długo nie pisałam z powodów różnych.Pierwszy to praca,szyję ,szyję,nie pamiętam że żyję.Jestem maszyną!
Wczoraj pobiłam swój rekord....200 metrów szycia!!! (kto szyje ten zrozumie...).Jeszcze rok temu uważałam że 120 metrów to moje maksimum...
Praca w mordorze robi swoje.Opanowałam maszynę i jej najszybyszy bieg do perfekcji.
W tym roku również nie jestem zawalona zamówieniami bo ogarniam temat na bieżąco.Z drugiej strony jest ich mniej niż dawniej.Covid zorbił swoje,
ludzie boją się wydawaćpieniędzy na "fanaberie" typu nowe zasłony/firanki.Często przychodzą za to ci którym ...."no cóż,po praniu nasza firanka miała dziury ze starości"....
Zdecydowanie mniej jest osób które mają nowe mieszkania lub urządzają mieszkania pod wynajem.I znów ten covid w tle....
(na wynajem zarabia się nieźle,bo zamawiają na dwa - trzy lokale od razu,sporo okien do obszycia )
Mój boks wygląda na oblężony ale teraz to już jest luz,zdjęcia sprzed paru dni;)))
Do tego wszystkiego doszła choroba Młodej.
Dawno temu bo w lipcu leczyła zęba.I dobrze to poszło.Zaplombowany,przy okazji zrobiono jej panoramę.Była w gabinecie gdzie ja chodzę od lat....wielu.Jedna właścicielka i kilku dentystów.Jest chirurg szczękowy,lekarz od kanałówki i kilku "normalnych"stomatologów. Jakieś...dwa tygodnie temu Młoda zaczęła chodzić po ścianach bo taki ból w tym plombowanym zębie a to "7".TO 7.Plomba rozwiercona
założony antybiotyk i nie wiem jak to się nazywa,lek który zabija nerwy w zębie bo kanałowe trzeba robić.Na szybko znaleźli jej wolny termin tym razem do właścicielki gabinetu.I od razu powiedziane - nie wiemy jak pani dotrwa do wizyty,może bardzo boleć....( wizyta za 7 dni była umówiona bo inny lekarz to robi i jest tylko w poniedziałki).
Wszystko dzieje się w piątek po południu.W sobotę ząb nie boli ale na skórze pojawiają się dziwne plamy.W niedzielę pod kolanem mamy już ogromne zmiany,ciało prawie że fioletowe....
Znalezina na cito pani dermatolog oczom nie wierzy i przepisuje stosowną kurację antybiotykiem.NIE POMAGA.Jest coraz gorzej..............
.Mija tydzień i mamy kolejny piątek po południu - pani dermatolog nie bierze kasy za konsultacje i za kolejną wizytę,za to robi konsultacje z innymi lekarzami.Młoda wybadana wzdłuż i w poprzek i konsylium orzekło że to sprawa...................zęba....
Zakażenie szło od niego.....
Dostaje ciężką dawkę sterydów i zastrzyki w brzuch (przeciwzakrzepowe),chcieli ją dać na oddział ale ściągnąć tam dentystę mogą dopiero na poniedziałek ale on może jedynie tego zęba wyrwać, i skoro Młoda ma wizytę na poniedziałek to..............czekamy do poniedziału....... jednak trzeba być przy Młodej co i rusz,kontrolować sytuację bo może skończyć się sepsą.Jakby co to pogotowie i rwanie zęba i oby to wystarczyło.........
Poniedziałek wieczór - leczenie kanałowe.Lekarz ( on mnie też to robił)robi kanałówkę pod mikroskopem ale nie ukrywam że nie wsłuchał się w to co mówi córka.Prosiła w imienu swoim i pani dermatolog by naprawdę dobrze wyczyścił wszystko co tylko tam można bo sytuacja jest bardzo groźna..
Zlekceważył dziewczynę bo młoda bo ................
Nie,no się świetnie na tym zna i co to tam jakaś pokrzywka..............A!A!A!
Jednak po kanałówce Młoda poczuła się lepiej,może wygaszać sterydy ( co potrwa około 2 tygodni bo nie można odstawić od razu.....) Poszła na rozmowę do właścicielki gabinetu.
Jak zobaczyli co ona ma na nogach ( bo z rąk itp już zaczęło schodzić ) to jednak panika.Niemniej że to nie wina dentystki która ww licu tego zęba "tylko " leczyła i zaplombowała a nie zleciła kanałówki pomimo że na panormaie był widoczny znaczny ubytek bo ( i tu można swoją wersję wstawić) Będziemy myśleć co dalej jak Młoda dojdzie do siebie.Na razie jest bardzo słaba,ma L-4,nie może za bardzo chodzić,wysilać się,męczy ją nawet krótki spacer............
