Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X-men. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X-men. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 grudnia 2020

to mamy święta i nawet śnieżek popadał i jak przejść pozytywnie test na covid-19

X-men w domu.Uffff jak dobrze.Dotarł acz tysiące kierowców niekoniecznie.Francuzi zgotowali im piekło na granicy,zresztą na granicy Ukraina-Polska też nie lepiej a i na Ukraina -Węgry też było podobnie.
Niemniej Ukraina rozumie problem i wydaje za jedyne 10 euro zaświadcenia żeś zdrowy....


Junior z synową nie przyjechali ale w sumie...cóż,taki czas.Ich decyzja bo ja bym dzieciaki przygarnęła całym sercem.Kokosili się na Nowym Mieszkaniu z Nowym adoptowanym psiakiem(mają już rezydenta) to im wybaczamy;)).
Na wigilii byliśmy w piątkę czyli idealnie jak sobie rząd życzył.
Przygotowana ta wigilia na szybko,ostatkiem sił ale wyszło cudnie i rodzinnie i było miło i tak jak chciałam;))>
Prezentów niekoniecznei masa bo i czas nie ku temu.Dzieciaki pieniadze w remont poddasza ciągle ładują,JNZ nie ma pracy bo covid wszystko popsuł,to nawet nie chciałam wcale ,niemniej Młodej sprawiło radość dać nam niewielkie upominki.(nie chciałam by wychodziła po chorobie,jest jeszcze bardzo słaba,powoli wycofuje sterydy,jednak skutki uboczne ją męczą ale co robić jak trzeba;()
Dostałam śliczny szal i rękawiczki.Jestem bardzo zadowolona;)))).X-men szybko schnący ręcznik który idealnie mu się przyda w drodze.My daliśmy rzeczy potrzebne na nowym gospodarstwie a takie na których będą oszczędzać.Kupiłam im czajnik elektryczny ale taki bardziej czajnikowy;)))



Choinkę w końcu ubraliśmy (stała "goła " od początku grudnia;>>>)


Stół wigilijny Młoda ubrała pięknie (robi to od dawna i z upodobaniem:))


X-men rybki jeszcze usmażył (Juniora nie było to obowiązek na niego spadł;))


A i na stół wigilijny zgodnei z zapowiedzią X-men dołożył ukraińskie zakupy .


Winko - ja uważam że to nalewka z czarnego bzu +malina,bo moc ma ;)). Szyszunie modrzewiowe w miodzie.W sumie smakują żywiczno-drewnianie, i smacznie a miód paluszki lizać.Plaster a raczej kawałek plastra miodu oraz te tam różności - orzechy,nasionka,migdały w miodzie.Wszystko ku zdrowotności oczywiście;))).
I tym miłym akcentem kończę na dziś.

sobota, 21 listopada 2020

"Bo we mnie jest sex, Gorący jak samum, Bo we mnie jest sex, Któż oprzeć się ma mu ? "

No tak kiedyś śpiewała Kalina Jędrusik a wszak tutuł ma przyciągać uwagę :).
Wessało mnie życie ,stąd brak notek.Konkretnie to wpadł na popas X-men,szkoda było marnować czas na internety.
Przyjeżdża o różnych porach.Bywało że późno ww nocy,czasem nad ranem.Ostatnio rozsądnie bo ja miałam wolne w pracy a on pojawił się przed południem.
Taktykę mamy opracowaną- wchodzi przez boczne wejście,idzie do pralni gdzie zostawia ubranie i w szlafroku wchodzi do domu ,prosto do łazienki pod prysznic.
Wykąpany,pachnący i w czystych ciuchach może zasiąśćw kuchni gdzie dostaje solidny posiłek.Ręczniki po jego kąpieli też znoszę od razu do pralni.
Kąpiel i posiłek to hit dnia,bo wiadomo jak kto przez miesiąc na słoikach i puszkach oraz problematycznych toaletach po tzw ."serwisach"(miejscach gdzie parkują tiry i zazwyczaj są łazienki i miejsca gdzie można zjeść ale teraz ,przy covidzie zamknięte bywają niekiedy nawet toalety) to cieszą go takie domowe zwykłe sprawy.

