Od kiedy ogłoszono pandemię,wiaddomo dyskutujemy o tym w pracy.Na jednej zmianie jest u nas około 140 osób które się przemieszczają,chodzą do sklepów,restauracji/barów/kawiarni/kin, jeżdżą na wakacje,jeżdżą środkami transportu miejskiego,chodzą do galerii i ogólnie korzystają z życia.
Do tego dochodzą klienci.Mamy ich sporo co dnia....Niekiedy kichają,smarkają,kaszlą na potęgę ( tych jest sporo) a i sątacy którzy nie chodzą w maseczkach ani niczym innym na twarzy BO NIE.
Sama jeżdżę tramwajem lub autobusem do pracy.....
I tak sobie gadamy z koleżankami...
Mama jednej z nich dorabia sobie na emeryturze sprzątając.Sprząta w przychodni!!!
Jak to wygląda obecnie,kiedy Covvid - 19 zaatakował mocniej?
Otóż przychodnie zostały (teoretycznie) przygotowane do przyjmowania pacjentów z wirusem bo...wszak ciężar stwierdzenai czy ktoś jest chory spoczął na lekarzach roddzinnych.
W rzeczonej przychodni oddział dziecięcy(chorych i zdrowych ) został przeniesiony na piętro a na parterze zrobiono remont i zorganizowano izolatki.
Mama koleżanki tam sprzątała po remoncie. Wymyła wszystko płynami dezynfekującymi ( niemniej uważam że można to zrobić lepiej,widziałam jak działają specjalistyczne firmy.W ochronnych kobinezonach mają spryskiwacze i lecą po wszystkim tymi płynami.)
Jednak toalety tam zabrakło ponieważ wcześniej, jakiś robotnik uszkodził sedes i trzebaa było go zdemontować.....Znaczy toalety NIE MA (może na razie???)
Do kontaktu z pacjentami którym się wydaje że są chorzy,takimi którzy naprawdę są zarażeni lub takimi którzy się świetnie czują ale jednak mają wirusa zostali przeznaczeni czterej lekarze rodzinni.
W przychodniach - o czym nie wiedziałam, są lekarze kontraktowi oraz lekarze z NFZ.Z NFZ lekarze to są na emeryturach,na pół etatu zatrunieni,i nie wiem jacy jeszcze.Kontraktowi są rozliczani z innej puli.Kontraktowi nie chodzą do covidowców....
Przychodzi ktosiek i mówi że nie ma węchu....oraz stracił smak...no to go pakują do tych izolatek i schodzi do niego stareńki lekarz .Wkłada na się specjalistyczny kombinezon wart 300zł....I onże robi mu test.Jeśłi niechcący wyjdzie bo test ttrzeba na en przykład gdzieś wysłać to zdejmuje tenże cudd kombinezon i go utylizują.Wracajać do pacjenta wkłada NOWY cud kombinezon za 300zł....i tak w kółko.Bywa że takich pacjentów ddziennie jest z 10 sztuk acz większośćma grypę/kolkę,stracha i takie tam pierdy.
Lekarz który schodzi do covidowca ( teoretycznego) zostawia swoich pacjentów w poczekalni.I oni na siebie kichają,smarkają,kaszlą i się grupują niepotrzebnie....Jak wróci,to się wszyscy dezynfekują ( tja....za ten czas to covid już zebrał żniwo i kto miał być zarażon,jest nim.
Znaczy ciężko wierzyć w ten wirus w takich idiotycznych sytuacjach....
U nas w pracy nikt nie zachorował mimo takich kontaktó rozległych.Jeden kolega był na kwarantannie ale to przez żlobek swojego dziecka.Ponoć jedni z rodziców byli niejdenoznaczni i wszystkich wzięto na kwarantannę.(jakby kto ył chory to to by się rozniosło.Nie ma siły by nikt nic nie wiedział)
Wracam do domu,wchodzę na fb i czytam u koleżanki (znam ją minimum lat 17 acz tylko z neta) że jej były właśniee przeszedł zakażenie i niby wyzdrowiał.
No wyzdrowiał acz....nie jest w stanie przejsć 30 metrów do śmietnika ze śmieciami żeby się nie dusić.
