Pokazywanie postów oznaczonych etykietą firany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą firany. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 grudnia 2018

pośrodku zawsze jest najciekawiej czyli co się zdarzyło w ....

pomiędzy tym co opisywałam wcześniej istnieje tzw. "normalne życie ".Mało mam go ostatnio bo szaleję przy maszynie acz się poważnie zastanawiam jak moje ciało to zniesie.
Jednak mus to mus. Wiem już że na akord nie nadaję się absolutnie.
X-men wrócił to mnie podwozi i to jest ogromna ulga i oszczędność czasu.

No to jedziemy :
- sprawa z sąsiadką.
Od ponad pół roku remontuje domiszcze. Ma czas,pieniądze,dlaczego nie,sama bym chciała.To jest jakby "nowa osoba" na naszym osiedlu . Kilka lat temu odkupiła dom od naszej wieloletniej znajomej ( domy budowane w tym samym czasie przez dziadków ).Podobno zawsze chciała mieszkać na tym osiedlu,zresztą zna mieszkańców , bo od dawien dawna nas ubezpiecza .Dom wygląda nieźle i co podoba mi się rozwiązała ww końcu sprawę garaży.Trzy pod domem z ostrymi wjazdami z ulicy do tego płot i bramy.Remont się ciągnie ,jest to upierdliwe ale nic nie mówiliśmy bo jak upora się z podjazdami do garaży w końcu,serio w końcu, przestanie nam jej rodzina utrudniać wjazd na naszą posesję.Bywało że tabuny aut utrudniały prosty manewr wyjazdu !
Kontakt mamy niezły,wobec nas byłą zawsze w porządku,kiedyś pomogła sporo .Jednak całkiem niedawno zmęczona wracam wieczorem do domu,podchodzę do naszego trawnika i ....widzę to !



Ha,miszcz pierwszego planu Kubek się tam znalazł ;))

X-men twierdzi że mam lekkiego fioła na punkcie trawnika i ma rację.Przez lata rozjeżdżany przez klientów firmy wyglądał niewyględnie że tak się wyrażę.Każda brygada która naprawiała nie wiem ,wodę,wodociąg,elektrykę,gazociąg czy co tam na naszej ulicy,kładła na tym strzępie trawnika swoje narzędzia,rury itp.Od 2-3 lat już uporządkowany ,posadziliśmy krzewinki irgi żeby się tam ładnie płożyły i utrudniały psom z blokowiska sranie ( co ja gadam psom,durnym właścicielom którzy po nich nie sprzątają!!! ) a nawet zasadziłam trochę kwiatków.
I co ? Ano w drugim roku kwiatki przestały istnieć jak panowie przyszli naprawiać lampę uliczną.....
A tym roku znalazłam to co na zdjęciu.
Wkurwiłam się do białości.No serio,bo zrobiło się zimno,spadł nawet jakiś tam śnieżek i pozamiatane ! Po trawie i niestety po części naszej irgi....
Napisałam wielgaśną kartkę i miałam zamiar zatknąć sąsiadce za wycieraczkę auta ale w tym mroku zauważyłam ruchy koło domu.Wydarłam się na całą ulice.A ww mroku echo niesie;).Wydarłam się elegancko.Niee żeby tam jakaś łacina leciała,nie,nie. Sąsiadka odrzekła że jej nie było,nie wiedziała i takie tam.Kurwa ale teraz była tak? A trudno zadzwonić i wyjaśnić? A trudno zapukać do nas i wyjaśnić ?!? Przeprosić i powiedzieć że uprzątnie to jak tylko będzie mogła?!?
Stało to trzy dni ( akurat piąteczek wieczór a potem sobota i niedziela).W końcu przyjeżdżam i uffff.Zabrała;)))))
Nawet bym jej podziękowała ale jakoś starannie mnie unikała.No to nie.


