usłyszałam za sobą cichy głos kiedy tak stałam na pomoście i kontemplowałam stadko łabądków które ruszyło w moją stronę skuszone tym
że coś co trzymam w ręce, niekoniecznie jest aparatem fotograficznym a pysznym jedzeniem którym mam zamiar się z nimi podzielić .
Lekko podskoczyłam bo nie zauważyłam nikogo,dopiero po chwili odwróciwszy się i spojrzawszy w dół ujrzałam zakonnicę, która z przepraszającym uśmiechem zadała to pytanie.
" Nie -, nie boję się,czemu miałambym się pani bać?" (dopiero po chwili przyszło mi do głowy że może powinnam powiedzieć siostro? i że obie nie mamy maseczek...).
- a bo ja pogubiłam się a chciałam zrobić łabędziom zdjęcie i nie wiem co nacisnąć.Proszę pokazać odrzekłam - i tak powoli ,powoli ,doszłyśmy do celu i zakonnica zrobiła zdjęcie tym pięknotom;)) .
Ruszyłam dalej wałem wzdłuż kanału Brynicy.
Wolę chodzić wąską ścieżką,po wale,bo jest oddalona od głównego deptaka i rzadko można tam spotkać
spacerowicza.Nie chciałam zakładać maseczki.Świeciło słońce,jednak było zimno,przynajmniej mnie. Kaczki,tak,tutaj rządziły kaczki,wylegiwały się
w promieniach słońca i były niezadowolone że zasłaniam te rachityczne promyki dając temu wyraz wyraźnym kwakaniem i ewakuacją na z góry upatrzone pozycje.
Co mnie skłoniło do ponownego odwiedzenia Stawików w dość krótkim czasie? Ach,chciałam zobaczyć jak postępują prac nad budową nowego Egzotarium.
WYbudowane w latach 50-siątych ubiegłego wieku,stawało się z roku na rok coraz większą ruiną. Bywałam tam jeszcze z rodzicami,potem przyprowadziłam własne dzieci.Teraz to będzie efektowny budynek a prace szybko posuwają się do przodu.Wiele razy widziałam plac budowy przez okno autobusu ale to
był tylko wycinek i tym bardziej mnie zaciekawił.
-------KLIK---->>>EGZOTARIUM
A na koniec ciekawostka przyrodnicza.
Białe na różowym;))). Wisieńka zakotwiczyła się na innym drzewku i tak sobie rosną wspólnie.Widać to na pierwszym zdjęciu.Dwie gałęzie odbijające u dołu od pnia głównego to włsnie białe ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 kwietnia 2021
sobota, 13 marca 2021
kiedy samotność zaczyna doskwierać a rutyna dobijać.
starciałm ochotę do pisaniny bo w zasadzie w kółko to samo.
Wstaję,jadę do pracy,wracam ,padam przed kanapą i czasem gram na fonie w durną krzyżówkę(chociaż umysł musi się pomączyć by ułożyć słowa krzyżowki)
idę spać i znów apiać to samo.
I to samo
I to samo
I to samo
Wyjść specjalnie nie ma gdzie,chociaż ja to nawet wychodzę bo jadę do pracy tyle mojego.
X-mena ciągle nie ma a jak jest to zanim się przyzwyczaimy do siebie to już jedzie.
Zresztą i on zaczyna mieć dość tych jazd.Ale cóż.Pieczone gołąbki same nie spadną do gąbki.....
Z tego wszystkiego to nawet szycie na konkursy niee sprawia mi radość bo często jestem tak padnięta że nie mogę patrzeć na maszynę a co dopiero do niej usiąść i jeszcze się wykazać inwencją.
Zima chwilami była śliczna.Przyszedł śnieg i mróz.Było magicznie biało. Tak,to trochę poprawiło nastrój bo szare niebo,brak słońca to nie jest to co lubię.
W ostatniej chwili przed mrozami oraz taką ciapają kiedy w tzw międzyczasie przychodzi lekka odwilż kupiłam sobie buty.
Co w tym niesamowitego ?
Ano że kurwa sklepy pozamykane bo sami wiecie co ,to nigdzie nie mogłam ich kupić!!! Mam duże stopy ( w sumie nic dziwnego skoro jestem wysoka) ,do tego wprowadzono kiedyś tam te wąskie podeszwy a i do tego mam większą lewą nogę od prawej i często kupuję 42 rozmiar!!!
Nie kupię buta przez internet,w dupie mam zwracanie bo to jednak zajmuje czas którego nei mam za dużo...
Napisałam rozpaczliwe info na fb i koleżanka się zgłosiła,podała namiary sklepu z obuwiem który jest otwarty bo "wchodzi się z ulicy" czyli nie jest w galerii handlowej- ale dość daleko i skomplikowany dojazd.Druga przypomniała mi że wszak jest sklep niedaleko mnie nawet na deptaku u nas teżotwarty i mają duże rozmiary na płaskich podeszwach.
Poleciałam,i mam.Do tej pory mi służą i cieplutkie i nieprzemokły ani razu i można chodzicna długie spacery z psem.