Jak pojawia się w nocy to wiadomo,idzie spać.Jak w dzień - tak jak ostatnio, to usiłujemy porozmawiać chociaż i tak sen go moży.
I tak sennie,z przerywnikami na coś do picia i jedzenia upływa ten dzień.
Już się utarło że jak X-men wraca to musi coś w domciu pierdolnąć.
(dzięki temu mamy nową kuchenkę,nową lodówkę,nowe wodne zawory na dole,nowy syfon pod zlewem w kuchni a teraz nowe przyłącze do umywalki w łazience...) Niebezpiecznie tak sobie siedzieć na klopie i dotknąc tej rury pod spodem umywalki bo dlaczego cholera z niej kapie ?...
I tak mijają pierwsze trzy dni zazwyczaj.Na obwąchiwaniu się wzajemnym,załątwianiu spraw bieżących i kończenie wyjazdowych.Ja w pracy ,X-men w domciu i tak padamy pod wieczór by rankiem dnia następnego pomyśleć że moze by tak trochę seksu wieczorem? ( wstaję wcześnie rano do pracy to raczej X-mena nie będę budzić;))

I w końcu przychodzi "ten " moment. "Ale cały w tym ambaras żeby obu się chciało na raz ..." Młodzi bardzo nie jesteśmy, nie rzucamy się na siebie jak piranie na łup to i konar czasem słabo płonie a i bóbr nie zostanie dostatecznie wyczochrany.
No jakieś to takie nijakie,przynajniej śpi się do rana dobrze;)).
Drugi raz wychodzi lepiej a trzecia noc to jest nareszcie TO ! I nie mogę się doczekać kolejnej bo WIEM że libido obudzone to wodotrysk i sztuczne ognie normalnie a tu rankiem przychodzi info - "proszę się stawić wieczorem w firmie,wyjazd".... Ekhm....a że firma jakieś 370 km od domu,to czas nagli.Czyli jest pakowanie,sprawdzanie i znów pakowanie,ewentualnie szybkie zakupy bo o czymś się wcześniej zapomniało i znów pakowanie. X-men się miota a ja szykuję ostatni domowy obiad dla niego.
Wieczorem muszę libido uspokoić,najlepiej wbić łopatą do ziemi bo czego oczekuje ? W łóżku Kubek(kocur) i ewentualnie można się poprzytulać do poduszki. No i tak nam minęły te wspólne dni....


W zeszłą niedzielę pogoda dopisywała to pojechaliśmy się dotlenić do jaworznickiej Geosfery.




Zachciało nam się kawy na wyjeździe a że wszystko zamknięte (gastronomia pada...) to X-men wymyślił - bierzemy butlę,ugotuję ci wyśmienitą kawę na parkingu.Mieliśmy do tego rogala świętomaarcińskiego i rogaliki z różaną marmoladą czyli zabawa wydawała się świetna.Byliśmy tam około 9 rano,cisza ,spokój,nie ma ludzi,po prostu cudnie.Po zwiedzaniu a było dość mroźnie zapragnęłąm w końcu kawy i .........wiesz co tuv ? Zapomniałem WODY !!!!
No ale kupić jak wszystko zamknięte??? Szukamy w internecie w końcu źli,postanawiamy pojechać do pobliskiego McDrivera.Tak oni mają na wynos ale to za bardzo kawą nie jest ,jednak oj tam.Jak już wracamy to się okazuje że pobliska Żabka była otwarta a tam kawę mają !!! Ewentualnie wodę jakby co ;)).No ale.Wróciliśmy, posiedzieliśmy nad niewielkim stawem ,niestety ludzie zaczęłi przybywać.I to jak na złość kumulowali się przy stawie choć teren spory....Wrrrrr....
Jednak tuż obok jest sławny kamieniołom Gródków,który to wiele razy już odwiedzaliśmy i bardzo mi się tam podobało.No to jedziemy ( piechotąto tylko 4,5 km jendak my odzwyczajeni od długich ,pieszych wycieczek a i wrócić by trzeba było wybraliśmy samochód)
Wjazd do parku i kamieniołomu zmieniony.Tam gdzie zawsze parkowaliśmy ,się nie dało .Zawracamy po strzałkach a tam cmentarz....Nie,no nie będę stawał przy cmentarzu zaperzył się X-men ale w końcu się okazało że tam jest "wspólny parking" . Gródków okazał się jak zwykle piękny acz ze smutkiem zauważyłam że wody znacząco ubyło....;(.