Druga sprawa to mój żołądek.No mam jak każdy raczej ale mam i kłopoty.Sądzę że byle jakie jedzenie od marca ( od kiedy pracuję w mordorze ) albo i niee jedzenie dały mu się we znaki.Dokładnie w dzień moich imienin,ból a raczej pieczenie od rana takie że..
Nigdy nie miałam czegoś takiego.A tu siedzę przy maszynie i nie ma że boli...Akurat jak nigdy nie wzięłam herbatki rumiankowej czy miętowej - prawie zawsze piję w pracy.Nosz....Jakoś przeżyłam .W domu leczyłam się nalewką z pięciornika - robioną przez znajomego wiedźmina - polecam!!! Pomogło ,nie od razu powoli żołądek przez klika dni dochodził do siebie.Teraz pilnuję posiłków.Muszę częściej jeść acz w małych porcjach i jest dobrze.


A trzecia sprawa to taki miły akcent;))). W mordorze na wyprzedaży były zasłony.Chodziłam obok nich czas jakiś bo nadal z pieniędzmi trzeba uważnie dysponować.W końcu się zdecydowaliśmy,bo zdjęcia wysłałam X-menowi.I tak będę chyba musiała je poprawiać bo gotowce to krzywizna i są za krótkie jednak ale mam frajdę.Kupowałam je po 40 zł za zasłonę.Nie mam czasu szyć i dopieszczać a tak powiesiłam i są.Chciałam kółka,mam dość żabek.ALe do kółek jeśli chce się mieć również na nich firanki trzeba innego karnisza.Musi być większy rozstęp między rurkami,dlatego firanka na żabkach została.Potem wymyśliłam sobie ....dywanik.Od początku nie mieliśmy.No ale skoro podłoga drewniana zniszczona ,to taniej wyjdzie kupienie dywanika niż robienie nowej,co nie ? Dywanik taniocha coś koło 60zł. No to iddąc za ciosem kupiliśmy po przyjeździe X-mena drugi,większy.Ooooooo jak miło bose stopy położyć i Rudka lubi tam leżeć ,kocio też;).




Uszyłam również firanę do kuchni i znów gotowce na promocji jako zasłony.Mam spore okna ,potrzebne są trzy.Dwa normalnie a ten trzeci bryt przecięłam na pół .Jeden dłuższy zasłonił mi rurki centralnego,nareszcie !!!,reszta skrócona.Ale jestem zadwolona;)))).Kurcze lata całe nie ruszałam tego tematu;).


Napisałam i zmykam do roboty.Miłego dnia;)