Tak gdzieś tam w tyle głowy tłucze mi się pytanei - czy aby nie przeszła covidu przy okazji???? To jak powoli dochodzi do siebie i te dziwne objawy???
I tak nam się święta zbliżają ale ja się cieszę że córka zdrowieje. W domu nic nie ruszone ale oj tam mam wywalone.Zakupy robi NJZ,Co zrobi to zrobi
Najwyżej będziemy pościć.
X-men kupił mi na Ukrainie kilka ciekawostek "ku zdrowotności" od babuszki/zielarki.No to będziemy popijać winko żurawinowo-malinowo -cos tam,jeść plaster miody,zagryzać orzekszami i szyszuniami w miodzie....
A to Ukraina właśnie.
Na Mołdawii zaś wkurzył się ieożebnie bo został zatrzymany zaraz za granicą przez policję.Dostał taki oto papierek,myślał w pierszwje chwili że to mandat bo było 50 h a on jechał 55km/h około.No tak wynika jak się na szybko zerknie,ale nie ,to tylko papierek covidowy............POLAK ??? A POLAK,jechać dalej!
jak wychodzę do pracy to jest ciemno.Jak wracam to jest ciemno,trudno odróżnić poranek od wieczoru.............
pierwsze zdjęcie to poranek,drugie to wieczór....
Mglisty poranek też ywa....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mordor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mordor. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 grudnia 2020
sobota, 15 grudnia 2018
pośrodku zawsze jest najciekawiej czyli co się zdarzyło w ....
pomiędzy tym co opisywałam wcześniej istnieje tzw. "normalne życie ".Mało mam go ostatnio bo szaleję przy maszynie acz się poważnie zastanawiam jak moje ciało to zniesie.
Jednak mus to mus. Wiem już że na akord nie nadaję się absolutnie.
X-men wrócił to mnie podwozi i to jest ogromna ulga i oszczędność czasu.
No to jedziemy :
- sprawa z sąsiadką.
Od ponad pół roku remontuje domiszcze. Ma czas,pieniądze,dlaczego nie,sama bym chciała.To jest jakby "nowa osoba" na naszym osiedlu . Kilka lat temu odkupiła dom od naszej wieloletniej znajomej ( domy budowane w tym samym czasie przez dziadków ).Podobno zawsze chciała mieszkać na tym osiedlu,zresztą zna mieszkańców , bo od dawien dawna nas ubezpiecza .Dom wygląda nieźle i co podoba mi się rozwiązała ww końcu sprawę garaży.Trzy pod domem z ostrymi wjazdami z ulicy do tego płot i bramy.Remont się ciągnie ,jest to upierdliwe ale nic nie mówiliśmy bo jak upora się z podjazdami do garaży w końcu,serio w końcu, przestanie nam jej rodzina utrudniać wjazd na naszą posesję.Bywało że tabuny aut utrudniały prosty manewr wyjazdu !
Kontakt mamy niezły,wobec nas byłą zawsze w porządku,kiedyś pomogła sporo .Jednak całkiem niedawno zmęczona wracam wieczorem do domu,podchodzę do naszego trawnika i ....widzę to !


Ha,miszcz pierwszego planu Kubek się tam znalazł ;))
X-men twierdzi że mam lekkiego fioła na punkcie trawnika i ma rację.Przez lata rozjeżdżany przez klientów firmy wyglądał niewyględnie że tak się wyrażę.Każda brygada która naprawiała nie wiem ,wodę,wodociąg,elektrykę,gazociąg czy co tam na naszej ulicy,kładła na tym strzępie trawnika swoje narzędzia,rury itp.Od 2-3 lat już uporządkowany ,posadziliśmy krzewinki irgi żeby się tam ładnie płożyły i utrudniały psom z blokowiska sranie ( co ja gadam psom,durnym właścicielom którzy po nich nie sprzątają!!! ) a nawet zasadziłam trochę kwiatków.
I co ? Ano w drugim roku kwiatki przestały istnieć jak panowie przyszli naprawiać lampę uliczną.....
A tym roku znalazłam to co na zdjęciu.
Wkurwiłam się do białości.No serio,bo zrobiło się zimno,spadł nawet jakiś tam śnieżek i pozamiatane ! Po trawie i niestety po części naszej irgi....
Napisałam wielgaśną kartkę i miałam zamiar zatknąć sąsiadce za wycieraczkę auta ale w tym mroku zauważyłam ruchy koło domu.Wydarłam się na całą ulice.A ww mroku echo niesie;).Wydarłam się elegancko.Niee żeby tam jakaś łacina leciała,nie,nie. Sąsiadka odrzekła że jej nie było,nie wiedziała i takie tam.Kurwa ale teraz była tak? A trudno zadzwonić i wyjaśnić? A trudno zapukać do nas i wyjaśnić ?!? Przeprosić i powiedzieć że uprzątnie to jak tylko będzie mogła?!?