Zdjęcie się powiększy gdy najedziesz na nie strzałką

Z niechęcią zauważyłam że nie tylko my wpadliśmy na pomysł spaceru po tym terenie.Ludzi przybywało.Odbiliśmy szybko w stronę tajemniczych schodów widocznych na drugim zdjęciu.Niestety zbradziażyłam ciut bo telefon wariował a zdjęcia chciałam robić i ktoś nas zauważył i też postanowił się udać w te stronę,Wrrrr.A nam chciało się siku!!! Bo po kawie ...
Szybko na schody i w krzaczory ale już X-men wołał tuv lej szybciej do nadchodzą! O rany,no ulżyłam sobie w tempie ekspresowym ale głowy tych turystów już widziałam.No co za niefart !!!
Po tej stronie było spokojniej ale ja znów zarządziłam odbijanie w lewo i znaleźliśmy się w spokojnym,cudnym miejscu gdzie po horyzon tnie było NIKOGO!!! (niestety, co i rusz stały budki z przyłączem gazu czyli będzie to niedługo jakieś osiedle;(.



Na pierwszym zdjęciu widać ubytek wody.Pomost i budki stały w wodzie.Woda sięgała do murku...;(.
Spacer był przemiły do pewnego momentu.takich tabunów ludzi to ja dawno nie widziałam.Szłam w TŁUMIE !!! .Na rowerach,z wózkami,ciągnąc psy na smyczy przewalały się tabuny ludzi.W niektorych miejscach,szczególnie u szczytu skarp,ścieżka jest wąska i trzeba było czekać aż ludzie się przewalą by móc iść dalej....A!!A!A! A asfaltem tto szły tylariery dosłownie.Uciekliśmy do domu....

poniedziałek, 2 listopada 2020

Pierścionek z tęczowym oczkiem

Tyle się dzieje że nie wiem od czego zacząć.
X-men jak zwykle w trasie a u nas w kraju demonstracje.Córa chodzi na marsze to i ja nie będę odstawać.Ona jedziła do Katowic ja zostawałam w naszym mieście.Nie podoba mi się to co się dzieje.Tak,WYPIERDALAĆ to nawet słabe określenie na to co powinno się zadziać.
Niektórzy uważają że powinno się to słowo inaczej akcentować....WYPIERDA LAĆ....Noooo przemawia do wyobraźni.To co rząd zrobił w momencie wzrostu zachorowań to iście szatański plan.No bo teraz mają na kogo zrzucić wzrost zachorowań.A o zamknięciu cmentarzy to już szkoda gadać;(.

N tych zdjęciach jest pierwszy marsz.Ubawiła mnie obrona katedry....
Policja w zasadzie nie interewniowała.W wielu wypadkach solidaryzowała się z manifestantkami,czasem im klaskała;)).

To co zrobili na kilka godzin przed Świętem Zmarłych to zakrawa o kpinę.Kto to najpierw zapewnia że cmentarzy nie zamknie a potem...?
Wiele miast czy też raczej prezydentów/włodarzy zachowało się na poziomie i kupuje od sprzedawców chociaż kwiaty by obsadzić miejskie kwietniki.Ogrodnictwa pracowały od lipca by zapewnić chryzantemy na 1 listopada! Zresztą do sklepów można chodzić,transportem miejskim jeździć a na cmentarz wejść nie można od 31.10-02.11- ?!? I co to dało jak tylko po południu Morawiecki podał tą informację to ludzie się rzucili na cmentarze!!! Jakie były tłumy.....Akurat miałam dzień wolny i pojechałam w piątek rano czyli na spokojnie zdążyłam.

Na razie w pracy mijamy się z covidem acz widmo krąży wokół nas.Martwię się no ale co ma być to będzie.X-men w trasie jest jednak bezpieczniejszy.Siedzi w szoferce,prawie nie styka się z ludźmi,dba o higienę na ile to możliwe,ma płyny odkażające i nosi maseczki (tak wiem nie każdy to pochwala).Niestety co i rusz któreś z państw ogłasza całkowity lockdown to i jemu coraz trudniej. Nie mogę zrozumieć dlaczego zamknięcie dotyczy również szaletów i prysznicy?!? Wielka Brytania na dniach się zamyka a już od wczoraj są problemy z toaletami !!! Kolega X-men dzwonił że ubłagał kogośna stacji paliwowej i w koncu otwarli mu toaletę.Cóż, będzie się srało w majestacie prawa gdzie popadnie.Tak było wiosną i to nie tylko w Anglii ale też we Francji..Niemcy tez nie byli gorsi....czasami przed budynkami stacji stawiano toy-toye ale o prysznicach zapomnij....
Godziny dla seniorów.Wcześniej mi nie przeszkadzały ale to już przeszłość. Tak czy siak naprawdę zawsze ich pełno w sklepach.I w autobusach.jak wchodzę rano do busa to sami starsi (młodzież spacyfikowana w domach, ci w wieku roboczym w pracy).
Od roku nie widziałam się z moimi internetowymi znajomymi.Od dawna nie widziałam się z synem i synową.
Jest mi źle;(.

