



Nie wykonaliśmy założonego "planu remontowego " ale zdecydowanie wolałam ten czas wykorzystać dla nas.
Za to trochę popracowaliśmy znów w dżungli zwanej kiedyś ogrodem.X-men dokupił rozdrabniacz do gałęzi i uporządkował kilka miejsc.

Ja zaś tak też przez przypadek znalazłam się u fryzjera.Robiłam za całkiem udaną kopię Plavy Laguny ( 5 element ,diva) ;))).

Noszenie maseczki w tym przybytku jest wielce utrudnione,bo fryzjerce przeszkadzają gumki za uszami.Zsunęłam je i trzymałam ręką maseczkę co wcale nie sprzyjało sterylności...
Czas przeznaczony dla mnie i X-mena jakoś mocno się kurczył,bo jego zajmowały takie bardziej przyziemne a niezbędne czynności jak np.szukanie nowego GPSa...Chciał tablet z nawigacją ale wyszło że trzeba mieć do niego oprócz modułu gps również kartę sieciową co jest bez sensu np w takiej Szwajcarii gzie opłaty za połączenia są gigantyczne !!!
Stanęło na liftingu starego , bo nowe mają nie ten system co potrzebuje.
Nie wiem co się dzieje z kierowcami w Polsce ale tu robi się bardzo niebezpiecznie. Znów X-men miał bliskie spotkanie z tirem. Był gigantyczny korek ( trasa na Tychy i objazdy bo podmyty wiadukt na DK86),wypadek w tle,samochody zjeżdżały robiąc korytarz dla karetki i tir przytarł nasze auto.No gość nie zauważył....uszkodzenia od strony kierowcy są niestety,drzwi do wymiany... Ważne że chłop cały. Było trochę miotania się ,bo nie miał przy sobie druku oświadczenia,nie wezwał policji bo się spieszył,umawiał się ze sprawcą jak ten skończył trasę miał jednak świadków.Wkurzyłam się bo jak pojechał spisywać oświadczenie to gość stwierdził że to X-men w niego wjechał - "nie,no panie,,tak się nie będziemy bawić idę na policję!!! - rzekł osobisty i tamten oświadczenie jednak podpisał.Auto będzie naprawione dopiero jak wróci z trasy X-men,bo teraz zabrakło czasu
Przy tym wszystkim jeździłam do pracy (jak dobrze że jest ),raz byłam krócej ,raz dłużej jak to przy różnej trudności zamówieniach.Uaktywniła się policja i chodziła po markecie sprawdzając maseczki na paszczach. Pracownicy noszą wiadomo.Jak nie maseczki to przyłbice.Jednak klienci się przestali do tego stosować.Na dokładkę mają problem z utrzymaniem dystansu.Jakby mogli to by ci na plecy wskoczyli i wielce oburzeni jak się im zwraca uwagę.Ten nakaz uważam za słuszny,bo nie lubię jak mi ktoś w kark dyszy.Są naklejone linie ,są komunikaty dość częste przez radiowęzeł podawane no ale....
Kocisko Kubek jeden przesiaduje całe noce - nawet te burzowe na dworze.Odsypia w dzień na poduszkach,bo w dzień to mu za gorąco na powietrzu;))>

Rudeńka też źle znosi parno-gorące dni i zdecydowanie woli polegiwać w trawie od spacerów ;)).