Stało to trzy dni ( akurat piąteczek wieczór a potem sobota i niedziela).W końcu przyjeżdżam i uffff.Zabrała;)))))
Nawet bym jej podziękowała ale jakoś starannie mnie unikała.No to nie.
Druga sprawa to mój żołądek.No mam jak każdy raczej ale mam i kłopoty.Sądzę że byle jakie jedzenie od marca ( od kiedy pracuję w mordorze ) albo i niee jedzenie dały mu się we znaki.Dokładnie w dzień moich imienin,ból a raczej pieczenie od rana takie że..
Nigdy nie miałam czegoś takiego.A tu siedzę przy maszynie i nie ma że boli...Akurat jak nigdy nie wzięłam herbatki rumiankowej czy miętowej - prawie zawsze piję w pracy.Nosz....Jakoś przeżyłam .W domu leczyłam się nalewką z pięciornika - robioną przez znajomego wiedźmina - polecam!!! Pomogło ,nie od razu powoli żołądek przez klika dni dochodził do siebie.Teraz pilnuję posiłków.Muszę częściej jeść acz w małych porcjach i jest dobrze.
A trzecia sprawa to taki miły akcent;))). W mordorze na wyprzedaży były zasłony.Chodziłam obok nich czas jakiś bo nadal z pieniędzmi trzeba uważnie dysponować.W końcu się zdecydowaliśmy,bo zdjęcia wysłałam X-menowi.I tak będę chyba musiała je poprawiać bo gotowce to krzywizna i są za krótkie jednak ale mam frajdę.Kupowałam je po 40 zł za zasłonę.Nie mam czasu szyć i dopieszczać a tak powiesiłam i są.Chciałam kółka,mam dość żabek.ALe do kółek jeśli chce się mieć również na nich firanki trzeba innego karnisza.Musi być większy rozstęp między rurkami,dlatego firanka na żabkach została.Potem wymyśliłam sobie ....dywanik.Od początku nie mieliśmy.No ale skoro podłoga drewniana zniszczona ,to taniej wyjdzie kupienie dywanika niż robienie nowej,co nie ? Dywanik taniocha coś koło 60zł. No to iddąc za ciosem kupiliśmy po przyjeździe X-mena drugi,większy.Ooooooo jak miło bose stopy położyć i Rudka lubi tam leżeć ,kocio też;).


Uszyłam również firanę do kuchni i znów gotowce na promocji jako zasłony.Mam spore okna ,potrzebne są trzy.Dwa normalnie a ten trzeci bryt przecięłam na pół .Jeden dłuższy zasłonił mi rurki centralnego,nareszcie !!!,reszta skrócona.Ale jestem zadwolona;)))).Kurcze lata całe nie ruszałam tego tematu;).


Napisałam i zmykam do roboty.Miłego dnia;)
Jednak mus to mus. Wiem już że na akord nie nadaję się absolutnie.
X-men wrócił to mnie podwozi i to jest ogromna ulga i oszczędność czasu.
No to jedziemy :
- sprawa z sąsiadką.
Od ponad pół roku remontuje domiszcze. Ma czas,pieniądze,dlaczego nie,sama bym chciała.To jest jakby "nowa osoba" na naszym osiedlu . Kilka lat temu odkupiła dom od naszej wieloletniej znajomej ( domy budowane w tym samym czasie przez dziadków ).Podobno zawsze chciała mieszkać na tym osiedlu,zresztą zna mieszkańców , bo od dawien dawna nas ubezpiecza .Dom wygląda nieźle i co podoba mi się rozwiązała ww końcu sprawę garaży.Trzy pod domem z ostrymi wjazdami z ulicy do tego płot i bramy.Remont się ciągnie ,jest to upierdliwe ale nic nie mówiliśmy bo jak upora się z podjazdami do garaży w końcu,serio w końcu, przestanie nam jej rodzina utrudniać wjazd na naszą posesję.Bywało że tabuny aut utrudniały prosty manewr wyjazdu !
Kontakt mamy niezły,wobec nas byłą zawsze w porządku,kiedyś pomogła sporo .Jednak całkiem niedawno zmęczona wracam wieczorem do domu,podchodzę do naszego trawnika i ....widzę to !


Ha,miszcz pierwszego planu Kubek się tam znalazł ;))
X-men twierdzi że mam lekkiego fioła na punkcie trawnika i ma rację.Przez lata rozjeżdżany przez klientów firmy wyglądał niewyględnie że tak się wyrażę.Każda brygada która naprawiała nie wiem ,wodę,wodociąg,elektrykę,gazociąg czy co tam na naszej ulicy,kładła na tym strzępie trawnika swoje narzędzia,rury itp.Od 2-3 lat już uporządkowany ,posadziliśmy krzewinki irgi żeby się tam ładnie płożyły i utrudniały psom z blokowiska sranie ( co ja gadam psom,durnym właścicielom którzy po nich nie sprzątają!!! ) a nawet zasadziłam trochę kwiatków.