***************
No i skąd ten tutył?
Ano pierwszy raz w historii kupiłam sobie coś pod wpływem chwili.Zauroczył mnie pierścionek.Oczko z masy perłowej.Toporne.No ideolo.
Uwielbiam go acz na pewno na drugi raz nie zrobię takiego zakupu.Oczko uwielbiam,obrączka do kitu.Krzywa lekko z jednej strony i widać zadrapania.Nooooo obrączka powinna być WYPOLEROWANA !!! I jest za delikatna do mocarnego oczka.Wdech,wydech.Jednak został.


Prześlicznie się mieni masa perłowa....

No i jeszcze raz X-men....gdzieś nad Bałtykiem w Danii....


Chodzą bez maseczek.W pomieszczeniach to tylko X-men ją miał.....

wtorek, 22 września 2020

trochę smętka,kęs wariactwa i takie tam ploty

Jutro jadę na pogrzeb.Smutno mi.Nie żebym rozpaczała ,czy miała potarganą duszę ale.... znałam tego czowieka od urodzenia.Dosłownie. TO najmłodszy brat mamy.Wychowywałam się z nim.Kiedyśbardzo mi imponował.Nauczył skakać przez płoty,łazić po drzewach i wchodzić na dach garażu.
Świetne zajęcie dla dziewczynki;)))
Zdolny,inteligentny,skońćzył studia z wyróżnieniem,przystojny łamacz serc,ożenił się z śliczną jak sen dziewczyną( muszę pisać że piekielnie zdolną). Jak zwykle było ale.Ale to choroba psychiczna występująca w jej rodzinie.Jednak dziewczę zdrowe to jak to rezygnować z niej?
A potem po kilku latach szczęścia i fajnego życia,rodzi się niepełnosprawne dziecko a ona popada w chorobę....
Izolował nas od swojej rodziny.Izolował tak skutecznie że ostatni raz widziałam kogokolwiek z nich 30 lat temu.Brat mamy do nas przyjeżdżał,spedzał cały dzień u mamy,czasami wpadał ot tak,utrzymywał kontakt telefoniczny ale nie życzył sobie naszych wizyt u nich.
No i bum.
Jadę na pogrzeb w nieznane.
Niee wiedziałam jak to powiedzieć mamie,bo zmarł nagle (leczył się na raka,potem wyzdrowiał,potem wznowa,przerzuty i po kolejnej chemii nie dał rady organizm...).Wdech,wydech.Jakoś poszło ...
No to jadę ale pogoda ładna,trzeba by jakieś czarne ubranie szykować,odpowiednie do temperatury i okoliczności.Nie mam za dużo czarnych ciuchów,nie lubię koloru i już.
Wczoraj spędzłam kilka godzin chodząc po sklepach,bo to za grube,to świetne ale za drogie,to tanie ale porażka,w tamto nie wejdę i jak się w sumie ubrać żeby nie wyglądać jak żałobny babon a do tego żeby móc wykorzystać te ubranie na co dzień?!?
Kupiłam bluzkę,kurteczkę,czarne jeansy ( chciałam normalne spodnie,cieńsze niż jeansy byłyby akurat super ale...nie było mojego rozmiaru ;>>>> )
Buty na płaskim prawie obcasie jedne mam,bo w sndałach to nie za bardzo chyba....
I ....czarna maseczka.Kurka wodna,wyszyłąm cały zapas czarnego materiału na maski dla X-mena,to sobie musiałam kupić,bo wszak w maseczce w różowe łabądki na pogrzeb nie pójdę....

Ząb się uspokoił,dziąsła ww porządku,znaczy nie jest źle.

