nadszedł dzień długo ( bo od roku) wyczekiwanej wizyty.Od kilku lat odwiedzam specjalistyczną poradnię okulistyczną przy klinice na Ceglanej.
Wahałam się długo bo wiem jak to tam wygląda.Dzikie tłumy a ja pośród nich.
Próbowałam się dodzwonić ale mnie to szczęście nie spotkało ,chociaż pacjent ten i ów twierdził że jemu tak,no ale ja kobieta pracująca jestem i nie mam czasu cały dzień wisieć na telefonie....
Koleżanka z pracy była tam w kwietniu (czyli w czasie obostrzeń) i udzieliła mi kilku cennych rad.Otóż jak zwykle są dwie a nawet trzy kolejki (jedna do poradni,druga do zapisów na wizyty pierwsze a trzecia do szpitala.Jest jeszcze czwarta - tam są przyjęcia ale to już w innych drzwiach).
Wdech,wydech jednak postanowiłam że jadę.Szkoda wizyty.Aby być tam na 8 rano ( trzeba być przynajmniej 30 minut przed umówioną wizytą a miałam na 8,50....X-men wyjechał,muszę jechać autobusami) wyruszyłam o 6,44....
Niestety to kawałek drogi i trzeba dojść do przesiadki i na nią poczekać.
Z Katowic do Kliniki jedzie autobus o numerze 600.Do przesiadki miałam nawet niedaleko,jakieś 5 minut.Tyle tylko że kursuje co pół godziny stąd ta wczesna pora wyjazdu z domu.
Podjechał,pusto,miejsca siedzące są.Do czasu.Z każdym przystankiem pasażerów przybywało i stawali się coraz starsi....
Jechaliśmy w zupełnym milczeniu.Każdy rozmyślał o swoim problemie...
Przed głównym wejściem dziki tłum.Na szczęście "moja kolejka okazała się " niewielka" i sięnawet ucieszyłam że szybko wejdę do środka bo było zimno.
W drzwiach dwóch strażników,którzy usiłowali zaprowadzać porządek.Szkoda że nie było oznaczeń tych nieszczęsnych kolejek.Starsi,często zagubieni ludzie nie wiedzieli gdzie się ustawiać.Dochodziło do utarczek a raz nawet do awantury bo jakiś tam pan wszedł bez kolejki zagadując ochroniarza.
Po jakichś 15 minutach byłam w środku.Od razu do dezynfekcji rąk mnie odesłano,potem do stolika gdzie panie mierzą temperaturę - i nie jest to taki "normalny" termometr bezdotykowy ale jakaś machina i nie ma to tamto.Potem odstałam nową maseczkę (swoją musiałam zdjąć) i ankietę której większość wypełniły już pielęgniarki odczytując temperturę na machinie i przeprowadzając ustny wywiad ze mną.
Podpisane,pesel wpisany i do kolejnej kolejki tym razem do rejestracji.Tutaj stało się niestety dość długo ale z zachowaniem dystansu za co byłam wdzięczna współstaczom.
Rejestratorek było około 6-7 czyli naprawdę postarali się by to szło sprawnie.Dostałam przydział do pokoju i marsz pod drzwi.
Na początku byłam sama.Luuuuuz pomyślałam,cudnie ,wchodzę.Niestety jeszcze nikt nie przyniósł mojej karty i musiałam czekać.Czekanie to moje druggie ja.Minęło 30 minut i w końcu pielęgniarka z pokoju poszła po karty bo już obok mnie siedziało kilka osób.Szybkie badanie i do kolejnego pokoju.Po drodze szatnia i ubikacja.
Badanie było ciekawe - pole widzenia.W ciemnym pokoju wpatrujesz się w znacznik i tylko w niego a po planszy błyskają światełka i masz nacisnąć joystick jak je zauważysz.Męczące.
Moje lewe oko gorzej reagowało ale nie dali mi zdjąć okularów a ja mam do tego fotochromy.Z bliska widzę lepiej bez nich no ale....
Potem z wynikami ponownie do gabinetu pani doktor i tam zaczęły się schody a raczej walka o ogień.Tym razem tłumek nie stosował dystansu społecznego a drzwi były oblężone! Niemniej wywołano mnie po imieniu weszłam.Pani doktor zarządziła dodatkowe badanie i nakazała zakroplić oczy czyli na korytarz i siedziećokoło 20 minut a potem wejść.Wejść? Po 30 minutach miałam problem bo tłumek murem stał wokół drzwi i zaczęła się przepychanka kto był pierwszy,kto tam nie stał i takie tam.Jej....jak dobrze że jeszcze nie jestem staruszką i jestem wysoka.Drzwi się uchyliły ,to zaraz pokiwałam że ja!!! WYBIERZ MNIE !!!Dotarło,weszłam. Po kilku minutach wyszłam i ruszyłam do domu a raczej do pracy.
Po zakropleniu wyjście na słoneczny dzień to katorga.Nie widziałam na słońcu nic.Chciałam spojrzeć na rozkład jazdy ale widziałam tylko rozbłyski.Koszmar;(.Dojechałam do pracy i poprosiłam koordynatorkę o zwolnienie mniee dziś z szycia bo słabo widziałam.Dotarłam do domu....
Wykąpałam się,wysterylizowałam również od środka( wino jeszcze miałam) i tak usiłowałam dojść do siebie siedząc w zaciemnionym pokoju....
Jest godzina 20,30 jak to piszę i w końcu widzę normalnie.Zarz idę spać;). Dobranoc.