I co ? Ano w drugim roku kwiatki przestały istnieć jak panowie przyszli naprawiać lampę uliczną.....
A tym roku znalazłam to co na zdjęciu.
Wkurwiłam się do białości.No serio,bo zrobiło się zimno,spadł nawet jakiś tam śnieżek i pozamiatane ! Po trawie i niestety po części naszej irgi....
Napisałam wielgaśną kartkę i miałam zamiar zatknąć sąsiadce za wycieraczkę auta ale w tym mroku zauważyłam ruchy koło domu.Wydarłam się na całą ulice.A ww mroku echo niesie;).Wydarłam się elegancko.Niee żeby tam jakaś łacina leciała,nie,nie. Sąsiadka odrzekła że jej nie było,nie wiedziała i takie tam.Kurwa ale teraz była tak? A trudno zadzwonić i wyjaśnić? A trudno zapukać do nas i wyjaśnić ?!? Przeprosić i powiedzieć że uprzątnie to jak tylko będzie mogła?!?
Stało to trzy dni ( akurat piąteczek wieczór a potem sobota i niedziela).W końcu przyjeżdżam i uffff.Zabrała;)))))
Nawet bym jej podziękowała ale jakoś starannie mnie unikała.No to nie.
Druga sprawa to mój żołądek.No mam jak każdy raczej ale mam i kłopoty.Sądzę że byle jakie jedzenie od marca ( od kiedy pracuję w mordorze ) albo i niee jedzenie dały mu się we znaki.Dokładnie w dzień moich imienin,ból a raczej pieczenie od rana takie że..
Nigdy nie miałam czegoś takiego.A tu siedzę przy maszynie i nie ma że boli...Akurat jak nigdy nie wzięłam herbatki rumiankowej czy miętowej - prawie zawsze piję w pracy.Nosz....Jakoś przeżyłam .W domu leczyłam się nalewką z pięciornika - robioną przez znajomego wiedźmina - polecam!!! Pomogło ,nie od razu powoli żołądek przez klika dni dochodził do siebie.Teraz pilnuję posiłków.Muszę częściej jeść acz w małych porcjach i jest dobrze.
A trzecia sprawa to taki miły akcent;))). W mordorze na wyprzedaży były zasłony.Chodziłam obok nich czas jakiś bo nadal z pieniędzmi trzeba uważnie dysponować.W końcu się zdecydowaliśmy,bo zdjęcia wysłałam X-menowi.I tak będę chyba musiała je poprawiać bo gotowce to krzywizna i są za krótkie jednak ale mam frajdę.Kupowałam je po 40 zł za zasłonę.Nie mam czasu szyć i dopieszczać a tak powiesiłam i są.Chciałam kółka,mam dość żabek.ALe do kółek jeśli chce się mieć również na nich firanki trzeba innego karnisza.Musi być większy rozstęp między rurkami,dlatego firanka na żabkach została.Potem wymyśliłam sobie ....dywanik.Od początku nie mieliśmy.No ale skoro podłoga drewniana zniszczona ,to taniej wyjdzie kupienie dywanika niż robienie nowej,co nie ? Dywanik taniocha coś koło 60zł. No to iddąc za ciosem kupiliśmy po przyjeździe X-mena drugi,większy.Ooooooo jak miło bose stopy położyć i Rudka lubi tam leżeć ,kocio też;).


Uszyłam również firanę do kuchni i znów gotowce na promocji jako zasłony.Mam spore okna ,potrzebne są trzy.Dwa normalnie a ten trzeci bryt przecięłam na pół .Jeden dłuższy zasłonił mi rurki centralnego,nareszcie !!!,reszta skrócona.Ale jestem zadwolona;)))).Kurcze lata całe nie ruszałam tego tematu;).


Napisałam i zmykam do roboty.Miłego dnia;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
zasadniczo nie posiadam całego ale jakieś tam ciągoty mam. Kilka dni temu zadzwonił telefon.Kolega Tetryk się pytał czy pojadę,bo on akura...
-
wczoraj miałam chwilę triumfu,bo skończyłam pewną pracę.Jestem z niej ogromnie zadowolona.I to były te pozytywy.Ogólnie jest tak sobie. X-m...
-
Jest taka fajna dopiero tworząca się grupa na fb gdzie usilnie działam i mnie to wsysa. Proszę oto i ona : https://www.facebook.com/groups/...