Czasem jeżdżę do pracy,szyję,żyję,rozmawiam,spotykam się z ludźmi.
Kiedyś jechałam autobisem z takim fajnym chłopakiem z pracy.Sympatyczny,zawsze cześć powiedział,czasem pogadaliśmy,temu pomógł,tamtej coś przyniósł, próbował wejść na kasy ale powiedzieli że jest za wolny.jak był na zmianie było miło.Akurat wrócił z urlopu,zadowolony że wypoczął,twierdził że stęsknił się już za pracą;))
I nagle się okazuje że następnego dnia ( niee jechałam z nim bo zaspałam) dostał w autobusie jakiegoś ataku szału.Rzucał plecakiem,wyzywał. Policja,te sprawy.Kolejnego dnia widziałam go znów w pracy,był bardzo spokojny,wręcz apatyczny.Okazało się że choruje na schizofrenię ale dopóki brał leki to było dobrze.Jednak że go otępiały,to sam postanowił że ich brać nie będzie...No i jednak cofnęli go do domu i czeka na badanie psychiatryczne.
Szkoda go,no szkoda chłopaka ale u nas pracować pewnie nie będzie mógł,bo może zagrażać klientom skoro nie chce brać przepisanych leków...

A co z historią - X-men w Belgii?

Jego interwencja - dzwonił na samym końcu na numer alarmowy policji odniosła skutek.Pojawił się ktoś z kluczem na komisariat i wydał mu dokumenty,dlatego mógł od razu ruszyćw drogę.On i ten drugi kierowca który przejął część ładunku.
Okazało się że ambasadda odddzwoniła w ponniedziałek!!! Pogadali z chłopem,powiedzieli że skarga jest jak najbardziej zasadna,ma podstawy.Powiedzieli gdzie ma złożyć skargę,jest ponoć specjalna strona z odpowiednim formularzem.
Oczywiście zrobił to,bo miał czas po rozładunku (tym razem to było w Szkocji).Czy skarga nabierze biegu? Zobaczymy....

( ale o tym ciiii....powiedział że sikał im tam na parkingu ww krzaczory i wysrał się pod drzewkiem,bo co miał zrobić?!? )

niedziela, 20 września 2020

tupot małych stóp,psztyczek- elektryczek i jak tu nie pić do diaska

Jak wspomniałam wcześniej,pod namową pracowej koleżanki wybrałam się do ZOO.Kiedyś jeździliśmy tam dość często (tzn 2-3 razy do roku ) jak dzieci były małe ale potem...
TO był sierpięń (ach jak ten czas zaiwania)
Koleżanka wspominała o pingwinach - od niedawna w naszym chorzowskim Zoo ,wróciły po niemal 43 latach- przyznaję bez bicia że NIE PAMIĘtAM o pingwinach w tym Zoo...foki jak najbardziej wbiły mi się w pamięć ale pingwiny?!?
Była piękna pogoda,w zasadzie upał,kupiłam bilet online ale na miejscu okazało się że o dziwo NIE MA kolejek!!! A do parku chorzowskiego zagladamy dość często i kolejki do kasy ogrodu zawsze były ogromne.
Ponieważ zagroda z pingwinami to nowość ,nie było jej jeszcze na mapkach które są dostępne przy wejściu.Były tylko jakieś strzałki które wywiodły mnie w pole.Zmęczona,bo ganiałam po całym Zoo,siadłam na kawie i zaczęłąm obserować gdzie ci ludzie tak idą.Poszłam za tłumkiem i to okazało się slusznym posunięciem,trafiłam;)))>

Wspominam mile,bo to był dobrze spędzony dzień.
Szkodda że byłam w zasadzie jak zwykle sama ale cóż,X-men perygrynuje po Europie.


Od pierwszego września Francja wprowadziłą przepis uderzający w kierowców.Otóż nie mogą spać w busach,muszę iść do hotelu,co wiąże się z większymi opłatami dla firm transportowyh ale jest bardzo wygodne dla kierowcy.
Jak zwykle jest pewne ALE....