Pisałam że można za parę euro kupić test na covid na wschodzie a na wyspach test trzeba robić i nie ma przebacz. X-men robił,zdrowy bo jego grupa zawodowa najzdrowsza ale zabawnie to wygląda.
Był też w Irlandii gdzie mamy przemiłą koleżankę i nawet stał na parkingu tylko 24 km od niej ale.... TO już był inny okręg (czy tam hrabstwo ) a tam zakaz do 5 km oddalania się od domu i dupa. Miał zaproszenie na nocleg z wygodami i swojskim żarciem ale co poradzisz.Garda by zaraz się zainteresowała i koleżanka i X-men by mieli niezłe kłopoty.
Najczęściej omija się Anglię ze względu na utrudnienia płnące z wyjścia z Unii.Wtedy promem płynie się bezpośrednio do Dublina a trwa to prawie 17 godzin.Jest kabina,jedzenie,wypoczynek.
Można teeż na wspólnej sali pograćw pokera czy tam posiedzieć w towarzystwie ale nikt się nie palił,kierowcy przemęczeni każdy się zaszywał w swojej kajucie.Zastanawiałam się czemu koja jest tak wysoko???
I tak obleciałam styczeń.Jeszcze smaczek dla koleżanki która czasem tu zagląda a wiem że lubi ;))).
Na święta idzie sporo świeczek,ładnie wyglądają,dająnasttrój,pięknie wygląda stół kiedy świeczki się palą,to i my ich sprzedajmey sporo.Po świętach na nowy rok też.I kierowniczka zaangażowała do przyspieszenia sprzedaży oddziałową koleżankę.Taaaak.Do tego naprawdę świetnie się nadaje. Byliśmy drudzy w kraju pod względem ich sprzedaży !!!!!!!!!!! Wyprzedziła nas tylko Warszawa ale tam wiadomo.!!!
Świeczki wyprodukowane w Krośnie, huta wykonała śliczne szklane formy,świeczki miała bardzo przyjemne zapachy i jak pięknie były pakowane ! W sam raz na przezenty!!!
Te na zdjęciu miały zapach wanilii ale były różne,i wtedy i opakowanie miało stosowny kolor i szkalny pojemnik również ;)))
Pisałam że można za parę euro kupić test na covid na wschodzie a na wyspach test trzeba robić i nie ma przebacz. X-men robił,zdrowy bo jego grupa zawodowa najzdrowsza ale zabawnie to wygląda.
Był też w Irlandii gdzie mamy przemiłą koleżankę i nawet stał na parkingu tylko 24 km od niej ale.... TO już był inny okręg (czy tam hrabstwo ) a tam zakaz do 5 km oddalania się od domu i dupa. Miał zaproszenie na nocleg z wygodami i swojskim żarciem ale co poradzisz.Garda by zaraz się zainteresowała i koleżanka i X-men by mieli niezłe kłopoty.
Najczęściej omija się Anglię ze względu na utrudnienia płnące z wyjścia z Unii.Wtedy promem płynie się bezpośrednio do Dublina a trwa to prawie 17 godzin.Jest kabina,jedzenie,wypoczynek.
Można teeż na wspólnej sali pograćw pokera czy tam posiedzieć w towarzystwie ale nikt się nie palił,kierowcy przemęczeni każdy się zaszywał w swojej kajucie.Zastanawiałam się czemu koja jest tak wysoko???
I tak obleciałam styczeń.Jeszcze smaczek dla koleżanki która czasem tu zagląda a wiem że lubi ;))).
Na święta idzie sporo świeczek,ładnie wyglądają,dająnasttrój,pięknie wygląda stół kiedy świeczki się palą,to i my ich sprzedajmey sporo.Po świętach na nowy rok też.I kierowniczka zaangażowała do przyspieszenia sprzedaży oddziałową koleżankę.Taaaak.Do tego naprawdę świetnie się nadaje. Byliśmy drudzy w kraju pod względem ich sprzedaży !!!!!!!!!!! Wyprzedziła nas tylko Warszawa ale tam wiadomo.!!!
Świeczki wyprodukowane w Krośnie, huta wykonała śliczne szklane formy,świeczki miała bardzo przyjemne zapachy i jak pięknie były pakowane ! W sam raz na przezenty!!!
Te na zdjęciu miały zapach wanilii ale były różne,i wtedy i opakowanie miało stosowny kolor i szkalny pojemnik również ;)))
sobota, 21 listopada 2020
"Bo we mnie jest sex, Gorący jak samum, Bo we mnie jest sex, Któż oprzeć się ma mu ? "
No tak kiedyś śpiewała Kalina Jędrusik a wszak tutuł ma przyciągać uwagę :).
Wessało mnie życie ,stąd brak notek.Konkretnie to wpadł na popas X-men,szkoda było marnować czas na internety.
Przyjeżdża o różnych porach.Bywało że późno ww nocy,czasem nad ranem.Ostatnio rozsądnie bo ja miałam wolne w pracy a on pojawił się przed południem.
