Jutro jadę na pogrzeb.Smutno mi.Nie żebym rozpaczała ,czy miała potarganą duszę ale.... znałam tego czowieka od urodzenia.Dosłownie.
TO najmłodszy brat mamy.Wychowywałam się z nim.Kiedyśbardzo mi imponował.Nauczył skakać przez płoty,łazić po drzewach i wchodzić na dach garażu.
Świetne zajęcie dla dziewczynki;)))
Zdolny,inteligentny,skońćzył studia z wyróżnieniem,przystojny łamacz serc,ożenił się z śliczną jak sen dziewczyną( muszę pisać że piekielnie zdolną).
Jak zwykle było ale.Ale to choroba psychiczna występująca w jej rodzinie.Jednak dziewczę zdrowe to jak to rezygnować z niej?
A potem po kilku latach szczęścia i fajnego życia,rodzi się niepełnosprawne dziecko a ona popada w chorobę....
Izolował nas od swojej rodziny.Izolował tak skutecznie że ostatni raz widziałam kogokolwiek z nich 30 lat temu.Brat mamy do nas przyjeżdżał,spedzał cały dzień u mamy,czasami wpadał ot tak,utrzymywał kontakt telefoniczny ale nie życzył sobie naszych wizyt u nich.
No i bum.
Jadę na pogrzeb w nieznane.
Niee wiedziałam jak to powiedzieć mamie,bo zmarł nagle (leczył się na raka,potem wyzdrowiał,potem wznowa,przerzuty i po kolejnej chemii nie dał rady organizm...).Wdech,wydech.Jakoś poszło ...
No to jadę ale pogoda ładna,trzeba by jakieś czarne ubranie szykować,odpowiednie do temperatury i okoliczności.Nie mam za dużo czarnych ciuchów,nie lubię koloru i już.
Wczoraj spędzłam kilka godzin chodząc po sklepach,bo to za grube,to świetne ale za drogie,to tanie ale porażka,w tamto nie wejdę i jak się w sumie ubrać żeby nie wyglądać jak żałobny babon a do tego żeby móc wykorzystać te ubranie na co dzień?!?
Kupiłam bluzkę,kurteczkę,czarne jeansy ( chciałam normalne spodnie,cieńsze niż jeansy byłyby akurat super ale...nie było mojego rozmiaru ;>>>> )
Buty na płaskim prawie obcasie jedne mam,bo w sndałach to nie za bardzo chyba....
I ....czarna maseczka.Kurka wodna,wyszyłąm cały zapas czarnego materiału na maski dla X-mena,to sobie musiałam kupić,bo wszak w maseczce w różowe łabądki na pogrzeb nie pójdę....
Ząb się uspokoił,dziąsła ww porządku,znaczy nie jest źle.
Czasem jeżdżę do pracy,szyję,żyję,rozmawiam,spotykam się z ludźmi.
Kiedyś jechałam autobisem z takim fajnym chłopakiem z pracy.Sympatyczny,zawsze cześć powiedział,czasem pogadaliśmy,temu pomógł,tamtej coś przyniósł,
próbował wejść na kasy ale powiedzieli że jest za wolny.jak był na zmianie było miło.Akurat wrócił z urlopu,zadowolony że wypoczął,twierdził że stęsknił się już za pracą;))
I nagle się okazuje że następnego dnia ( niee jechałam z nim bo zaspałam) dostał w autobusie jakiegoś ataku szału.Rzucał plecakiem,wyzywał.
Policja,te sprawy.Kolejnego dnia widziałam go znów w pracy,był bardzo spokojny,wręcz apatyczny.Okazało się że choruje na schizofrenię ale dopóki brał leki to było dobrze.Jednak że go otępiały,to sam postanowił że ich brać nie będzie...No i jednak cofnęli go do domu i czeka na badanie psychiatryczne.