Jak się jeździ chłodnią,to często trzeba utrzymywać konkretną temperaturę.Nie ma problemu jak to jest 20stopni na plusie ale jeśłi to ma być -2stopnie albo -20 stopni??? Nawet jak to jest 5+ stopni to też chłodnia chodzi.
Niestety agregat potrzebuje prądu by działać.Samochó stoi wtedy na silniku nawet całą noc,bo kierowca musi czasem spać.
I teraz problem - na promie zgłaszasz że potrzebujesz prądu,podjeżdżasz do kabla,podpinasz i gasisz silnik.Nie ma tego na serwisach ani stacjach benzynowych!!!
Nie raz czy dwa X-men dopytywał się o dostęp do kabla- oczywiście za opłatą i nic.
Czyli Francuzi wprowadzili martwe prawo!!!!!!!!!!!.Jak masz na pace leki /komponenty do lekó warte często po KILKASET TYSIĘCY EURO to co masz zrobić?!? Leki ratujace życie a oni jeżdżą po parkingach,serwisach,stacjach i walą do szoferek budząc kierowców i wystawiają mandaty.
Jest awantura że hej,ponoć już nie dają mandatów (leki i inne rzeczy wymagajace odpowiednich temperatur potrzebne są również we Francji!!!) ale budzą kierowców.I co ? I jak taki niewyspany wyjedzie na trasę ?!? Idiotyzm!!! Powinny być przygotowane punkty gdzie można podpiąć chłodnię do prądu i to bezpieczne punkty,gdzie nikt niee odepnie ci wtyczki dla kawału !!!
Wtedy kierowca pójdzie do hotelu i porządnie się wyśpi!!!


A teraz przeładowanie.
To się nagminnie zdarza.Przymykają oko na 20-100kg ale jak masz 200-500kg nadwyżki to już mandat i trzeba czekać na kolejny wóz który weźmie od ciebie nadwyżkę.To zdarzyło się X-menowi.Nie chciał,bronił się ale kierowca który miał towar chciał wracać do Polski.X-men zwlekał dwa dni ale w końcu odebrał towar i ....zatrzymała go belgijska policja.Miał zbyt duży naddatek.Dostał mandat - jedzie się na policyjny parking ,gdzie jest waga.
Zadzwonił do firmy,ta zaraz ( no w przeciągu 2 godzin ) podesłała innego kierowcę będącego w pobliżu,który naddatek miał odebrać.

Tylko że....belgijski policjant zabrrał wszystkie X-mena dokumenty,potem zwrócił tylko dowód zatrzymując prawo jazdy,cmrki i .........pojechał sobie do domu....(nie wolno mu to wbrew prawu zabieraćdokumentów !!!)
Kiedy nadjechał drugi kierowca w komisariacie powiedzieli że tamten już skońćzył zmianę a był to piątek po południu......
Wściekły X-men obdzwonił ambasadę- nikt niee odbierął,zadzwoniłw końcu na numer alarmowy gdzzie powiedziano mu iż niczego nie załatwi bo...bo to piąteczek....Kurwa stanie ci się coś w piątkowe popołudnie,w weekend i znikąd pomocy bo ambasada,konsulat nieczynny....
ZABRANIE prawa jazdy jest niegodnne z prawem!!!!!!!!!!!! O czym szybko dowiedział się X-men.Stał na policyjnym parkingu do niedzieli bez dostępu do sanitariatów!!! Na pewno złoży skargę.W końcu zadzwonił na numer alarmowy policji by coś w tej sprawie zrobili i wpłynęli na ten konkretny komisariat....To jest łamanie prawa !!!
Już jest we Francji ( wyjechał z tej paskudnej Belgii) dopiął swego ale w poniedziałek leci skarga.Ciekawe jak to się skończy!

sobota, 5 września 2020

a teraz trochę o morskich podróżach;)

jak to przybijał X-men do portu w Dublinie..



ledwo przyjechany już wyjechany...cóż.Takie życie truckera;). Żegnaj wyspo....




Ksywa X-men zobowiązuje.....Ruszył ratować świat czyli trasa na w szaleńczym tempie....bo sprawa gardłowa.

Najpierw będzie prom i Helsingor,potem Szwecja,potem żegnaj Danio,Helsinborg a potem....witaj Belgio....



A na tym zdjęciu jeszcze z tegoż promu to walec o średnicy 3/4 metry wysoki na jakieś 15-20 metrów i on się cały czas obraca z dużą szybkością.To jest Żyroskop.Stabilizuje fale by prom się nie przechylał.



Helsingor ,port i widok na miasto


I na razie tyle jak zwykle c.d.n.