Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kibel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kibel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 czerwca 2020

dawno nie było o....

np.o spacerach z Rudą;))))))

Dziś pogoda rankiem dopisała to wybrałam się na Stawiki.Żeby nie męczyć piesa za bardzo postanowiłam pojechać tramwajem.No ja z nią nigdy ale Młoda i owszem kiedyś tam jeździła.Niepokoiłam się trochę ale poszło sprawnie.Zwinęła się w kłębek u mych stóp i tak sobie jechałyśmy;))
Niemniej wyszło że byłą mocno zestresowana bo po wyjściu z tramwaju ekhm,zrobiła kupę....( trzy już zwaliła idąc na tramwaj;))).
Rankiem na Stawikach było cicho,spokojnie,mało ludzi , Rudka przy pierwszej okazji dała nura z rozbiegu do wody i ach i och jak przyjemnie;))).
W końcu po wodnych szaleństwach zaczęła wysychać,to pomyślałam że wrócimy także tramwajem bo upał i przez miasto,szkoda Rudeńki.Gdzież tam....prawie że sucha zanurkowała ostatni raz i hm, no to usiadłam w takiej jednej dość eleganckiej knajpce,gdzie mają stoliki na pomoście i czekałam aż wyjdzie z wody.No tak...wyszła.Nie otrzepując się runęła między stoliki.................Elegancka to była kałuża,mokre deski i lejąca się woda z futra....Ale Rudka szczęśliwa.Dobrze że mnie z tej knajpy nie wygonili;))).





a skoro już jesteśmy przy kupie............


Dla zawodowego kierowcy istotne są parkingi z toaletą i prysznicem.Stał sobie X-men na odprawie celnej i marudził bo we Francji w zasadzie żadnego otwartego prysznica nie udało mu się namierzyć.Bez sensu !!! Że niby wirus to nie wolno ? A jak się człowiek wykąpie to lepiej się czuje i zmywa zarazki co nie ? Acz to Francja oni mieli wstręt do kąpieli woleli pachnidła....No to żele bakteriobójcze i owszem są wszędzie i to pachnące;>>>

Bardzo mu się już chciało do toalety i jadąc po towar zauważył czynny market!!!!!!!!! Poleciał do toalety i....dzwoni - tuv,jaka ulga ale wody nie ma!!!! Nie wiedziałem jak spuścić!!! Co się sarenka namacałem różnych takich dingsów i nic! Jak się namacałem to się musiałem odkazić potrójnie ! ;)))

I to byłoby na tyle na razie....

piątek, 15 maja 2020

dawno nie było o kupie czyli warto coś wrzucić;)

Jeżdżę do pracy,nawet mnie to bawi po prawie 2 miesiącach siedzenia w domu.


Korzystam jak pisałam z aplikacji w telefonie przy zakupie biletów.Pewnie nie trzeba było ich kupować,bo wszak w czasie pandemii,ograniczonej ilości pasażerów ,maseczkach,rękawiczkach i hgw co jeszcze kontrolerzy siedzą w domu,ale ja zawsze kasowałam wirtualnie;).
Dziś stojąc już na przystanku i wiedząc że do przyjazdu mojego tramwaju zostały 4 minuty,wchodzę w apkę ,klikam "kup bilet" ,naciskam i ? Ano wywala mi "za mało środków na koncie".

- Wkurzona pewnie za mocno machnęłam palcem albo co bo....wylogowało mnie z aplikacji!!!!!!!!!!!! No żesz kurwa ja pierdole pomyślałam i jak dobrze że mam na pysku maseczkę bo nikt mojego wkurwu nie śledzi....

A o co chodzi?
A bo ja NIE ZNAM HASEŁKA do aplikacji....Po kija pana mam znać skoro byłam cały czas zalogowana?!?(a córka mi to robiła za pierwszym razem....)

Zawarczałam pod maseczką w łabądki i trzeba było zmienić hasło a czas uciekał....

Za pierwszym razem wbiłam na dodatek zły login,kurwasz.
Za drugim dobry,potem kod capcha co znaczy nie jestem robotem,potem kurwa wróć,bo apka wysłała wstępne hasełko na maila...

JAK SIĘ KURWA DOSTAĆ DO MAILA NIE WYŁĄCZAJĄC STRONY Z APLIKACJĄ ?!?
Mam nowy telefon,i już mi ręce latały ze złości,maseczka w łabądki była błogosławiona....
Wlazłam na maila,odczytałam hasełko- masz 15 minut spiesz się,lecę na apkę wbijam najpierw login,potem ten jebany kod capcha,potem to nowe hasełko i .............NIESTETY PODAŁEŚ BŁĘDNE !!!!!!!!!!!!!