Szkoda go,no szkoda chłopaka ale u nas pracować pewnie nie będzie mógł,bo może zagrażać klientom skoro nie chce brać przepisanych leków...
A co z historią - X-men w Belgii?
Jego interwencja - dzwonił na samym końcu na numer alarmowy policji odniosła skutek.Pojawił się ktoś z kluczem na komisariat i wydał mu dokumenty,dlatego mógł od razu ruszyćw drogę.On i ten drugi kierowca który przejął część ładunku.
Okazało się że ambasadda odddzwoniła w ponniedziałek!!! Pogadali z chłopem,powiedzieli że skarga jest jak najbardziej zasadna,ma podstawy.Powiedzieli gdzie ma złożyć skargę,jest ponoć specjalna strona z odpowiednim formularzem.
Oczywiście zrobił to,bo miał czas po rozładunku (tym razem to było w Szkocji).Czy skarga nabierze biegu? Zobaczymy....
( ale o tym ciiii....powiedział że sikał im tam na parkingu ww krzaczory i wysrał się pod drzewkiem,bo co miał zrobić?!? )
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 września 2020
środa, 27 grudnia 2017
uczucia.Jakie uczucia miotały nas w ten świąteczny czas?
SOBOTA.
Radość - taka spontaniczna,perlista,musująca jak dawnymi czasy oranżadka w proszku-bo zjawiła się dawno niewidziana rodzinka i przykrość.Prawdziwa i dogłębna,bo ktoś nie dojechał.
NIEDZIELA czyli WIGILIA
Zaduma - poszliśmy na cmentarza zaprosić duchy naszych zmarłych.
Spokój,wyciszenie,rodzinność i co tu dużo ukrywać - głód,bo post był jak się patrzy;)))).
PONIEDZIAŁEK
Spokój,zamyślenie,wesołość.Wesołość taka zwykła,dnia codziennego.Relaks-pojechaliśmy do kina na Gwiezdne Wojny;))). No jestem fanką acz starszych odcinków.Ostatni nie wzbudził we mnie ciepłych uczuć i jechałam z dużymi i niestety uzasadnionymi obawami.W sumie był za łagodny,taki...no taki disneyowski.Ciągnął się niepotrzebnie no a początek do kitu bo nudy.Koniec jeszcze mnie wciągnął;).Niemniej kiedy X-men scenicznym szeptem jakby wtrącił się w marny dialog między postaciami i rzekł - "no jakby jeszcze zmieniły fryzury - a tam leci TEN SAM TEKSt!!!! a do tego słynne stwierdzenie z kabaretu - "LUK CHOPIE" - i już się zwijaliśmy w paroksyzmach utajonego śmiechu co to wiadomo jest najlepszy bo nie wypada;))))).Młoda stwierdziła że się do nas nie przyznaje choć sama rechotała radośnie;)
WTOREK
Przyjemność - długi spacer z Rudką ,słonecznie,dość ciepło,miałam frajdę;) i pies też.
A potem dumanie,podejmowanie trudnej ,życiowej decyzji czyli smutek a miałam nadzieję że poczuję ulgę....
Radość,przykrość,wesołość,zaduma,smutek,żal,głód,przyjemność.
Potuptałam dziś do Urzędu,załatwiłam sprawy i .... nie czuję ulgi.Raczej smutek i żegnam się chyba z czymś na zawsze.Cóż.Bylee do przodu nie?:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
zasadniczo nie posiadam całego ale jakieś tam ciągoty mam. Kilka dni temu zadzwonił telefon.Kolega Tetryk się pytał czy pojadę,bo on akura...
-
wczoraj miałam chwilę triumfu,bo skończyłam pewną pracę.Jestem z niej ogromnie zadowolona.I to były te pozytywy.Ogólnie jest tak sobie. X-m...
-
Jest taka fajna dopiero tworząca się grupa na fb gdzie usilnie działam i mnie to wsysa. Proszę oto i ona : https://www.facebook.com/groups/...