Taktykę mamy opracowaną- wchodzi przez boczne wejście,idzie do pralni gdzie zostawia ubranie i w szlafroku wchodzi do domu ,prosto do łazienki pod prysznic.
Wykąpany,pachnący i w czystych ciuchach może zasiąśćw kuchni gdzie dostaje solidny posiłek.Ręczniki po jego kąpieli też znoszę od razu do pralni.
Kąpiel i posiłek to hit dnia,bo wiadomo jak kto przez miesiąc na słoikach i puszkach oraz problematycznych toaletach po tzw ."serwisach"(miejscach gdzie parkują tiry i zazwyczaj są łazienki i miejsca gdzie można zjeść ale teraz ,przy covidzie zamknięte bywają niekiedy nawet toalety) to cieszą go takie domowe zwykłe sprawy.
Jak pojawia się w nocy to wiadomo,idzie spać.Jak w dzień - tak jak ostatnio, to usiłujemy porozmawiać chociaż i tak sen go moży.
I tak sennie,z przerywnikami na coś do picia i jedzenia upływa ten dzień.
Już się utarło że jak X-men wraca to musi coś w domciu pierdolnąć.
(dzięki temu mamy nową kuchenkę,nową lodówkę,nowe wodne zawory na dole,nowy syfon pod zlewem w kuchni a teraz nowe przyłącze do umywalki w łazience...) Niebezpiecznie tak sobie siedzieć na klopie i dotknąc tej rury pod spodem umywalki bo dlaczego cholera z niej kapie ?...
I tak mijają pierwsze trzy dni zazwyczaj.Na obwąchiwaniu się wzajemnym,załątwianiu spraw bieżących i kończenie wyjazdowych.Ja w pracy ,X-men w domciu i tak padamy pod wieczór by rankiem dnia następnego pomyśleć że moze by tak trochę seksu wieczorem? ( wstaję wcześnie rano do pracy to raczej X-mena nie będę budzić;))
I w końcu przychodzi "ten " moment. "Ale cały w tym ambaras żeby obu się chciało na raz ..." Młodzi bardzo nie jesteśmy, nie rzucamy się na siebie jak piranie na łup to i konar czasem słabo płonie a i bóbr nie zostanie dostatecznie wyczochrany.
No jakieś to takie nijakie,przynajniej śpi się do rana dobrze;)).
Drugi raz wychodzi lepiej a trzecia noc to jest nareszcie TO ! I nie mogę się doczekać kolejnej bo WIEM że libido obudzone to wodotrysk i sztuczne ognie normalnie a tu rankiem przychodzi info - "proszę się stawić wieczorem w firmie,wyjazd".... Ekhm....a że firma jakieś 370 km od domu,to czas nagli.Czyli jest pakowanie,sprawdzanie i znów pakowanie,ewentualnie szybkie zakupy bo o czymś się wcześniej zapomniało i znów pakowanie. X-men się miota a ja szykuję ostatni domowy obiad dla niego.
Wieczorem muszę libido uspokoić,najlepiej wbić łopatą do ziemi bo czego oczekuje ? W łóżku Kubek(kocur) i ewentualnie można się poprzytulać do poduszki. No i tak nam minęły te wspólne dni....
W zeszłą niedzielę pogoda dopisywała to pojechaliśmy się dotlenić do jaworznickiej Geosfery.
Zachciało nam się kawy na wyjeździe a że wszystko zamknięte (gastronomia pada...) to X-men wymyślił - bierzemy butlę,ugotuję ci wyśmienitą kawę na parkingu.Mieliśmy do tego rogala świętomaarcińskiego i rogaliki z różaną marmoladą czyli zabawa wydawała się świetna.Byliśmy tam około 9 rano,cisza ,spokój,nie ma ludzi,po prostu cudnie.Po zwiedzaniu a było dość mroźnie zapragnęłąm w końcu kawy i .........wiesz co tuv ? Zapomniałem WODY !!!!
No ale kupić jak wszystko zamknięte??? Szukamy w internecie w końcu źli,postanawiamy pojechać do pobliskiego McDrivera.Tak oni mają na wynos ale to za bardzo kawą nie jest ,jednak oj tam.Jak już wracamy to się okazuje że pobliska Żabka była otwarta a tam kawę mają !!! Ewentualnie wodę jakby co ;)).No ale.Wróciliśmy, posiedzieliśmy nad niewielkim stawem ,niestety ludzie zaczęłi przybywać.I to jak na złość kumulowali się przy stawie choć teren spory....Wrrrrr....
Jednak tuż obok jest sławny kamieniołom Gródków,który to wiele razy już odwiedzaliśmy i bardzo mi się tam podobało.No to jedziemy ( piechotąto tylko 4,5 km jendak my odzwyczajeni od długich ,pieszych wycieczek a i wrócić by trzeba było wybraliśmy samochód)
Wjazd do parku i kamieniołomu zmieniony.Tam gdzie zawsze parkowaliśmy ,się nie dało .Zawracamy po strzałkach a tam cmentarz....Nie,no nie będę stawał przy cmentarzu zaperzył się X-men ale w końcu się okazało że tam jest "wspólny parking" . Gródków okazał się jak zwykle piękny acz ze smutkiem zauważyłam że wody znacząco ubyło....;(.