Okulary mi z wkurwu zaparowały,czas ucieka ,zaraz będzie tramwaj a ja w polu!!!
Zdejmuję okulary,opuszczam maseczkę i chuj tam,łabądki też mnie zaczynają wkurwiać jako i telefon.Na szczęście na przystanku nikogo.
Biorę oddech i znów wchodzę na maila,gdzie się okazuje że dopiero teraz wpadł ten właściwy,poprzedni był sprzed dwóch tygodni....A!A!A!
Usiłuję zapamiętać hasełko,wracam na apkę,wbijam login,kod capcha,hasełko i ......podałeś nieprawdziwe/błędne hasełko...........

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Znów wchodzę na tego jebanego maila,czytam hasełko i usiłuję zapamiętać,w oddali słychać nadjeżdżający tramwaj.............
Wchodzę na apkę,wbijam login,kod capcha i w końcu hasełko działa.....wyskakuje komunikat - WPROWADŹ NOWE HASŁO
A żeby cie posrało warczę !!!!!!!!!!!!!!!!!! I wbijam hasełko nieparlamentarne,potem powtórka hasełka i komunikat - hasełka się od siebie różnią....................
Ty kurwo jebana syczę i wbijam hasełko raz jeszcze,potem powtórka i uffff jest.Widzę tramwaj !!!
Apka moja.Wchodzę w zakładkę - doładuj konto....
Wybieram kwotę,idę na przelewy,wybieram bank ( nie,nie mam bliku),wchodzę do banku - kurwa hurrra nie pomyliłam ani loginu ani hasełka ale nie ciesz się kurwa kobieto bo przychodzi sms do zatwierdzenia przelewu.Widzę go kilka sekund !!!!!!!!!!!!! Kurwa jak się wchodzi na tym jebanym telefonie w smsy żeby potem wrócić do banku?!?!?

Wsiadam do tramwaju i myślę i chuj z tym,jadę bez biletu,niech mnie kto spróbuje sprawdzić....
Wdech,wydech,a niech tam,teraz na spokojnie załatwię to doładowanie sobie myślę.Wchodzę w apkę,wbijam na stronę doładowania,przechodzę przez te kilka okien,jestem w banku,przychodzi sms,widzę go kilka sekund ale wydaje mi się że zapamiętałam,wbijam cyfry..................NIEPRAWIDŁOWY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DKJP.................................wdech,wydech....znajduję notesik,długopis,robię wszystkie czynności opisane wyżej,chcę wejść na bank...............wrzuciłeś nieprawidłowy login/hasło- zaloguj się jeszcze raz........................

Ręce i cycki mi opadają.....Tramwaj podjeżdża na kolejny przystanek,drzwi się otwierają,staje przed nimi młody człowiek i wrzeszczy - POJEBY ZDEJMIJCIE TE PODPASKI Z PYSKÓW !!!!!!!!!!!!



Wysiadłam,potuptałam do sklepu i kupiłam butelkę czerwonego wina................

Na uspokojenie wrzucę wam tym którzy nie widzieli mnie na fb zdjęciunio z pewnego kibla w KIJOWIE..........................

piątek, 15 listopada 2019

Jak na Madryt to nie można ominąć TOLEDO...



za Wikipedią...."miasto w środkowej Hiszpanii (ok. 70 km na południe od Madrytu), ok. 83 tys. mieszk. (2011) i pow. 232,1 km². Leży na wzgórzu w zakolu rzeki Tag. Stolica wspólnoty autonomicznej Kastylia-La Mancha i prowincji Toledo. Ośrodek przemysłu lekkiego, spożywczego i rzemiosła artystycznego. Znany ośrodek turystyczny, kultu religijnego – siedziba prymasów Hiszpanii. Jeden z najcenniejszych klejnotów hiszpańskiej architektury. Wielu znanych ludzi i artystów urodziło się lub mieszkało w Toledo, m.in. Al-Zarkali, Garcilaso de la Vega, Eleonora z Toledo, Alfons X Mądry i El Greco. Do 1561 Toledo było stolicą Królestwa Kastylii."

....Jak wyjeżdżałem z Palencii to widziałem stada czarnych,pasących się na łąkach byków.Niestety zdążyłem zrobić zdjęcie tylko jednemu...



