nie pisałam długo bo szyłam maseczki.Jak zapewne masę osób w tym czasie.
Szyłam dla załogi mojego LM i oby im służyły .

Opis wykonania jednej takiej w miarę szybki,wrzucę na "matyldę" i jest na fb.
Na początku było to 130 sztuk i raczej lajtowe tempo ,potem to się zmieniło w produkcję przemysłową.Siadałam do maszyny koło godziny 7 rano,schodziłam z posterunku po 22,00....
Wierzcie ,nie wierzcie ale po takiej orce trudno zasnąć...huk maszyny słyszysz w głowie,jesteś rozpędzona,chociaż raz noga,raz kark,a raz plecy wyją o odpoczynek.No ale jak tu nie uszyć dla kolegów z pracy?!?
Co dziwne moja dieta w tym czasie - herbaciano-kawowo-bananowo -winna nie sprzyjała chudnięciu....Cóż.Boczki mi urosły za cholerę nie wiem czemu ?
Fakt,córa po pracy robiła szybki obiad i może dlatego? Bo jadałam przed północą prawdaż....
No tak !!! I dlatego miałam maseczkowe sny.Jaki tam wirus-świrus sarenka.Mnie maseczki goniły,atakowały,tonęłam w maseczkach,dusiły,jadały ze mną obiadki a nawet bałam się otworzyć klapę od sedesu bo może jakaś menda wyskoczy ?!?
Znaczy się wino czerwone ,półwytrawne było mocno w tym czasie wskazane;)))
Siedzenie w piwnicy ( tam mam pracownię ) miało swoje dobre strony,nie oglądałam żadnych wiadomości,jedyne co to słuchałam radia....
I kiedy wyszłam po tych dniach odosobnienia do sklepu bo matka już bardzo chciała zakupów na święta pomyślałam że jestem w matrixie !!!!!!!!!!!!!
Jestem w grupie wysokiego ryzyka,tak wynika z apeli,wywiadów i takich tam mądrości,to wyszłam w maseczce.A co !!!
Uszyłam sobie na początku pandemii.Młoda kupiła kilka medycznych ale one są jednorazowe ,znaczy trzymamy na
на всякий случай .. to teraz na wyjścia mam bawełnę.Bardzo źle się w tym oddycha.Jeśli jest chłodno,to nie ma problemu,spróbujcie wyjść w tym jak jest upał i zrobić jakiś wysiłek....No a ja przy astmie....Ale cóż.
No to WYSZŁAM DO SKLEPU I ..................uciekłam z powrotem do domu;(.
Najbliżej mam do niejakiej Stokrotki- jakieś 300 metrów ,ma ona spory parking.Stanęłam na wzgórku i zobaczyłam niesamowitą scenę.Wyglądało to na instalację artystyczną a nie na real. Parking opanowany przez zombi ww maseczkach.Stoją nieruchomo,w niby oddaleniu od siebie ale zajmują całą przestrzeń.Każdy z ludzi patrzy w inną stronę.Brrrr...I jak się tu dowiedzieć kto jest ostatni w kolejce o sklepu ?!?
Wróciłam,posiedziałam na kanapie,wypiłam solidną dawkę czerwonego i poszłam kilka godzin później.Ok,nie było nikogo....
Jednak zapomniałam rękawiczek....Mam takie bawełniane.Zaraz po przyjściu piorę w środku dezynfekującym.No super że mam te bukłaki ze srebrem koloidalnym....Bardzo się dobrzy znajomi przydali;))))).
Ale zapomniałam tym razem ich wziąć.Z nerwów nie zauważyłam że leżąprzy wejściu do sklepu te foliowe.Wsadziłam rękę w woreczek,drugą trzymałam chusteczkę jednorazową .Wszystko mi się myliło,wkurzało ,raz chwytałam przez woreczek,raz gołą ręką te rzodkiewki.......Nosz kurwa !!!!!!!!!
Siaty pełne,ciężkie,maseczka na pysku,duszno,pot spływa z czoła ,we wkurwie ją zrzucam...a tu przechodzi ktoś w oddali i wzrokiem mnie zabija....
A!A!A!
Po tym wszystkim w domu,myję ręce,spłukuję srebrem,potem żelem anty a i tak mnie swędzą i drażnią bo chuj wie co tam siedzi;(.
Psyche ww ruinie ,nie ?
X-men ww trasie,nie wróci na Święta.A tak po prawdzie to ja się boję tego powrotu.Nie wiem co przywlecze....Kierowcy transportu nie mają kwarantanny ale.....
I jak tu żyć ?
X-men jeździ z transportem medycznym.To teraz jest priorytetem w Europie.Nie ma problemu na granicach z ...pewnymi wyjątkami.Rumunia,Węgry...tam jest ciężko.Dania,Holandia,Niemcy spokojnie.Nie ma problemu z przekraczaniem granic.Każą jechać,nie sprawdzają,bo wiezie leki.Kiedy tranzytem jechał przez Polskę,na granicy spotkał go szok.Celnicy wystraszeni w kombinezonach,goglach,maseczkach,przyłbicach ,wojsko,służby takie i siakie,z odległości go kontrolowali.Ktoś tam z tirów mu zagrodził drogę,bo kolejka ale jak zobaczył oznakowanie to puścili.Tak ma pierwszeństwo.Niestety,kiedy wyjeżdżał w trasę nie było takich obostrzeń i nie dostał krzyża czerwonego na drogę.Musiał go sobie zrobić sam.Krzyż jest widoczny z daleka,do tej pory nie było wymogu ale to jednak ułatwia przekraczanie granicy.No to zajebał kawałek taśmy okalającej jedne z parkingów i zrobił sobie prowizoryczny....

Na Węgrzech stan wyjątkowy,jedziesz tranzytem,wolno tylko stawać na parkingach wyznaczonych.Masz 48 godzin na przejechanie kraju.Potem Rumunia....Ogromne utrudnienia na granicy a potem... Potem masz przeprawę przez Karpaty,jedziesz serpentynami,jest pusto,pięknie i niebezpiecznie.
W końcu parking przed granicą z Mołdawią gdzie tylko barany i kundle....
W Mołdawi....jedzie do Kiszyniowa.Potem dostaje zlecenie na Wiedeń.To jedziemy na Wiedeń,wybija trasę na gpsie ,dojeżdża do granicy a tam Rumuni....każą zawracać bo NIE.NIE tędy droga na Wiedeń,wróć do przejścia którym wjechałeś do nas....KURWA !!!
Tyle kilometrów w plecy i zmęczenie....
CDN>