Niestety boleśnie ostatnio zostaję osadzona w realiach metryki.ZUS....
Och ja czuję się młodo prawdaż....ale Zus swoje wie.Muszę podjąć decyzję.Do tego co mnie zszokowało nie uznali mi dwóch lat pracy!!! Pracowałam jako ajent ( młodzi nie znają.Ajent to ktoś kto pod egidą państwowej agencji prowadził sklep).Przyszło pismo gdzie jak byk stoi - uznaliśmy że pani to nie pani.Czyli ww domyśle przedstawiłam fałszywe dokumenty?!? No i co,bezprawnie brali mi składki zusowskie?!? Przecież płaciłam!
Czekam z niecierpliwością na X-mena,bo wolę iść z nim,gdzie ? Ano do Zusu ponieważ tylko przez nich mogę wystąpić do sądu pracy.Kompletny bezsens.Do tego nie zwrócili mi dokumentów i nawet nie wiem do czego mam się odnieść!
Jeszcze sprawy domowe.Hm.Domowo-notarialne.Dość trudne,skłaniają do myślenia o upływającym czasie.I ten czas....ponura pogoda,zniechęcenie. A i jeszcze LM.
Dopiero w piątek dostałam pieniądze...I...gdybym się sama z siebie nie zainteresowała ich niebytem na moim koncie to do dziś żyłabym w nieświadomości że to było celowe! Zablokowali płatności "dostawcom" już 24 grudnia.Ja wystawiłam fv z dniem 23 ale to pikuś...NIKT nie raczył mnie o tym poinformować.A bo centrala zmieniała program płatności,wprowadzali ujednolicenie i od razu wydłużenie czasu płatności do 21 dni...
No ale to absolutnie nie dlatego że są złośliwi lub chcą poprawić płynność finansową.Nie,nie.TO dla dobra dostawców ! Tako rzecze pismo które też w piąteczek dostałam.Podpisuję nową umowę dopiero od lutego a list zawiera treści wprost przeciwne.Nie bardzo rozumiem jak to rozumieć i muszę podreptać do księgowej (bokiem mi już to wychodzi) i dowiedzieć się /poprosić o przetłumaczenie na prosty język tego co tam naskrobali.
Miałam sporo planów na weekend ale skończyło się na kilku spacerów z Rudką,zakupami dla matki i leżeniem martwym bykiem na kanapie pod kocykiem.Czytam ww kiblu.Na kanapie grałam w durne puzzle...I tak przebimbałam dwa dni.A ....jeszcze wino sobie popijałam.Bo na herbatę nie mogę patrzeć.
Za to X-men.....
Najpierw zwiedził KOWNO.




Hitem dnia było obuwie które wtem znienacka mu się rozpadło.Znaczy wg jego relacji,bo wg mnie miał kupić jak był w domu....No ale to facet.
Dzwoni telefon i X-men rzecze - tuv koniec zwiedzania!!!
- ja - ?!?
- X- bo mi się obuwie rozpadło i nie mam w czym chodzić !
- ja - to na pustyni jesteś ?!? Idź i kup! Jak będziesz jechał o chodzeniu nie wspominając.Na bosaka ?!?
Poszukał centrum handlowego- niejakie ---->>>>Akropolis
I wiesz co tuv? Wybrałem a sprzedawczyni rzekła że mi nie sprzeda tych konkretnych butów !!! A niczym się w zasadzie nie różniły od tych co mi się rozpadły !!! Pokazała inne ( patrz zdjęcie ) i kupiłem ,chociaż nie było mojego numeru.Musiałem wziąć 45 !!! Alee kopyto....Jednak w środku jest gruba wyściółka i nawet w zasadzie są dobre.
A potem była RYGA































Starówka...cukiereczek.Zwiedzał dwa dni.Trafił na festiwal jedzenia,zjadł co nieco,naoglądał się lokalnego folkloru.Na targu kupił wkładki do butów i ....pojechał dalej.....