Czar lokalnych mini browarów.Jest co smakować,co próbować.Nie dziwię się że zawsze sale były pełne.
Pałac to nie tylko moje zasłony.To również z pietyzmem "z niczego" odnawiane kolejne sale.Odszukiwanie fragmentów zapomnianej historii...
To proszępaństwa winda towarowa którą przewożono jedzonko dla państwa;).No sprytna rzecz bo po tych służbowych schodach ze zdjęcia ciężko byłoby nosić zastawę ....

A tu kubeczek.Ha,to zagadka pani kustosz.Nikt niee odgadł że służył on.....panom z wąsami !!! Żeby nie zatopić ich w napoju ;)))).





Ciekawostką jest ostatnie zdjęcie - w tych annałach ,zbiorach koneksji rodzinnych ,powiązań rodowych itp - jedyny taki w Europie ponoć,swój rodowód usiłował wywieść niejaki Hermann Göring ....Księga w której szperał zaznaczona była specjalną zakładką.Niestety nie udało mu się .
W pałacu podczas wojny mieścił się sztab organizacji TOD


Są też nieliczne ale jednak ślady po najmroczniejszej części historii tych okolic
Nie zwiedziłyśmy żadnej twierdzy,zabudowań obronnych.Myślę że kiedyś się umówimy na zobaczenie np. tajemniczego kompleksu RIESE- OLBRZYM.....
Wokół pałacu są /były zabudowania gospodarcze.Część z nich odbudowano i mieści się tam - hotel,hostel i ...
minibrowar
Nie byłabym sobą gdym tam dziewczyn nie zaciągnęła;))))
Było warto! Piwo lokalne mają pysszzne!!! Można też kupić niewielkie buteleczki - czyli próbki na wynos.Rzecz jasna kupiłam dla X-mena.

Lada ogroooomna,sala gdzie podają również jedzenie spora.Obsługa to młodzi ludzie,
znali się na cafffe macchiato;))))). Do tego robili przepyszną lemoniadę.Mania ją piła,ja spróbowałam i potem kilka razy zamawiałam w innych miejscach i już to nie było to samo....
Po solidnym odpoczynku ruszyłyśmy tam gdzie w sumie nic nie ma czyli-------------->>>
MIASTO WIDMO - MIEDZIANKA
Historii opowiadać nie będę ,jest ciekawa ,można sobie poczytać.
Nie omieszkałyśmy zajrzeć do powstałego w 2015 roku browaru ;). Stanął na miejscu poprzedniego ,jednak w bardzo nowoczesnej odsłonie.

Mieli wybór piw ,ja zdecydowałam się na takie dziwne -
PIWO Z MNISZKA.No nie umywało się do piwa z Jedlinki ale miało swój niepowtarzalny smak.Nie powiem,chętnie się bym napiła jeszcze raz;)).
Po drodze zaliczyłyśmy jeszcze DOM DO GÓRY NOGAMI.robiłam jakie takie zdjęcie,bo wyszła pani z mocno kwaśną miną dając mi do zrozumienia że trzeba kupić bilet a nie focić bez !!! Płot też to mówił dosadnie ale ja jestem wysoka;))))))).
Tyle fantastycznych wrażeń,tyle pogaduszek,niezmiennie bawi mnie wizja CZTERECH czarownic w samochodzie.;))))).
Dziewczyny to mocne zawodniczki,siadwyały sobie na ganku wieczorem i gadały,gadały,gadały. A ja biedna padałam o 22.No jak dziecko! ;))
ZDJĘCIE SIĘ POWIĘKSZY KIEDY NAJEDZIESZ NA NIE MYSZKĄ !!!
C.d.n.