sobota, 21 kwietnia 2018

pracuj,pracuj a garb sam ci wyrośnie

pracuję więc.Zamiast mniej coraz więcej . Pewnie nie zawsze tak będzie,wiadomo nastał czas remontów to ludzie firan i zasłon potrzebują. Przez kilka dni jak wychodziłam raniutko z domu,tak wracałam po 12 godzinach.Czad.
Czasem jestem w stanie rozpoznać klientów.Nie,nie moich ale marketu.I to na słuch,bo schylona nad maszyną,w moim boksie świata nie widzę. Np:Pani która ma chyba za wiotkie obcasy i jak stąpa to słychać "mlaskanie" a nie elegancki stukot ;).
Para z dzieckiem a raczej rzekłabym bachorem które wrzeszczy.Wrzeszczy tak sążniście że uszy bolą.I bez powodu bo tak fajnie echo daje w markecie.....
Zdarzają się ludzie którzy przychodzą tylko przeczekać bo LM otwiera się o 6,30 a reszta sklepów o 9 rano "a ja nie wiedziałam" i coś z czasem trzeba zrobić .Tacy którzy tak naprawdę chcieli do " Komfortu " trafić ale im się jakoś tak szło i szło i doszli do LM ( w tym miejscu jest zgrupowanie marketów,duże centrum handlowe) i pani gdzie tu są wykładziny?
Sporo jest też klientów którzy potrzebują pomocy "doradcy klienta" a że ja siedzę na miejscu to mnie pytają o wszystko i wybijają z rytmu.To jest najbardziej wkurzające.Szyję sobie skupiona i nagle gdzieś tam z tyłu głowy słyszę - przepraszam gdzie tu znajdę klej do tapet? - A!A!A! I już ścieg idzie nierówno, bo ręka zadrży.
Ostatnio zdarzają się między personelem a klientami zadrażnienia.Zdarzają się zawsze,wiadomo,nie dogodzisz nigdy wszystkim ale od dwóch tygodni ekipa jest mniejsza bo jedna z dziewczyn na L4 -
się nie dziwię,wirus przetoczył się przez pracowników a ona chodziła i chodziła i zdechlała lecząc się domowymi środkami.Nie chciała iść na chorobowe,bo potrącają te dni z wypłaty.Ta z którą dość często gadam też była na L4 zaledwie cztery dni i zdjęli jej z wypłaty 150zł.Hm......Leki też kosztowały koło 100zł więc w plecy sporo.-
Druga pojechała dwa dni temu na szkolenie i ludzi brak.Dwie osoby na dział materiałów,tapet,karniszy,dywanów ,luster,obrazków i dupslików to mało.Niby sklep samoobsługowy ale ludzie wymagają wręcz rozmowy z doradcą.Przy okazji opowiedzą historię życia swoją, córki lub synowej....Bo chcą rozmowy,chcą się wygadać przed obcymi,a inni klienci którzy potrzebują informacji odstają białej gorączki bo nie mogą znaleźć nikogo z obsługi!!!
Nie raz i nie dwa zdarzało mi się latać po działach i szukać personelu....W piątek był naprawdę zły dzień.Ja ostatkiem sił zmagałam się z ogromnym zamówieniem a dwójka na sali ledwo dawała radę a na zamianie akurat była dziewczyna odpowiedzialna za dział ( każdej osobie podlega konkretny dział )materiałów ,której ja podlegam również.Bardzo kompetentna,dokładna,szybka, ma wiedzę i umie rozmawiać z klientami - znaczy wysoki poziom obsługi .I przechodzi koło mnie para i słyszę - " to najgorsza obsługa z jaką miałam do czynienia! Co za wstrętne babsko ! Czy tu jest jakiś kierownik? Trzeba poszukać kierownika!!! "....
Zdarzają się też tacy - stanie na środku środku hali i ryczy - "Paaaaan Tooooooooomasz!!!! " - a czemu wrzeszczy? Bo mu powiedzieli że z obsługi od karniszy jest dziś pan Tomasz to co będzie go kurwa szukał nie ? Jak ryknie to sam się znajdzie.....
Są też pary z dziećmi.Nie zawsze da się je zostawić w domu czyli jazda bez trzymanki dla obsługi.Też w piąteczek sytuacja taka - słyszę rodzinę,są na dywanach . Na tyle głośno są że bez problemu słyszę co się dzieje chociaż to jakieś 15 metrów ode mnie ! Dwójka chłopców biega,wygłupia się,czasem matka mówi - przestań ale zajęci dyskusją o dywanie nie zwracają uwagi na maluchy.I nagle rumor,trzask i brzęk tłuczonego szkła.Tja....dzieci bawiły się w chowanego na dziale dodatków do łazienki.....
Od razu uaktywnił się tatuś rzucając hasło - idziemy na siku.Przechodzili koło mnie i słyszę znów tatusia - "no przecież to tylko dzieci " !!! Ciekawe ,czy jakby moje dziecko porysowało mu karoserię samochodu gwoździem to też by tak powiedział ?!?
A wczoraj....
A wczoraj....
A wczoraj,doszyłam ostatnie zamówienie z soboty i pogalopowałam nad staw;)))))
Są tu w sumie trzy...
Był plażing,leżing,smażing.Pod plecami polar,pod głową torba z bambetlani i żelazkiem,z ręku termokubek z miętową herbatką,w drugiej ręce zapomniany banan z dna plecaka.....BOMBA:)))).

sobota, 31 marca 2018

Jutro Wielkanoc a ja w końcu sobie to uświadomiłam.

