aspiryna rządzi....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
zasadniczo nie posiadam całego ale jakieś tam ciągoty mam. Kilka dni temu zadzwonił telefon.Kolega Tetryk się pytał czy pojadę,bo on akura...
-
wczoraj miałam chwilę triumfu,bo skończyłam pewną pracę.Jestem z niej ogromnie zadowolona.I to były te pozytywy.Ogólnie jest tak sobie. X-m...
-
Jest taka fajna dopiero tworząca się grupa na fb gdzie usilnie działam i mnie to wsysa. Proszę oto i ona : https://www.facebook.com/groups/...