Zdjęcie się powiększy gdy najedziesz na nie strzałką
Z niechęcią zauważyłam że nie tylko my wpadliśmy na pomysł spaceru po tym terenie.Ludzi przybywało.Odbiliśmy szybko w stronę tajemniczych schodów widocznych na drugim zdjęciu.Niestety zbradziażyłam ciut bo telefon wariował a zdjęcia chciałam robić i ktoś nas zauważył i też postanowił się udać w te stronę,Wrrrr.A nam chciało się siku!!! Bo po kawie ...
Szybko na schody i w krzaczory ale już X-men wołał tuv lej szybciej do nadchodzą! O rany,no ulżyłam sobie w tempie ekspresowym ale głowy tych turystów już widziałam.No co za niefart !!!
Po tej stronie było spokojniej ale ja znów zarządziłam odbijanie w lewo i znaleźliśmy się w spokojnym,cudnym miejscu gdzie po horyzon tnie było NIKOGO!!! (niestety, co i rusz stały budki z przyłączem gazu czyli będzie to niedługo jakieś osiedle;(.
Na pierwszym zdjęciu widać ubytek wody.Pomost i budki stały w wodzie.Woda sięgała do murku...;(.
Spacer był przemiły do pewnego momentu.takich tabunów ludzi to ja dawno nie widziałam.Szłam w TŁUMIE !!! .Na rowerach,z wózkami,ciągnąc psy na smyczy przewalały się tabuny ludzi.W niektorych miejscach,szczególnie u szczytu skarp,ścieżka jest wąska i trzeba było czekać aż ludzie się przewalą by móc iść dalej....A!!A!A! A asfaltem tto szły tylariery dosłownie.Uciekliśmy do domu....
Wessało mnie życie ,stąd brak notek.Konkretnie to wpadł na popas X-men,szkoda było marnować czas na internety.
Przyjeżdża o różnych porach.Bywało że późno ww nocy,czasem nad ranem.Ostatnio rozsądnie bo ja miałam wolne w pracy a on pojawił się przed południem.
Taktykę mamy opracowaną- wchodzi przez boczne wejście,idzie do pralni gdzie zostawia ubranie i w szlafroku wchodzi do domu ,prosto do łazienki pod prysznic.
Wykąpany,pachnący i w czystych ciuchach może zasiąśćw kuchni gdzie dostaje solidny posiłek.Ręczniki po jego kąpieli też znoszę od razu do pralni.
Kąpiel i posiłek to hit dnia,bo wiadomo jak kto przez miesiąc na słoikach i puszkach oraz problematycznych toaletach po tzw ."serwisach"(miejscach gdzie parkują tiry i zazwyczaj są łazienki i miejsca gdzie można zjeść ale teraz ,przy covidzie zamknięte bywają niekiedy nawet toalety) to cieszą go takie domowe zwykłe sprawy.
Jak pojawia się w nocy to wiadomo,idzie spać.Jak w dzień - tak jak ostatnio, to usiłujemy porozmawiać chociaż i tak sen go moży.
I tak sennie,z przerywnikami na coś do picia i jedzenia upływa ten dzień.
Już się utarło że jak X-men wraca to musi coś w domciu pierdolnąć.
(dzięki temu mamy nową kuchenkę,nową lodówkę,nowe wodne zawory na dole,nowy syfon pod zlewem w kuchni a teraz nowe przyłącze do umywalki w łazience...) Niebezpiecznie tak sobie siedzieć na klopie i dotknąc tej rury pod spodem umywalki bo dlaczego cholera z niej kapie ?...
I tak mijają pierwsze trzy dni zazwyczaj.Na obwąchiwaniu się wzajemnym,załątwianiu spraw bieżących i kończenie wyjazdowych.Ja w pracy ,X-men w domciu i tak padamy pod wieczór by rankiem dnia następnego pomyśleć że moze by tak trochę seksu wieczorem? ( wstaję wcześnie rano do pracy to raczej X-mena nie będę budzić;))
I w końcu przychodzi "ten " moment. "Ale cały w tym ambaras żeby obu się chciało na raz ..." Młodzi bardzo nie jesteśmy, nie rzucamy się na siebie jak piranie na łup to i konar czasem słabo płonie a i bóbr nie zostanie dostatecznie wyczochrany.
No jakieś to takie nijakie,przynajniej śpi się do rana dobrze;)).
Drugi raz wychodzi lepiej a trzecia noc to jest nareszcie TO ! I nie mogę się doczekać kolejnej bo WIEM że libido obudzone to wodotrysk i sztuczne ognie normalnie a tu rankiem przychodzi info - "proszę się stawić wieczorem w firmie,wyjazd".... Ekhm....a że firma jakieś 370 km od domu,to czas nagli.Czyli jest pakowanie,sprawdzanie i znów pakowanie,ewentualnie szybkie zakupy bo o czymś się wcześniej zapomniało i znów pakowanie. X-men się miota a ja szykuję ostatni domowy obiad dla niego.