Czas biegnie jak oszalały. Przez ostatni prawie że miesiąc ( bo od 6 marca ) najczęściej wstawałam między piątą a szóstą rano by załadowana jak wielbłąd potruchtać na przystanek. Jeden autobus i od 15-30 minut przejazd do miasta ościennego,potem truchtem przez budzące się targowisko,by wskoczyć albo i czekać w nieskończoność na drugi,który dowoził mnie do celu.Jeszcze 200 metrów,potem rozsuwające się drzwi,na lewo do ruchomych schodów i jazda na pierwsze piętro.Po drodze zerkałam w lustra zaaranżowanych łazienek .Zerkałam niechętnie bo jak się wygląda o tak wczesnej porze? Totalnie niewyględnie. Z duszą na ramieniu szłam potem do swojego boksu.Czemu z taką obawą? Bo....bałam się reklamacji.Tak,tak bardzo jak diabeł wody święconej;). Wdech,wydech i co tam zastanę? Najczęściej sterty bel materiałów z których miały powstać cud firany i piękne zasłony. Ten moment był przyjemny.Lubię "szmaty". Czytam zamówienie,oglądam rysunki,zaczynam wyobrażać sobie jak to będzie wyglądać i kombinuję jak uszyć. Jakieś dwa tygodnie temu czekało mnie zamówienie gigant.Klientka wymagająca,sporo szycia i ..... tu pisk strachu nabijanie przelotek....A!A!A! (kółek do firan). Gotowe zasłony i firany najczęściej mają teraz przelotki. Wrzuca się na karnisz i spokój z zapianiem żabek,czy agrafek. Skoro są gotowe firany to można kupić i same przelotki oraz materiał i poprosić o uszycie takich wymarzonych. Ten pierwszy raz bardzo się bałam. Wyszło jednak całkiem dobrze;). Nie jeździłam tam co dzień.Jednak jeśli byłam w domu,to otwierałam sklep i szyłam to co wzięłam do domu ,czyli nie było dnia wolnego od pracy. Sporo się nauczyłam. Sporo wiedziałam. "I jakoś poszło ośle,jakoś poszło...." Niemniej bywało że jadłam śniadanie a potem w zasadzie o wodzie lub herbacie owocowej do popołudnia a w domu nawet kęsa ze zmęczenia nie byłam w stanie przełknąć.Mogę wychodzić kiedy chcę,mogę sobie iść do domu kiedy chcę ale...ale uszyć trzeba więc... Klienci składają zamówienia , dziewczyny je przyjmują.Pytają czy zdążę,na kiedy itepe ale wiadomo,przed świętami każdy chce jak najszybciej. Miałam sytuację że klienta zadzwoniła do obsługi i spytała czy coś tam zdążę uszyć - odpowiedziałam że jeśli to będzie proste zamówienie to bez problemu powinnam zdążyć,ale proste bo mam sporo jeszcze wiszących.Przyjechała i złożyła zamówienie....na całe mieszkanie.... Jednak interweniowała kierowniczka i szyłam na teraz tylko najpilniejsze bo naprawdę bym nie dała rady! Zostałam wrzucona od razu na głęboką wodę,wdech,wydech. Jednak reklamację taką sporą ale wg mnie rysunek był zrobiony niedokładny - miałam jedną.Wczoraj była druga.Jednak nie z mojej winy ale uszyć nową firanę musiałam . Gotowa była w jednym miejscu zaciągnięta. Sprawdzam przed cięciem metry materiału bo wiadomo i uważam że najprawdopodobniej klientka sama zaciągnęła nieuważnie wieszając ale .... cóż. Sklep przyjął bo jak się obronić? Zakupy jakieś zrobiliśmy , X-men ciasto kupił, jutro świąteczne śniadanie i przyjeżdża Junior z rodzinką;). A pojutrze brat z żoną. I będzie miło i rodzinnie i bardzo się cieszę;). Nawet się przyłożyłam i odkurzyłam chatę oraz pomyłam podłogi!!! No kochani jak dla mnie spory to ostatnio wysiłek.Ha,mam nawet umyte okna w salonie bo Młoda z chłopakiem to zrobili;))). Lubię swoje miejsce pracy.Tam zespół jest bardzo zgrany,ludzie mili,czego więcej chcieć? DOBRYCH ŚWIĄT WAM ŻYCZĘ:)