Po pięknej i ciepłej pogodzie zostało tylko wspomnienie,wszak to ponad 300km niemniej jestem rozczarowany.wdechwydech twarde postanowienie,nie ma to tamto idę zwiedzać !
Nie no....lało jak z cebra!!!


Pomimo przeciwności losu jestem przy Santa Iglesia Catedral...



Wąskie uliczki jak zwykle.Całą Starówka otoczona jest murami jak w Placenci...


Dziwaczne te uliczki,na tej gdzie samochody stoją idzie się mocno w dół.

A to widok na teatro de Rojas....


Wkurzony paskudną pogodą ,zniechęcony - jak tu kurwa wyjąć komórkę by strzelić ci fotkę kiedy wszystko MOKRE ?!? , postanowiłem coś zjeść.No i najważniejsze, ruch sprzyja perystaltyce jelit więc CHCĘ DO KIBLA !!!!!!!!!!!!!
No nie ma gdzie,szukam,rozglądam się kibla brak.Musiałem kurwa iść do Maca...Co za popierdolona procedura,żeby skorzystać trzeba złożyć zamówienie,na paragonie jest jakiśjebany kod ,który wbija się na klawiaturze przy kiblu.No kurwa już wołają że jedzenie gotowe,ja przy tym kiblu rozkmniam jebany kod ( bo było kilka),srać się chce jak szlag,ledwo dotrzymałem,no!!! Tuv - siedzę ci na tym kiblu,robię swoje a tu nagle zajarzyłem że kurwa PAPIERU NIE MA !!!.Co za kurwa kultura ,no! Musiałem sobie jakoś poradzić,na całe szczęście zawsze noszę przy sobie trochę papieru toaletowego...Uffff

Pożarłem i wtem,nagle wyszło słońce.NO ! Można iść dalej zwiedzać !
Właściwie bez sensu biegałem po Starówce ale chodziło o to by się rozgrzać i wyschnąć.Mam tą przeciwdeszczową kurtkę ale wszystko kurwa było mokre po tym jebanym deszczu! No ale skoro słońce,to na spokojnie ,wyschnę.
Teraz już wg planu,wszystkie zabytki a raczej ich pewną wybraną część oblecę.Mam czas do wieczora.
A to Starówka już w słońcu....


A tu monumento a la gesta del alcazar....


A tu strzeliłem ci panoramę miasta ze wzgórza....
.................CDN.....

środa, 13 lutego 2019

"a tak przy okazji : W damskiej skończyło się mydło " !