Wieczorem muszę libido uspokoić,najlepiej wbić łopatą do ziemi bo czego oczekuje ? W łóżku Kubek(kocur) i ewentualnie można się poprzytulać do poduszki. No i tak nam minęły te wspólne dni....
W zeszłą niedzielę pogoda dopisywała to pojechaliśmy się dotlenić do jaworznickiej Geosfery.
Zachciało nam się kawy na wyjeździe a że wszystko zamknięte (gastronomia pada...) to X-men wymyślił - bierzemy butlę,ugotuję ci wyśmienitą kawę na parkingu.Mieliśmy do tego rogala świętomaarcińskiego i rogaliki z różaną marmoladą czyli zabawa wydawała się świetna.Byliśmy tam około 9 rano,cisza ,spokój,nie ma ludzi,po prostu cudnie.Po zwiedzaniu a było dość mroźnie zapragnęłąm w końcu kawy i .........wiesz co tuv ? Zapomniałem WODY !!!!
No ale kupić jak wszystko zamknięte??? Szukamy w internecie w końcu źli,postanawiamy pojechać do pobliskiego McDrivera.Tak oni mają na wynos ale to za bardzo kawą nie jest ,jednak oj tam.Jak już wracamy to się okazuje że pobliska Żabka była otwarta a tam kawę mają !!! Ewentualnie wodę jakby co ;)).No ale.Wróciliśmy, posiedzieliśmy nad niewielkim stawem ,niestety ludzie zaczęłi przybywać.I to jak na złość kumulowali się przy stawie choć teren spory....Wrrrrr....
Jednak tuż obok jest sławny kamieniołom Gródków,który to wiele razy już odwiedzaliśmy i bardzo mi się tam podobało.No to jedziemy ( piechotąto tylko 4,5 km jendak my odzwyczajeni od długich ,pieszych wycieczek a i wrócić by trzeba było wybraliśmy samochód)
Wjazd do parku i kamieniołomu zmieniony.Tam gdzie zawsze parkowaliśmy ,się nie dało .Zawracamy po strzałkach a tam cmentarz....Nie,no nie będę stawał przy cmentarzu zaperzył się X-men ale w końcu się okazało że tam jest "wspólny parking" . Gródków okazał się jak zwykle piękny acz ze smutkiem zauważyłam że wody znacząco ubyło....;(.
Zdjęcie się powiększy gdy najedziesz na nie strzałką
Z niechęcią zauważyłam że nie tylko my wpadliśmy na pomysł spaceru po tym terenie.Ludzi przybywało.Odbiliśmy szybko w stronę tajemniczych schodów widocznych na drugim zdjęciu.Niestety zbradziażyłam ciut bo telefon wariował a zdjęcia chciałam robić i ktoś nas zauważył i też postanowił się udać w te stronę,Wrrrr.A nam chciało się siku!!! Bo po kawie ...
Szybko na schody i w krzaczory ale już X-men wołał tuv lej szybciej do nadchodzą! O rany,no ulżyłam sobie w tempie ekspresowym ale głowy tych turystów już widziałam.No co za niefart !!!
Po tej stronie było spokojniej ale ja znów zarządziłam odbijanie w lewo i znaleźliśmy się w spokojnym,cudnym miejscu gdzie po horyzon tnie było NIKOGO!!! (niestety, co i rusz stały budki z przyłączem gazu czyli będzie to niedługo jakieś osiedle;(.
Na pierwszym zdjęciu widać ubytek wody.Pomost i budki stały w wodzie.Woda sięgała do murku...;(.
Spacer był przemiły do pewnego momentu.takich tabunów ludzi to ja dawno nie widziałam.Szłam w TŁUMIE !!! .Na rowerach,z wózkami,ciągnąc psy na smyczy przewalały się tabuny ludzi.W niektorych miejscach,szczególnie u szczytu skarp,ścieżka jest wąska i trzeba było czekać aż ludzie się przewalą by móc iść dalej....A!!A!A! A asfaltem tto szły tylariery dosłownie.Uciekliśmy do domu....
niedziela, 20 września 2020
tupot małych stóp,psztyczek- elektryczek i jak tu nie pić do diaska
Jak wspomniałam wcześniej,pod namową pracowej koleżanki wybrałam się do ZOO.Kiedyś jeździliśmy tam dość często (tzn 2-3 razy do roku )
jak dzieci były małe ale potem...
TO był sierpięń (ach jak ten czas zaiwania)
Koleżanka wspominała o pingwinach - od niedawna w naszym chorzowskim Zoo ,wróciły po niemal 43 latach- przyznaję bez bicia że NIE PAMIĘtAM o pingwinach w tym Zoo...foki jak najbardziej wbiły mi się w pamięć ale pingwiny?!?
Była piękna pogoda,w zasadzie upał,kupiłam bilet online ale na miejscu okazało się że o dziwo NIE MA kolejek!!! A do parku chorzowskiego zagladamy dość często i kolejki do kasy ogrodu zawsze były ogromne.