W takiej sytuacji żanej pracy ...a on pracował fizycznie,wyćwiczony,nigdy nie chorował na nic....DUPA NIE ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Covid-19. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Covid-19. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 października 2020
czwartek, 23 kwietnia 2020
ja się wyleguję na huśtawce a mój X-men....
nie ma nic za darmo niestety.
Huśtawka okazała się prawdziwym hitem,nawet Rudka chwilkę ze mną poleżała.Jestem za długa by na niej spać;))).Siedzisko ma tylko 160cm,niestety mnie by było potrzebne dla wygody 190cm(bo mam 180cm wzrostu) no ale półleżąc też można fajnie wypocząć.Tylko że nie bardzo jest po czym.Za to kawa ,winko,muffinki które Młoda upiekła same nie znikną a dupa rośnie;)).
Kupiłam doniczkę oraz pelaśki i mam czerwono na parapecie.Wyniosłam juki i mam dżunglę, tylko nadal Tarzana brak....



Może jeszcze coś dokupię ale to trzeba jechać do marketu,bo chciałam duże donice i jakieś rozłożyste.Muszę też jukom zmienić doniczki bo potrzaskane,często wiatr je wywraca na tarasie a stoją przez pól roku rok w rok na nim.
Byłoby cudnie gdyby nie te bloczydła;(.Szybko słońce ginie za nimi i trzeba zmykać z tarasu bo o tej porze roku robi się jednak chłodno w cieniu.
A co z Tarzanem a raczej X-menem wszak już wracał do domu ?
Przeżył półtora miesiąca tułaczki w dobrym zdrowiu.Przeżył wjazd do Włoch ,Węgry i kontrole graniczne a tuż przed naszą granicą,wczoraj jeszcze po stronie Słowackiej miał wypadek.....
Siedem kilometrów do granicy...SIEDEM !!!!!!!!! a tu bum.
I to nie z jego winy...
Zobaczył z oddala korek,nawet usłyszał jak ktoś opony pali,zwolnił, wyhamował spokojnie,chciał stanąć i ....tir mu w dupę wjechał z rozpędem... X-men master truckiem,lekki bo bez towaru,tamten wielki z naczepą i towarem na pace....
X-men znalazł się w potrzasku pomiędzy dwoma pojazdami.Z przodu wielki,z tyłu wielki i cóż.Auto z przodu harmonijka,z tyłu też zdrowo oberwał a uderzenie było tak silne że raz że pasy się mocno napinają - to boli a potem pasy się zluzowały ale nie zdążyły znów napiąć i uderzył klatką w kierownicę.To już prawie trzy lata mijają jak miał sławetny wypadek i złamany mostek.OD razu ból w klatce,karetka,szpital,badania ,rtg ale na szczęście złamanie się nie odnowiło.Ale boli.( Kierowca tego tira z tyłu się tłumaczył że nie zauważył i że przecież wpadł na X-mena bo mu jakaś skoda w tyłek wjechała.....Skoda ?!? Waży może z tonę.Tir - najmniej 20 ton...to jakby mrówka słonia pchała....Co za dupek...) I kiedy X-men wrócił ze szpitala to się okazało że dwaj tirowcy się ze słowacką policją dogadali że zniszczenia pierwszego tira są z jego winy bo NIE MA DROGI HAMOWANIA ( a jak ma być skoro zdążył się zatrzymać?!?) ,i ten co na niego najechał...pojechał......Zwiał!!! Dobrze że X-men zdjęcie protokołu zrobił,bo mu tamtejsza policja udostępniła go.A i jeszcze zdążył zrobić zdjęcia kierowy tira i tego jak mu siadł na dupie.
Niestety musiał zapłacić mandat choć walczył do upadłego. W końcu Słowacy stwierdzili że może oddać sprawę do sądu ale nie wiedział czy mu nie zabiorą prawa jazdy....
Już miał być w domu a na razie czeka na lawetę ,od wczoraj i dopiero jutro zjedzie do domu.
Człowiek boi się wirusa a tu kopa z innej strony dostaje....