czyli o sprzątaczkach będzie.
Panie sprzątające były w mordorze pierwszymi osobami które odzywały się do mnie ludzkim głosem.
Wypytywały skąd zacz jestem i takie tam.
Potem to już była zdawkowa wymiana uprzejmości bo wszak "przynależność kastowa" nie ta.
Zauważyłam to dopiero na stołówce.Ja po roku pracy ,będąc niejako outsiderką siadam gdzie wolne miejsce acz dopiero od niedawna tak postępuję.Ogólnie każdy trzyma się swojej "grupy" no i faceci z logistyki swojej kanapy;).
Zaintrygował mnie fakt tej przynależności kastowej i obserwowałam potem już przy pracy.Faktycznie,sprzątaczki a raczej grupa sprzątająca stoi najniżej drabiny dziobania.
Nie ma żadnego spoufalania się , gadania na luzie,raczej dzieńdybry i czy możesz tu posprzątać.A niejedna by się zdziwiła a nawet nie poznała gdy przebierają się w swoje normalne ubranie.Bo u nas obowiązują mundurki.Ekipa sprzątająca ma niebieskie.Mało gustowne acz wytrzymałe spodnie robocze i bluzy.Dwie z pań bo są i panowie ,tworzą jakby podstawę wokół której przewijają się nowe.Nowe często się zmieniają bo firma sprzątająca jest firma zewnętrzną.Często przerzuca jakieś osoby to tu,to tam.Od stycznia mamy trzy nowe.I dobrze, bo trzon starszawy a market sporawy i nie nadążali ze sprzątaniem.Nie ukrywam że poprzednie wydawały się a nawet były sprawniejsze.
Sytuacja na stołówce :Wchodzę,siedzą sprzątaczki przy jednym stoliku,coś tam mówią,potem wychodzą na peta.
Przychodzi jedna z "trzonu" - oooo kubki się kończą,dołożyła.Od razu i papierowe ręczniki wyciągnęła, potem wymieniła pełen po brzegi kubeł na śmieci i wytarła podłogę wokół saturatora by ww końcu usiąść i się czegoś napić.A czemu "nowe" tego nie zrobiły? Zlały temat acz nie wiem kto lepiej na tym wyszedł.One czy ta jedna.
Najczęściej gadam z brygadzistką.Sporo lat w mordorze , ma uprawnienia do jeżdżenia maszyną czyszczącą, rankiem ją na niej widuję.Wszędzie jej pełno ale to w sumie jej obowiązek.Panie mają dodatkowo taki wózek na kółkach z wiadrem,mopami,miotłą,szuflą i worem na śmieci.Często się pojawiają koło mojego boksu bo u nas się mocno śmieci.Opakowania,folie,kawałki materiałów i takie tam.Dwa razy dziennie sprzątają też toalety.Miewają sporo roboty bo niby dziewczyny i kobiety tu pracujące to takie eleganckie a jednak....Ostatnio lekki horror przeżyłam,bo wiecie,dojeżdżam godzinę albo i dwie i czasem parcie na toaletę bywa duże.Wbiegam do wolnego boksu,robię swoje,spuszczam wodę,coś mi się odgłos nie podoba odwracam się i ....matkoicórkojapiórkuje jelonek to by, widzę jak woda w kibelku się podnosi i tuż,tuż do brzegu muszli podchodzi!!!!!!!!!!! Z zawartością....Na szczęście coś się przetkało i poooooooszło....Od tej pory najpierw zaglądam ( sorry) czy czegoś nie ma w muszli....Na drzwiach boksów są wielkie nalepki typu - NIE WRZUCAJ podpasek,tamponów itepe - POMYŚL !!! no widocznie jednak nie działa do końca.
A jak już jesteśmy przy kiblu to w szoku mnie zostawiła taka jedna elegantka - tak nie bójmy się tego słowa,jedna z nielicznych bezmundurkowych w mordorze.Wychynęła z kabiny .Makijaż...fryzura....pazury....nieskazitelna biała bluzka....w jednej ręce biały fon....i widząc mnie nieco się skonfundowała,podeszłą do umywalki,odkręciła kran,wolną od fona dłonią przesunęła po strumieniu wody i .... wyszła.Bleeeech!
No tak,znów na kupę zjechało ;))))
A ostatnio ekipa sprzątająca kojarzy mię się z pewną sceną w JUMANJI ( tym pierwszym filmie) .Jak stado dzikich zwierząt sunie szosą a na końcu za nimi stękając nosorożec.No wypisz ,wymaluj nasza ekipa.;)))
czyli tak:
Na początku brygadzistka z rozwianą kamizelką odblaskową.Niska,krępa,wszędobylska acz w wieku mocno emerytalnym to i czasem widać że bywa zmęczona .Potem sunie facet taki cwaniacko-fujarowaty.Wszyscy go raczej lubią.Prowadzi ogromny "kosz" na kółkach zbierając kartony i duże folie których jest od groma i ciut,ciut jak przychodzi towar.Obok niego kobieta "trzon nr 2 " z wózkiem sprzątającym wymachując mopem.Potem idzie taka która chce zniknąć.Pracuje już chyba pól roku i bycie sprzątaczką jest dla niej karą.Świetnie wykonuje swoją pracę ale udaje że nikogo nie widzi.Niestety logistyka też udaje że jej nie widzi i nawet barany nóg do góry nie podniosą jak sprząta stołówkę.( ja bym się wydarła ,a co ! )Kiedy ją zobaczyłam normalnie ubraną....nie do poznania! Pewnie nie mogła znaleźć lepszej pracy i teraz tu kwitnie.Zagaduję do niej,mówię dzińdybry i takie tam.Warkoczyk trochę odpuścił.Znów dwóch chłopów.Jeden starszy mocno ,drugi za młody na sprzątacza! Nosz kurcze nie mógł iść na logistykę? No i teraz idą "nowe" dwie....a na samym końcu....dysząc i sapiąc z grymasem na twarzy tupta ostatnia nowa.Ostatnia jest mocno otyła.Cóż,tusza nie pomaga w pracy sprzątaczce gdzie trafiła na moment MYCIA WSZYSTKIEGO DO BLASKU.Trzeba się schylać,i schylać,i schylać,i przy podłodze na klęczkach też. I to na razie byłoby na tyle;)