Ponieważ zagroda z pingwinami to nowość ,nie było jej jeszcze na mapkach które są dostępne przy wejściu.Były tylko jakieś strzałki które wywiodły mnie w pole.Zmęczona,bo ganiałam po całym Zoo,siadłam na kawie i zaczęłąm obserować gdzie ci ludzie tak idą.Poszłam za tłumkiem i to okazało się slusznym posunięciem,trafiłam;)))>
Wspominam mile,bo to był dobrze spędzony dzień.
Szkodda że byłam w zasadzie jak zwykle sama ale cóż,X-men perygrynuje po Europie.
Od pierwszego września Francja wprowadziłą przepis uderzający w kierowców.Otóż nie mogą spać w busach,muszę iść do hotelu,co wiąże się z większymi opłatami dla firm transportowyh ale jest bardzo wygodne dla kierowcy.
Jak zwykle jest pewne ALE....
Jak się jeździ chłodnią,to często trzeba utrzymywać konkretną temperaturę.Nie ma problemu jak to jest 20stopni na plusie ale jeśłi to ma być -2stopnie albo -20 stopni??? Nawet jak to jest 5+ stopni to też chłodnia chodzi.
Niestety agregat potrzebuje prądu by działać.Samochó stoi wtedy na silniku nawet całą noc,bo kierowca musi czasem spać.
I teraz problem - na promie zgłaszasz że potrzebujesz prądu,podjeżdżasz do kabla,podpinasz i gasisz silnik.Nie ma tego na serwisach ani stacjach benzynowych!!!
Nie raz czy dwa X-men dopytywał się o dostęp do kabla- oczywiście za opłatą i nic.
Czyli Francuzi wprowadzili martwe prawo!!!!!!!!!!!.Jak masz na pace leki /komponenty do lekó warte często po KILKASET TYSIĘCY EURO to co masz zrobić?!? Leki ratujace życie a oni jeżdżą po parkingach,serwisach,stacjach i walą do szoferek budząc kierowców i wystawiają mandaty.
Jest awantura że hej,ponoć już nie dają mandatów (leki i inne rzeczy wymagajace odpowiednich temperatur potrzebne są również we Francji!!!) ale budzą kierowców.I co ? I jak taki niewyspany wyjedzie na trasę ?!? Idiotyzm!!! Powinny być przygotowane punkty gdzie można podpiąć chłodnię do prądu i to bezpieczne punkty,gdzie nikt niee odepnie ci wtyczki dla kawału !!!
Wtedy kierowca pójdzie do hotelu i porządnie się wyśpi!!!
A teraz przeładowanie.
To się nagminnie zdarza.Przymykają oko na 20-100kg ale jak masz 200-500kg nadwyżki to już mandat i trzeba czekać na kolejny wóz który weźmie od ciebie nadwyżkę.To zdarzyło się X-menowi.Nie chciał,bronił się ale kierowca który miał towar chciał wracać do Polski.X-men zwlekał dwa dni ale w końcu odebrał towar i ....zatrzymała go belgijska policja.Miał zbyt duży naddatek.Dostał mandat - jedzie się na policyjny parking ,gdzie jest waga.
Zadzwonił do firmy,ta zaraz ( no w przeciągu 2 godzin ) podesłała innego kierowcę będącego w pobliżu,który naddatek miał odebrać.
Tylko że....belgijski policjant zabrrał wszystkie X-mena dokumenty,potem zwrócił tylko dowód zatrzymując prawo jazdy,cmrki i .........pojechał sobie do domu....(nie wolno mu to wbrew prawu zabieraćdokumentów !!!)
Kiedy nadjechał drugi kierowca w komisariacie powiedzieli że tamten już skońćzył zmianę a był to piątek po południu......
Wściekły X-men obdzwonił ambasadę- nikt niee odbierął,zadzwoniłw końcu na numer alarmowy gdzzie powiedziano mu iż niczego nie załatwi bo...bo to piąteczek....Kurwa stanie ci się coś w piątkowe popołudnie,w weekend i znikąd pomocy bo ambasada,konsulat nieczynny....
ZABRANIE prawa jazdy jest niegodnne z prawem!!!!!!!!!!!! O czym szybko dowiedział się X-men.Stał na policyjnym parkingu do niedzieli bez dostępu do sanitariatów!!! Na pewno złoży skargę.W końcu zadzwonił na numer alarmowy policji by coś w tej sprawie zrobili i wpłynęli na ten konkretny komisariat....To jest łamanie prawa !!!
Już jest we Francji ( wyjechał z tej paskudnej Belgii) dopiął swego ale w poniedziałek leci skarga.Ciekawe jak to się skończy!
TO był sierpięń (ach jak ten czas zaiwania)
Koleżanka wspominała o pingwinach - od niedawna w naszym chorzowskim Zoo ,wróciły po niemal 43 latach- przyznaję bez bicia że NIE PAMIĘtAM o pingwinach w tym Zoo...foki jak najbardziej wbiły mi się w pamięć ale pingwiny?!?