Huśtawka okazała się prawdziwym hitem,nawet Rudka chwilkę ze mną poleżała.Jestem za długa by na niej spać;))).Siedzisko ma tylko 160cm,niestety mnie by było potrzebne dla wygody 190cm(bo mam 180cm wzrostu) no ale półleżąc też można fajnie wypocząć.Tylko że nie bardzo jest po czym.Za to kawa ,winko,muffinki które Młoda upiekła same nie znikną a dupa rośnie;)).
Kupiłam doniczkę oraz pelaśki i mam czerwono na parapecie.Wyniosłam juki i mam dżunglę, tylko nadal Tarzana brak....



Może jeszcze coś dokupię ale to trzeba jechać do marketu,bo chciałam duże donice i jakieś rozłożyste.Muszę też jukom zmienić doniczki bo potrzaskane,często wiatr je wywraca na tarasie a stoją przez pól roku rok w rok na nim.
Byłoby cudnie gdyby nie te bloczydła;(.Szybko słońce ginie za nimi i trzeba zmykać z tarasu bo o tej porze roku robi się jednak chłodno w cieniu.
A co z Tarzanem a raczej X-menem wszak już wracał do domu ?
Przeżył półtora miesiąca tułaczki w dobrym zdrowiu.Przeżył wjazd do Włoch ,Węgry i kontrole graniczne a tuż przed naszą granicą,wczoraj jeszcze po stronie Słowackiej miał wypadek.....
Siedem kilometrów do granicy...SIEDEM !!!!!!!!! a tu bum.
I to nie z jego winy...
Zobaczył z oddala korek,nawet usłyszał jak ktoś opony pali,zwolnił, wyhamował spokojnie,chciał stanąć i ....tir mu w dupę wjechał z rozpędem... X-men master truckiem,lekki bo bez towaru,tamten wielki z naczepą i towarem na pace....
X-men znalazł się w potrzasku pomiędzy dwoma pojazdami.Z przodu wielki,z tyłu wielki i cóż.Auto z przodu harmonijka,z tyłu też zdrowo oberwał a uderzenie było tak silne że raz że pasy się mocno napinają - to boli a potem pasy się zluzowały ale nie zdążyły znów napiąć i uderzył klatką w kierownicę.To już prawie trzy lata mijają jak miał sławetny wypadek i złamany mostek.OD razu ból w klatce,karetka,szpital,badania ,rtg ale na szczęście złamanie się nie odnowiło.Ale boli.( Kierowca tego tira z tyłu się tłumaczył że nie zauważył i że przecież wpadł na X-mena bo mu jakaś skoda w tyłek wjechała.....Skoda ?!? Waży może z tonę.Tir - najmniej 20 ton...to jakby mrówka słonia pchała....Co za dupek...) I kiedy X-men wrócił ze szpitala to się okazało że dwaj tirowcy się ze słowacką policją dogadali że zniszczenia pierwszego tira są z jego winy bo NIE MA DROGI HAMOWANIA ( a jak ma być skoro zdążył się zatrzymać?!?) ,i ten co na niego najechał...pojechał......Zwiał!!! Dobrze że X-men zdjęcie protokołu zrobił,bo mu tamtejsza policja udostępniła go.A i jeszcze zdążył zrobić zdjęcia kierowy tira i tego jak mu siadł na dupie.
Niestety musiał zapłacić mandat choć walczył do upadłego. W końcu Słowacy stwierdzili że może oddać sprawę do sądu ale nie wiedział czy mu nie zabiorą prawa jazdy....
Już miał być w domu a na razie czeka na lawetę ,od wczoraj i dopiero jutro zjedzie do domu.
Człowiek boi się wirusa a tu kopa z innej strony dostaje....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
zasadniczo nie posiadam całego ale jakieś tam ciągoty mam. Kilka dni temu zadzwonił telefon.Kolega Tetryk się pytał czy pojadę,bo on akura...
-
wczoraj miałam chwilę triumfu,bo skończyłam pewną pracę.Jestem z niej ogromnie zadowolona.I to były te pozytywy.Ogólnie jest tak sobie. X-m...
-
Jest taka fajna dopiero tworząca się grupa na fb gdzie usilnie działam i mnie to wsysa. Proszę oto i ona : https://www.facebook.com/groups/...