Była piękna pogoda,w zasadzie upał,kupiłam bilet online ale na miejscu okazało się że o dziwo NIE MA kolejek!!! A do parku chorzowskiego zagladamy dość często i kolejki do kasy ogrodu zawsze były ogromne.
Ponieważ zagroda z pingwinami to nowość ,nie było jej jeszcze na mapkach które są dostępne przy wejściu.Były tylko jakieś strzałki które wywiodły mnie w pole.Zmęczona,bo ganiałam po całym Zoo,siadłam na kawie i zaczęłąm obserować gdzie ci ludzie tak idą.Poszłam za tłumkiem i to okazało się slusznym posunięciem,trafiłam;)))>
Wspominam mile,bo to był dobrze spędzony dzień.
Szkodda że byłam w zasadzie jak zwykle sama ale cóż,X-men perygrynuje po Europie.
Od pierwszego września Francja wprowadziłą przepis uderzający w kierowców.Otóż nie mogą spać w busach,muszę iść do hotelu,co wiąże się z większymi opłatami dla firm transportowyh ale jest bardzo wygodne dla kierowcy.
Jak zwykle jest pewne ALE....
Jak się jeździ chłodnią,to często trzeba utrzymywać konkretną temperaturę.Nie ma problemu jak to jest 20stopni na plusie ale jeśłi to ma być -2stopnie albo -20 stopni??? Nawet jak to jest 5+ stopni to też chłodnia chodzi.
Niestety agregat potrzebuje prądu by działać.Samochó stoi wtedy na silniku nawet całą noc,bo kierowca musi czasem spać.
I teraz problem - na promie zgłaszasz że potrzebujesz prądu,podjeżdżasz do kabla,podpinasz i gasisz silnik.Nie ma tego na serwisach ani stacjach benzynowych!!!
Nie raz czy dwa X-men dopytywał się o dostęp do kabla- oczywiście za opłatą i nic.
Czyli Francuzi wprowadzili martwe prawo!!!!!!!!!!!.Jak masz na pace leki /komponenty do lekó warte często po KILKASET TYSIĘCY EURO to co masz zrobić?!? Leki ratujace życie a oni jeżdżą po parkingach,serwisach,stacjach i walą do szoferek budząc kierowców i wystawiają mandaty.
Jest awantura że hej,ponoć już nie dają mandatów (leki i inne rzeczy wymagajace odpowiednich temperatur potrzebne są również we Francji!!!) ale budzą kierowców.I co ? I jak taki niewyspany wyjedzie na trasę ?!? Idiotyzm!!! Powinny być przygotowane punkty gdzie można podpiąć chłodnię do prądu i to bezpieczne punkty,gdzie nikt niee odepnie ci wtyczki dla kawału !!!
Wtedy kierowca pójdzie do hotelu i porządnie się wyśpi!!!
A teraz przeładowanie.
To się nagminnie zdarza.Przymykają oko na 20-100kg ale jak masz 200-500kg nadwyżki to już mandat i trzeba czekać na kolejny wóz który weźmie od ciebie nadwyżkę.To zdarzyło się X-menowi.Nie chciał,bronił się ale kierowca który miał towar chciał wracać do Polski.X-men zwlekał dwa dni ale w końcu odebrał towar i ....zatrzymała go belgijska policja.Miał zbyt duży naddatek.Dostał mandat - jedzie się na policyjny parking ,gdzie jest waga.
Zadzwonił do firmy,ta zaraz ( no w przeciągu 2 godzin ) podesłała innego kierowcę będącego w pobliżu,który naddatek miał odebrać.
Tylko że....belgijski policjant zabrrał wszystkie X-mena dokumenty,potem zwrócił tylko dowód zatrzymując prawo jazdy,cmrki i .........pojechał sobie do domu....(nie wolno mu to wbrew prawu zabieraćdokumentów !!!)
Kiedy nadjechał drugi kierowca w komisariacie powiedzieli że tamten już skońćzył zmianę a był to piątek po południu......
Wściekły X-men obdzwonił ambasadę- nikt niee odbierął,zadzwoniłw końcu na numer alarmowy gdzzie powiedziano mu iż niczego nie załatwi bo...bo to piąteczek....Kurwa stanie ci się coś w piątkowe popołudnie,w weekend i znikąd pomocy bo ambasada,konsulat nieczynny....
ZABRANIE prawa jazdy jest niegodnne z prawem!!!!!!!!!!!! O czym szybko dowiedział się X-men.Stał na policyjnym parkingu do niedzieli bez dostępu do sanitariatów!!! Na pewno złoży skargę.W końcu zadzwonił na numer alarmowy policji by coś w tej sprawie zrobili i wpłynęli na ten konkretny komisariat....To jest łamanie prawa !!!
Już jest we Francji ( wyjechał z tej paskudnej Belgii) dopiął swego ale w poniedziałek leci skarga.Ciekawe jak to się skończy!
sobota, 29 sierpnia 2020
no to tym razem Budapeszt cz I
Kiedy ja zdobywałam Pogorię,X-men parkował w Budapeszcie przez trzy dni.
Rozładował się w piątek,załadunek był dopiero w poniedziałek ,to coś trzeba było zrobić z czasem.
Parkował w dzielnicy przemysłowej,takiej którą raczej nie zwiedzają turyści bo i po co .
Do centrum miał jakieś 9 km. Próbował podjechać autobusem co w jedną stronę nawet mu wyszło;).
Pogoda była sensowna,choć w pewnym momencie upał dał się we znaki.


























Budapeszt to jedno z piękniejszych miast.Zabytków co niemiara.Sam budynek parlamentu rzuca na kolana;).
X-men korzystał w google maps.Są na planie Budapesztu widoczne zabytki i można sobie wyznaczyć trasę.To był pierwszy dzień zwiedzania.Po "starej" stronie Dunaju,tam gdzie większość zdjęć robił czysto i elegancko..Zatrzymał się tu i tam w kawiarni oraz restauracji by wypić piwo zimne ,kawę czy zjeść obiad.Zauważył,że po słońcu chodzą głownie turyści,Węgrzy kryją się w cieniu.Jest sieć ścieżek rowerowych ,chociaż co widać na OSTATNIM zdjęciu policja nawet tam pilnuje prędkości bo stali z radarem!!!
Po przejściu mostu ( ten z lwami) robiło się szaro,smętnie,no taka Polska lat PRL-u.W sklepikach też ponure twarze sprzedawców. Co uderza, to ogromna ilość bezdomnych.Często śpią w poprzek chodnika! Nie sposób obejść. Policja nie interesuje się nimi,przejeżdżają obojętnie. To zdecydowanie psuje przyjemność ze zwiedzania.
W pewnym momencie złapała X-mena burza.Gwałtownie przyszła ,nagle poszła niestety,on zmókł od stóp do głowy bo nie miał parasolki.Nie przyszło mu do głowy kupić,bo niby po co ? ma kurtkę p/deszczową,taką co się mieści w kieszeni ale duszno w niej i tak mokniesz od pasa w dół.
Jednak jak doszedł do samochodu był już suchy;).
I to był koniec wycieczki,następna w kolejnym odcinku.
Rozładował się w piątek,załadunek był dopiero w poniedziałek ,to coś trzeba było zrobić z czasem.
Parkował w dzielnicy przemysłowej,takiej którą raczej nie zwiedzają turyści bo i po co .
Do centrum miał jakieś 9 km. Próbował podjechać autobusem co w jedną stronę nawet mu wyszło;).
Pogoda była sensowna,choć w pewnym momencie upał dał się we znaki.


























Budapeszt to jedno z piękniejszych miast.Zabytków co niemiara.Sam budynek parlamentu rzuca na kolana;).
X-men korzystał w google maps.Są na planie Budapesztu widoczne zabytki i można sobie wyznaczyć trasę.To był pierwszy dzień zwiedzania.Po "starej" stronie Dunaju,tam gdzie większość zdjęć robił czysto i elegancko..Zatrzymał się tu i tam w kawiarni oraz restauracji by wypić piwo zimne ,kawę czy zjeść obiad.Zauważył,że po słońcu chodzą głownie turyści,Węgrzy kryją się w cieniu.Jest sieć ścieżek rowerowych ,chociaż co widać na OSTATNIM zdjęciu policja nawet tam pilnuje prędkości bo stali z radarem!!!
Po przejściu mostu ( ten z lwami) robiło się szaro,smętnie,no taka Polska lat PRL-u.W sklepikach też ponure twarze sprzedawców. Co uderza, to ogromna ilość bezdomnych.Często śpią w poprzek chodnika! Nie sposób obejść. Policja nie interesuje się nimi,przejeżdżają obojętnie. To zdecydowanie psuje przyjemność ze zwiedzania.
W pewnym momencie złapała X-mena burza.Gwałtownie przyszła ,nagle poszła niestety,on zmókł od stóp do głowy bo nie miał parasolki.Nie przyszło mu do głowy kupić,bo niby po co ? ma kurtkę p/deszczową,taką co się mieści w kieszeni ale duszno w niej i tak mokniesz od pasa w dół.
Jednak jak doszedł do samochodu był już suchy;).
I to był koniec wycieczki,następna w kolejnym odcinku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
zasadniczo nie posiadam całego ale jakieś tam ciągoty mam. Kilka dni temu zadzwonił telefon.Kolega Tetryk się pytał czy pojadę,bo on akura...
-
wczoraj miałam chwilę triumfu,bo skończyłam pewną pracę.Jestem z niej ogromnie zadowolona.I to były te pozytywy.Ogólnie jest tak sobie. X-m...
-
Jest taka fajna dopiero tworząca się grupa na fb gdzie usilnie działam i mnie to wsysa. Proszę oto i ona : https://www.facebook.com/groups/...


































